Nowy numer 42/2020 Archiwum

ŚDM obalały mity i schematy

O mediach, Światowych Dniach Młodzieży i postawie dziennikarzy podczas pogrzebu kard. Franciszka Macharskiego opowiada ks. dr Piotr Studnicki, zastępca rzecznika prasowego archidiecezji krakowskiej.

Miłosz Kluba: Chyba jeszcze nigdy archidiecezja krakowska nie pojawiała się w mediach tak często jak podczas tegorocznych wakacji.

Ks. Piotr Studnicki: Zainteresowanie diecezją na pewno było ogromne także wtedy, kiedy Karol Wojtyła został papieżem. Myślę, że od tego momentu należy ona do najbardziej rozpoznawalnych diecezji na świecie.

Od tego czasu media jednak gigantycznie zwiększyły swój zasięg i wpływ na odbiorców. Poza tym relacje z Krakowa przekazywali – swoim rodzinom i znajomym – także sami pielgrzymi, korzystający z serwisów społecznościowych. Jaki obraz „poszedł w świat”?

To były kolejne po Rio de Janeiro Światowe Dni Młodzieży, w których tak ogromną rolę odegrały media społecznościowe. Często to właśnie one nadawały ton w relacjonowaniu wydarzeń, które były wielką katechezą o Kościele. Ulice i place Krakowa zostały pokojowo przejęte przez młodych przybyłych z całego świata, mówiących różnymi językami, przywiązanych do swoich kultur i narodowości. Przecież wielu z tych młodych ludzi z wielką dumą nosiło flagi swoich krajów i krzyczało lub śpiewało nazwy swoich państw. Nie prowadziło to do konfliktu. Nikt się nie pobił. Nie był to sukces multi-kulti, ale objawienie powszechności Kościoła. Widać wyraźnie, że katolicyzm potrafi łączyć związanie z własną kulturą i narodowością oraz uniwersalne, powszechne otwarcie na innych. Myślę, że to, co przeżyliśmy w Krakowie w ostatnim tygodniu lipca, obaliło w nas trochę mitów i schematów.

Okazało się, że katolik to niekoniecznie ksenofob?

Jeden przykład. W prasie pojawił się zarzut, że podczas ŚDM na Wawelu pełnili posługę wolontariusze z Młodzieży Wszechpolskiej, którzy m.in. oprowadzali pielgrzymów po katedrze na Wawelu. Skoro podczas międzynarodowego spotkania pomagali oni swoim rówieśnikom z innych krajów odkryć piękno naszej kultury i tradycji, i nie było zastrzeżeń co do ich pracy, to może nie są tak zamknięci na innych, jak się ich nieraz przedstawia?

Wróćmy do mediów. Czym różnił się obraz ŚDM w telewizji czy prasie od tego przekazywanego przez samych pielgrzymów – na Facebooku, Twitterze, Instragramie i mnóstwem innych kanałów?

Przekaz społecznościowy jest bardziej bezpośredni, spontaniczny, często zwyczajnie szybszy od tego w mediach tradycyjnych. Ta błyskawiczność jest zaletą, ale wiąże się z dużym ryzykiem powierzchowności. Dzięki mediom społecznościowym zdobywamy wiadomości coraz szybciej, ale często coraz mniej z nich rozumiemy. Media tradycyjne mają szansę zaoferować bardziej całościowe i pogłębione spojrzenie, chociażby przez ukazanie nie tylko wydarzenia, ale i całego kontekstu, który często jest kluczowy dla zrozumienia tego, co się dzieje. Jak widać, te dwa rodzaje mediów nie tylko się różnią, ale mogą się świetnie uzupełniać.

Kilka dni po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie przeżywaliśmy inne wydarzenie, również budzące duże zainteresowanie mediów – pogrzeb kard. Franciszka Macharskiego. Czy miały one jakieś punkty wspólne?

Oba wydarzenia były wielkim świętem wiary. Oczywiście ich nastrój był różny: podczas ŚDM dominowały radość i entuzjazm, zaś podczas pogrzebu kardynała przeważały smutek i nadzieja. Niemniej i w jednym, i w drugim przypadku chodziło o spotkanie z Bogiem. To z Bożego zamysłu te wydarzenia się ze sobą splotły. Kardynał trafił do szpitala podczas ostatnich, najbardziej intensywnych przygotowań ŚDM i przebywał tam, kiedy trwało spotkanie młodych. Myślę, że to nie przypadek. Wierzę, że sukces ŚDM w Krakowie jest jakoś związany z cierpieniem kard. Franciszka.

« 1 2 »
DO POBRANIA: |
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama