Nowy numer 42/2020 Archiwum

Wędrujące kaplice

Saliny wielickie wspierały od wieków klasztory o regule franciszkańskiej. Zakonnicy i zakonnice zaś rewanżowali się modlitwami za swoich dobrodziejów.

Władcy polscy, do których należały saliny, nakazali przekazywanie m.in. bernardynkom, klaryskom i franciszkanom reformatom soli lub części dochodów z żup krakowskich. Od 1623 r. reformaci osiedli w Wieliczce, szczególną uwagę zwracając na pracę „około zbawienia dusz górników wielickich”. – Ojcowie na gruntach ofiarowanych przez mieszczan wznieśli drewnianą kaplicę i niewielki dom klasztorny. W 1624 r. przystąpiono do budowy murowanego kościoła. W 1718 r. świątynia i zabudowania spłonęły. Odbudowę wsparł król August II, przekazując na ten cel dochody żupne – mówi Marek Skubisz, autor scenariusza wystawy „Pax et Bonum. Zakony franciszkańskie w Polsce”, którą do 16 października można oglądać w Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce (ul. Zamkowa 8).

Deputaty solne i gotówkowy odpowiednik dawnej „jałmużny zbożowej” były przekazywane franciszkanom jeszcze w latach 30. XX wieku. Reformaci odprawiali Msze św. za pomyślność górników wielickich nie tylko w kościele klasztornym, lecz także w kaplicach znajdujących się w podziemiach kopalni. – W Wieliczce żartują, że przywilej opieki duchowej nad górnikami ma od wieków rodzina Kurowskich. Pierwszym znanym z nazwiska kapłanem, który odprawił w 1698 r. Mszę św. w podziemnej kaplicy św. Antoniego, był bowiem ks. Marcin Kurowski, od roku 2000 zaś kapelanem kopalni jest reformata o. Ludwik Kurowski – śmieje się Jarosław P. Kazubowski, krakowski historyk sztuki i publicysta.

Tradycje wyrażania wiary przez górników wielickich przedstawili Agnieszka Wolań- ska i Marek Skubisz w opublikowanej niedawno przez Kopalnię Soli i Muzeum Żup Krakowskich książce „Krzyż i sól. Dziedzictwo wiary wielickich górników”. M. Skubisz skatalogował dawne i obecne miejsca sakralne znajdujące się na terenie kopalni. Jest ich co najmniej 40. Nie wszystkie się jednak zachowały. Za najstarszą uchodzi kaplica św. Kunegundy (Kingi) w komorze Boczaniec, wzmiankowana w 1642 r. Pozostałości po niej można zwiedzać podczas odwiedzin kopalni. Cechą charakterystyczną podziemnych kapic wielickich było ich „wędrowanie” za górnikami. Skoro po wyczerpaniu soli w danym miejscu przenosili się dalej, tworzyli również w nowych miejscach kaplice. Przy okazji przenoszono często wyposażenie dawnych kaplic. „Miejsca sakralne sytuowano zwykle przy głównych drogach prowadzących do pracy, często w niewielkiej odległości od szybów i szybików, gdzie górnicy, po zejściu na właściwy poziom kopalni, odprawiali wspólne modlitwy. Podziemne kaplice pełniły także funkcje pozasakralne. Były punktami orientacyjnymi w podziemnym labiryncie wyrobisk. Utrzymywane w wybranych kaplicach płonące lampki stanowiły źródło światła dla przechodzących pracowników. Jednocześnie były miejscem, gdzie po zgaśnięciu płomienia własnej lampki górnik mógł ją ponownie zapalić” – pisze M. Skubisz.

Najważniejsze z zachowanych kaplic podziemnych można zwiedzać na udostępnionym przez kopalnię Podziemnym Szlaku Pielgrzymkowym „Szczęść Boże”. W utworzonej w 1896 r. w komorze Panzerberger II kaplicy św. Kingi odprawiane są regularnie Msze św. Po niektórych kaplicach pozostały zaś w praktyce jedynie nazwy, gdyż miejsca, gdzie się znajdowały, zawaliły się pod naciskiem górotworu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama