GN 42/2020 Archiwum

Agenci do zadań specjalnych

Jest ich prawie 20 tysięcy. Są młodzi, utalentowani i pełni zapału. Gdyby nie ich bezinteresowna pomoc, Światowe Dni Młodzieży nie mogłyby się odbyć. Kim są wolontariusze ŚDM?

W Komitecie Organizacyjnym ŚDM praca wre od świtu do nocy. Ponad 50 wolontariuszy długoterminowych z całego świata (m.in. z Włoch, Brazylii, Nowej Zelandii, Francji, Hiszpanii) odlicza godziny do spotkania z papieżem. Tłumaczą teksty, odpisują na tysiące maili, kręcą filmy, odbierają telefony, piszą artykuły. Czy ŚDM śni im się po nocach? – Raz śnił mi się papież. A po mnie – kolejnym osobom. Czasem ktoś przychodzi rano i mówi: „Śniłeś mi się! Jeździłeś na rowerze po komitecie!” – śmieje się Kamila Skupień z KO ŚDM, świeżo upieczona absolwentka pedagogiki UJ. Wolontariusze długoterminowi pracują na rzecz Światowych Dni Młodzieży od kilkunastu miesięcy. – Towarzyszy nam wiele problemów, choć staramy się o tym nie mówić. Przeżywamy mnóstwo frustracji. Ktoś nie przyszedł, zachorował, zapomniał... Zdarzają się błędy. I teraz, na etapie końcowym, jesteśmy już bardzo zmęczeni, ale musimy dawać z siebie jeszcze więcej niż poprzednio. Spędzamy w komitecie po kilkadziesiąt godzin tygodniowo – opowiada Kamila. – Ale wiemy, że możemy na sobie polegać, przyjaźnimy się. Wszyscy tkwimy przecież w tym razem i wiemy, że się uda. Na pewno będziemy też za sobą bardzo tęsknić – dodaje.

Powołanie do ŚDM

Dróg do wolontariatu ŚDM jest tyle, ilu wolontariuszy. Kamila swoją przygodę rozpoczęła, gdy miała 16 lat. Na ŚDM do Madrytu pojechała niechętnie, raczej po to, by zobaczyć Hiszpanię. Ale została zarażona „wirusem Bożej radości” i przez następne 2 lata przygotowywała się do wyjazdu do Rio. – W Brazylii byłam wolontariuszem międzynarodowym, który nie znał języka i pierwszy raz poleciał sam tak daleko. Mieliśmy tam mnóstwo problemów, nieprzewidzianych sytuacji. Ale mówiłam: „Bądź wola Twoja”. Nauczyłam się zawierzać Bogu wszystkie sprawy. Kiedy wróciłam do Polski, wiedziałam, że muszę pomóc w Krakowie – wspomina. Aby wolontariusze mogli poznawać nawzajem swoje historie, wymyślili spotkania „po godzinach”. Raz w miesiącu widywali się przy kawie i serniku, by dowiedzieć się o sobie czegoś więcej. – Studiowałam architekturę w Warszawie, ale po 3 latach zrezygnowałam z niej. Długo modliłam się o rozeznanie powołania. Bałam się, że Bóg zechce, bym poszła do zakonu. W końcu jednak odkryłam powołanie misyjne. Miałam jechać do Kazachstanu, ale zabrakło dla mnie miejsca. Zaplanowany wyjazd do Indii też został odwołany. Zaczęłam się zastanawiać, po co szukam tak daleko, przecież mogę zostać wolontariuszką w Krakowie – podczas jednego z takich spotkań – opowiadała Asia. W ramach przygotowań do ŚDM wolontariusze brali też udział m.in. w: rekolekcjach „Dla nas i całego świata”, adoracjach Najświętszego Sakramentu, peregrynacji symboli ŚDM, koncercie „Are you ready?”, imprezach tanecznych, grach terenowych oraz spotkaniach z młodzieżą w całej Polsce, w ramach akcji Młody Ambasador ŚDM.

Dobro pomnożone razy 20 tysięcy

Wolontariusze długoterminowi to kadra zarządzająca. Choć przez ostatni rok wykonali ogromną pracę, ich wysiłek poszedłby na marne, gdyby nie pomoc wolontariuszy krótkoterminowych, pracujących w Krakowie od połowy lipca. Każdy z nich jest współorganizatorem ŚDM. Dzielą się na wolontariuszy międzynarodowych (ok. 4,5 tys.) i krajowych (w tym np. diecezjalnych, parafialnych). Zadaniem każdego z nich jest służba pielgrzymom. Co robią? Pomagają w zakwaterowaniu i zarejestrowaniu młodzieży przybyłej do Krakowa, witają pielgrzymów na dworcach, przystankach i lotniskach, udzielają informacji. Przygotowują miejsca katechez, opiekują się grupami młodzieży w poszczególnych parafiach, zajmują się logistyką, tłumaczą, udzielają się w mediach społecznościowych. W miarę możliwości każdy z nich otrzymał zadanie, w którym wykorzystuje posiadane talenty. Wolontariusze krótkoterminowi rejestrowali się w systemie do końca maja. Każdy z nich odbył szkolenie ogólne (z zakresu wolontariatu, bezpieczeństwa, pierwszej pomocy, komunikacji), prowadzone przez przedstawicieli komitetu ŚDM, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego, oraz szkolenie szczegółowe, dotyczące przydzielonych mu zadań. Wolontariusze liczą się z tym, że wiele wydarzeń ŚDM ich ominie. Ale mimo to postanowili zaangażować się właśnie w taki sposób. Łączy ich pragnienie niesienia bezinteresownej pomocy. – Chcę służyć innym, dzielić się swoją wiarą, uczyć się rezygnować z siebie i kochać. Myślę, że to wielkie wydarzenie pomoże mi otworzyć się bardziej na drugiego człowieka. Chcę też, by przez moje ręce, nogi, serce Jezus mógł docierać do innych – mówi Ala, nauczycielka z Rzeszowa. – Udział w ŚDM to powinność każdego młodego człowieka. To my, Polacy, zostaliśmy obdarzeni zaufaniem przez papieża Franciszka i nie możemy go zawieść – przekonuje z kolei Krzysztof z Brennej, student UJ. – W wolontariat jestem zaangażowany od października ubiegłego roku i jest to dla mnie czas wzrostu wiary, odkrywania ukrytych talentów, umiejętności, a także okres zawierania wyjątkowych znajomości. Mając w pamięci słowa z Dziejów Apostolskich, że „więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu”, jestem przekonany, że bezinteresowny dar mojej służby przyniesie obfite owoce w moim życiu – dodaje.

Miodowy wolontariat

Swoją pomocą chcą także służyć młode małżeństwa. Brazylijczycy Fabiola (dziennikarka) i Gustavo (grafik), autor logo ŚDM 2013, poznali się podczas przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Rio. Ich ślub odbył się w sierpniu 2015 roku. Miesiąc później spakowali walizki i przylecieli do Krakowa, by dzielić się swoimi talentami. Przyjadą tu także Kasia i Dawid z Łodzi. – Na początku roku zastanawialiśmy się, w jaki sposób spędzimy nasze pierwsze małżeńskie wakacje. Zależało nam, aby nasz wypoczynek składał się również z rekolekcji i wtedy zrodził się pomysł, by właśnie tak potraktować Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Osobiście odczuwamy to też jako wizytę papieża Franciszka w naszym domu – w Polsce, zatem jak moglibyśmy nie wyjść mu na spotkanie? Polska gościnność na to nie pozwala! – śmieje się Kasia. – Czemu wolontariat? Nawet nie zakładaliśmy innej formy uczestnictwa w ŚDM. Jeżeli w coś się angażujemy, chcemy dać z siebie maksymalnie dużo. Wiele razy doświadczyliśmy już autentycznego pomnażania dobra podczas wolontariatu i mamy szczerą nadzieję, że tak będzie i tym razem. A zatem: do zobaczenia w Krakowie! – dodaje Dawid.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama