Za nami refleksyjna i bardzo emocjonalna Droga Krzyżowa z udziałem papieża Franciszka. Chyba nikt nie spodziewał się aż tylu emocji w piątkowy wieczór 29 lipca!
Jak opowiadają pielgrzymi, obecność papieża na Błoniach była niezwykła, a rozważania autorstwa bp. Grzegorza Rysia, odczytywane na kolejnych stacjach, trafiały prosto w serca. Nawiązały one mianowicie do 14 uczynków miłosierdzia względem ciała i duszy.
- Ty jesteś miłosierdziem, które nas uzdalnia, by urazy chętnie darować. Prosimy Cię - zniszcz w nas starego człowieka! Zabij w nas nielitościwego dłużnika! Naucz nas wybaczać chętnie – uprzedzająco, bez wyczekiwania na prośbę i zadośćuczynienie ze strony winowajców. O, jak niepojęte jest Twoje miłosierdzie! Chcę mu zaufać. Również wtedy, gdy wzywasz, bym je okazał drugiemu - wybaczając bez wahania - napisał w rozważaniach bp Ryś.
Każdy z uczestników odnalazł w słowach biskupa fragment, który przemówił do niego w szczególny sposób. Dla każdego to nabożeństwo miało szczególny wymiar.
- To było piękne przeżycie. Dobrze widzieć jak ludzie z całego świata modlą się razem. Ten czas uświadomił mi, że wspólnie możemy zrobić tak wiele dla świata, bo młodość ma siłę! - mówił Diego z Włoch.
Wielu pielgrzymów poruszyła również niecodzienna oprawa piątkowego nabożeństwa. Pantomima, akrobaci i rysunek na piasku zrobił na nich niemałe wrażenie. - Było inaczej niż zwykle. Wyjątkowo – podsumował Wojtek z okolic Kielc.
Tłumaczył również, że wspólnota, która powstała na Błoniach dodawała sił do dalszej modlitwy.
- Przede mną był chłopak, który klęczał przez cały czas! To nie było takie łatwe, bo podłoże było bardzo nierówne, ale jemu to nie przeszkadzało. Czułem zjednoczenie z nim w tej modlitwie – przekonywał.
Jednak piątkowe nabożeństwo było niezwykłe również z innego powodu.
- Ta Droga Krzyżowa była prawdziwą drogą do miłosierdzia! Zwracała uwagę szczególnie na problemy współczesnych ludzi i być może dlatego była mi tak bliska. Pokazała mi, że dziś - chyba jak nigdy wcześniej - szczególnie potrzebujemy Bożego miłosierdzia - mówiła Michalina z Poznania.
Z kolei Laura z Hiszpanii zauważyła, że ten czas skupienia przydał się każdemu z pielgrzymów.
- To była najlepsza modlitwa, którą mogliśmy się modlić. Rozważania były bardzo emocjonalne i trafiały prosto w serce, bo uświadomiły nam, co Jezus dla nas zrobił. Jestem niewiarygodnie szczęśliwa, że On nas uratował - przekonywała.
W czasie nabożeństwa drewniany krzyż – symbol ŚDM nieśli przedstawiciele wspólnot szerzących na całym świecie dzieło miłosierdzia. Kolejne stacje wyznaczały natomiast kilkumetrowe dęby, które po zakończeniu Światowych Dni Młodzieży zostaną posadzone na Białych Morzach.