Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie bój się pomóc!

O tym, jak przygotować się do obchodów ŚDM i bezpiecznie w nich uczestniczyć, opowiadają lek. med. Dorota Piłat i ratownik medyczny Irena Rodzoń z Grupy Scanmed.

Monika Łącka: ŚDM warto dobrze i głęboko przeżyć, ale idąc na Błonia czy Brzegi, trzeba pamiętać, jak być bezpiecznym. Co jednak, gdy coś nam się stanie? Wystarczy przecież źle stanąć, żeby upaść i się potłuc.

Dorota Piłat: Najważniejsze to zapobiegać niefortunnym zdarzeniom. Jeśli jednak dojdzie do urazu, przede wszystkim nie należy wpadać w panikę, trzeba poprosić o pomoc kogoś, kto jest obok, i zgłosić się do służb medycznych. Wybierając się na pielgrzymkę, należy pamiętać m.in. o wygodnym obuwiu, przewiewnej odzieży, kremach z filtrem UV, wodzie, a także nakryciu głowy, które zabezpieczy przed słońcem. Te kilka podstawowych rzeczy może uchronić przed najczęstszymi zdarzeniami, jakimi są zasłabnięcia czy omdlenia. Irena Rodzoń: W plecaku trzeba też mieć pelerynę przeciwdeszczową czy lekką kurtkę. Ważną sprawą są również leki, które pielgrzymi regularnie przyjmują i powinni mieć przy sobie. Na imprezach o charakterze religijnym często się o tym zapomina. Dotyczy to zwłaszcza osób chorujących na serce, cukrzycę czy epilepsję.

Zdarza się, że widząc, iż ktoś się źle czuje, „pomagający” podaje choremu własne leki, myśląc: „skoro u mnie działają, to i jemu pomogą”.

D.P.: Pod żadnym pozorem nie wolno tak postępować, bo zamiast pomóc, można zaszkodzić! Osoby cierpiące na przewlekłe choroby mogą się zaopatrzyć w specjalne bransoletki z informacją o chorobie albo umieścić w identyfikatorze karteczkę z informacją o dolegliwości, zażywanych lekach czy uczuleniach. To podpowie ratownikom, na co zwrócić uwagę podczas udzielenia pomocy. Warto również poinformować osoby bliskie i znajome, z którymi wybieramy się na pielgrzymkę, o naszych schorzeniach, co również może ułatwić pomoc w nagłej sytuacji.

Uczulić może nawet ukąszenie przez owada.

I.R.: Ci, którzy wiedzą, że użądlenie przez osę czy pszczołę może u nich skutkować wstrząsem anafilaktycznym, czyli stanem zagrożenia życia, powinni mieć ze sobą ampułkostrzykawkę z adrenaliną. Można ją kupić w każdej aptece, na receptę od lekarza pierwszego kontaktu.

D.P.: Uczulić może także jedzenie. Nie eksperymentujmy więc z nowymi, nieznanymi potrawami i nie łączmy rzeczy, za które układ pokarmowy nam „podziękuje”.

Groźne może być też zatrucie pokarmowe spowodowane brakiem higieny czy jedzeniem w przypadkowych miejscach.

D.P.: Przestrzeganie podstawowych zasady higieny osobistej, mycie rąk przed posiłkami i po wyjściu z toalety mogą uchronić przed zakażeniem, które na ogół szybko rozprzestrzenia się w dużych zbiorowiskach. Jeśli po wyjściu z toalety nie będzie możliwości, by umyć ręce, to warto mieć w plecaku spray czy chusteczki odkażające.

Dorota Piłat   Dorota Piłat
Monika Łącka /Foto Gość
I.R.:
Nie jedzmy też rzeczy z krótką datą ważności, zwłaszcza wędlin, które mogły być np. wiele razy zamrażane, ciast z kremami oraz sosów na bazie majonezu lub jogurtu.

Najlepszy będzie więc suchy prowiant i niegazowana woda mineralna?

D.P.: Nie inaczej. Dobre są też batony energetyczne, suszone owoce. Jeśli zabieramy świeże, to tylko dobrze umyte w domu i szczelnie zapakowane, a soki najlepiej, by były małe, na jeden raz. Wtedy nie sfermentują. Na uroczystości nie zabierajmy również rzeczy, które powinny być w lodówce, ani jogurtu, który po kilku godzinach w upale będzie bardzo niebezpieczny. Nie „nawadniajmy się” też napojami alkoholowymi. Najlepszym płynem nawadniającym jest woda, której powinniśmy pić minimum 2 litry dziennie, a podczas upałów – więcej.

Ktoś jednak może zapomnieć o wszystkich wskazówkach i podczas uroczystości zemdleć, zasłabnąć, doznać udaru, odwodnić się. Pomagamy mu na własną rękę czy szukamy ratowników?

D.P.: Na pewno nie oblewamy nikogo wodą i nie cucimy, bijąc po twarzy. Można natomiast schłodzić twarz zwilżoną chusteczką. Wynieśmy taką osobę z tłumu, by miała więcej świeżego powietrza, i połóżmy z lekko uniesionymi nogami (kładąc je np. na plecaku). Nie wolno też wlewać komuś wody do ust. Jeśli poszkodowany jest przytomny, można podać wodę, by pił małymi łykami. Przed zasłabnięciem organizm daje sygnały ostrzegawcze – mroczki przed oczami, duszność, oblewanie się potem, szum w uszach. Już wtedy warto usiąść, przykucnąć, poprosić o pomoc, by szybciej dojść do siebie.

I.R.: Na Błoniach, w Brzegach i Łagiewnikach będą rozstawione szpitale polowe. W każdym sektorze będą też patrole ratowników, które zaprowadzą do punktu medycznego, a w razie potrzeby to właśnie patrol rozpocznie akcję ratowniczą. Dzwonienie pod numer 112 nie będzie miało sensu, ale wszystkie patrole i punkty będą dobrze widoczne z daleka. Apelujemy też o rozsądek – jeśli ktoś się źle czuje, niech nie idzie na siłę na uroczystości, ale tego dnia zostanie w miejscu noclegu, nawet jeśli na ŚDM przyjechał kilkaset kilometrów. I jeszcze jedno – w razie zatrzymania krążenia i utraty przytomności liczą się sekundy, więc nim patrol dojdzie, nie bójmy się rozpocząć resuscytacji (w schemacie 30 uciśnięć i 2 wdechy), dzięki której można uratować komuś życie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama