Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ta historia się nie kończy...

– To Bóg zmienia serca, ale działa poprzez ludzi. Ufamy, że Maciek trafił do nas, gdy tego najbardziej potrzebował, bo w najtrudniejszym momencie był blisko Boga i wiedział, że modli się za niego cała armia ludzi – mówi Monika Rybczyńska, autorka logo ŚDM Kraków 2016.

Gdy ból był już nie do zniesienia, pisał nam, że prosi Boga, by go zabrał do siebie, że chce być po drugiej stronie. Tych esemesów nigdy nie skasujemy z naszych serc – zapewnia Monika i dodaje, że Maciek Cieśla uczył cały Komitet Organizacyjny ŚDM Kraków 2016, co to znaczy powiedzieć: „Jezu, ufam Tobie”. – On nie tylko to mówił jak my, ale słowa przekuł w czyn. Maciek wręcz przytulał się do krzyża Jezusa – im bardziej cierpiał, tym mocniej wierzył i tym bardziej to było prawdziwe – wspomina M. Rybczyńska.

Z Bogiem przy boku

Do Komitetu Organizacyjnego ŚDM Maciek trafił we wrześniu 2014 r. dzięki ogłoszeniu o wolontariacie, które ktoś powiesił na jego uczelni. Tym kimś była Dorota Paciorek, która wtedy odpowiadała w komitecie za ŚDM-owe gadżety. – Pomyślałam, by pomoc znaleźć wśród najzdolniejszych ze zdolnych, czyli na ASP w Krakowie. Tak poznaliśmy Maćka – opowiada. – Jego CV to była istna bajka! Stypendysta dwóch kierunków na ASP, laureat międzynarodowych konkursów, własna firma. No i to portfolio: dorobek artystyczny od animacji i projektowania 3D po instalacje i rzeźbę. Spadł nam z nieba! Gdy dałam mu pierwsze zlecenie, po godzinie zadzwonił, że ma już gotowe 3 koncepcje – opowiada Dorota. Talentem, inteligencją i poczuciem humoru zjednał sobie wszystkich. Nie to było jednak najważniejsze. Maciek nie przypuszczał bowiem, że przekroczenie progu KO ŚDM zaowocuje przemianą jego ducha. I to o 180 stopni. – Gdy Maciek do nas przyszedł – a w komitecie wszyscy jesteśmy wierzący – był daleko od Boga. Był z nim „pokłócony” i nie chodził do kościoła. Pracę w komitecie potraktował jak kolejne wyzwanie – chciał wejść w spór z Bogiem, niejako wystawiając Go na próbę. Mówił: „Jeśli jesteś dobry, pokaż mi to” – wspomina D. Paciorek. Nowi przyjaciele z KO ŚDM próbowali wyciągać go na pielgrzymki, rekolekcje, Msze o uzdrowienie, uwielbienie. Konsekwentnie odmawiał, nawet wtedy, gdy był już chory. Przełom nastąpił w lutym, gdy okazało się, że rak siedzi już nie tylko w kości uda, ale i w płucach. – Odwiedziliśmy go w kilka osób, było też dwóch księży. Maciek powiedział wtedy, że chce się nawrócić, iść do spowiedzi i dalej wieść spór z chorobą, ale już z Bogiem przy boku. Siedzieliśmy, odmawiając Różaniec, i aż czuło się, że jest to modlitwa namaszczenia Duchem Świętym. Od tego momentu zaczął przechodzić z nocy i ciemności do jasności. Mówił, że choć Boga jeszcze nie widzi, to czuje, że On jest. W końcu zaczął nas ewangelizować swoim cierpieniem – nie kryje wzruszenia Dorota.

Dalej nas zmienia

Na Facebooku, na profilu grupy „MaciekPamiętamy” (wcześniej: „Wspieramy Maćka”), po jego śmierci ks. Rafał Buzała, dyrektor Departamentu Wolontariatu ŚDM, zamieścił wzruszające świadectwo. „Wiecie – on jak się spowiadał w szpitalu przed przyjęciem Sakramentu Namaszczenia Chorych, to nawet wtedy, korzystając z Sakramentu Miłosierdzia, czynił miłosierdzie – było bardzo gorąco, a ja w sutannie, więc lało mi się z czoła. Maciek miał wiatraczek na tablecie i chłodził się, ale co jakiś czas rezygnował z własnej ochłody, aby ulżyć mnie. Obracał go w moją stronę kilka razy, mimo że prosiłem, aby zadbał najpierw o siebie. Dzięki, Maćku! Do zobaczenia w niebie!”. Za Maćka modlił się cały świat, łącznie z Papieską Radą ds. Świeckich, bo wieść o młodym grafiku rozeszła się lotem błyskawicy. Na Facebooku pojawiały się informacje o kolejnych Mszach, grupach dołączających do wielkiego szturmu na niebo i klasztorach, do których trafiały prośby o duchowe wsparcie. – Ta modlitwa wciąż trwa – cały czas dostajemy wiadomości z zapewnieniami o niej. Dla nas Maciek jest pierwszym pielgrzymem ŚDM, bo pierwszy poszedł do domu Ojca i wierzymy, że stamtąd nas wspiera. Dlatego ta jego historia się nie kończy – dalej będzie nas zmieniał na lepsze i pokazywał, co jest w życiu ważne – przekonuje M. Rybczyńska. Już za kilka dni ornaty, które zaprojektował Maciej, założą podczas wydarzeń centralnych kapłani wszystkich wyznań, biskupi, kardynałowie i sam papież Franciszek. Pielgrzymi będą zaś mieli plecaki jego autorstwa, a w mieście wciąż będą powiewały chorągiewki, które wymyślił. Bo wizualizacja miasta na czas ŚDM to właśnie jego dzieło. Maciej Cieśla zmarł 2 lipca, otoczony modlitwą i opieką, w krakowskim Hospicjum św. Łazarza w 203. dniu od diagnozy. Miał 27 lat. Został pochowany na cmentarzu przy ul. Józefowskiej w Katowicach, skąd pochodził.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama