Nowy numer 42/2020 Archiwum

Jezus dotyka tych, których nikt nie chce dotknąć

Tysiące młodych osób uczestniczyły w czwartek 28 lipca w kolejnej katechezie na stadionie Cracovii, którą wygłosił dla nich bp Edward Dajczak, ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Biskup zachęcał, by młodzi pozwolili się dotknąć miłosierdziu Chrystusa. Żeby pokazać młodym, jak ten Jezusowy dotyk jest wyjątkowy, bp Dajczak przytoczył fragment Ewangelii wg św. Łukasza. Była to opowieść o spotkaniu Jezusa z trędowatym mężczyzną. Biskup zauważył, że Chrystus dotyka tych, których nikt inny nie chce dotknąć, bo właśnie w tamtych czasach człowiek, który był trędowaty, nie miał żadnych praw.

Tłumaczył również, że czasami nie potrzeba słów, by poruszyć czyjeś serce, a wystarczy zwyczajny gest miłości. - Nie zawsze to, że się mówi o miłości Jezusa, jest rzeczywiście głoszeniem Ewangelii. Ta spójność, która jest między słowem a zachowaniem, jest fundamentalna - zauważył.

Przekonywał również, że możliwe jest też dotknięcie Bogiem drugiego człowieka. - To nie są gesty zarezerwowane tylko dla hiperświętych. One wcale nie są trudne! To jest po prostu życie, które wcześniej musi być dotknięte przez Jezusa. Jego dotyk jest niesamowity! - przekonywał.

Dlatego też zachęcał młodych, aby zaczęli czytać Pismo Święte, a w szczególności Ewangelię wg św. Łukasza, bo - jego zdaniem - jest ona niezwykle ludzka. To właśnie w niej Jezus ciągle jest między ludźmi, uzdrawia ich i obdarowuje ich miłością. - To jedyny sposób na to, żeby Jezus nas dotknął - tłumaczył.

Ponadto zauważył, że dziś otworzenie się na miłość Bożą nie przychodzi nam wcale łatwo. Wszystko przez to, że za wszelką cenę chcemy być samowystarczalni. - W naszej wierze jest za mało tej pięknej uległości i ufności, bo nie da się przecież żyć bez zaufania do Boga - wyjaśniał.

Podkreślał też, że obecność pielgrzymów w Krakowie ma głębszy sens. - Żeby kochać, sami musimy być kochani. Tu, na Światowych Dniach Młodzieży, jest lekcja dostrzegania drugiego człowieka. Jednak na samej lekcji się nie kończy. Po niej trzeba odrobić zadanie domowe - zauważył.

Namawiał ich do tego, żeby po powrocie do rodzinnych miejscowości pokazywali wszystkim, że młodzi rzeczywiście żyją Ewangelią, a spotkanie w Krakowie nie było bezowocne. Przyznał również, że o wiele łatwiej zdobyć się na taki gest w Krakowie, kiedy młodych otaczają przepełnieni radością ludzie z całego świata. Jednak - jak tłumaczył - Światowe Dni Młodzieży są lekcją, którą daje nam sam Jezus, a przecież nie można zachować Go tylko dla siebie. - Tęsknimy za tym Bożym dotykiem - zauważył.

Wspomniał też, że dziś z trudem przychodzi nam wypełnianie Bożych przykazań, bo traktujemy je jako kolejne ograniczenia. - Póki nie poczujesz Jezusowego dotyku, to z Dekalogu zostanie ci tylko prawo, które wyrzucisz do kosza. Jeśli chcesz stanąć tam, gdzie Jezus, to musisz stanąć przy kobiecie cudzołożnej, a nie przy tych, którzy rzucają kamieniami - przekonywał. - Dziś rzuca się łatwo, wystarczy napisać coś w internecie, a kogoś to tak dotknie, że się nie podniesie przez całe lata - zobrazował.

Bp Dajczak przekonywał jednak, że aby dotrzeć do kogoś ze swoją miłością, trzeba się karmić Jezusem i dać Mu dotknąć swojego serca.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama