Nowy numer 43/2020 Archiwum

Puste miejsce po „Banderiach”

Dlaczego w Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej jedno miejsce na półce wciąż jest puste? Co wspólnego mają stare metryki z ziemniakami? Jak wygląda bulla papieska z 1253 r. zezwalająca na kanonizację biskupa krakowskiego Stanisława? Tego wszystkiego mogli się dowiedzieć szefowie archiwów diecezjalnych z całego kraju podczas październikowego spotkania w Krakowie.

Każdy z ponad 20 uczestników odbywającego się 10 i 11 października III Forum Dyrektorów Archiwów Diecezjalnych ma na co dzień do czynienia z cennymi dokumentami. Jednak nie bez wzruszenia, z zapartym tchem, oglądali w Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej na Wawelu rzadkie rękopisy: księgę „Decreta Romanorum Pontificum” z XI w., gdzie w 1110 r. zapisano unikatowy katalog ksiąg znajdujących się w skarbcu katedralnym, księgę „Predicationes” z 800 r., gdzie zapisano imię Arona, pierwszego biskupa krakowskiego, bullę papieża Innocentego IV z 1253 r. dotyczącą kanonizacji biskupa krakowskiego Stanisława i oryginalny akt unii Polski i Litwy zawartej w 1385 r. w Krewie.

– To tylko niewielka część z naszego licznego zbioru cennych akt dokumentujących dzieje Kościoła krakowskiego przez wieki – powiedział ks. prof. Jacek Urban, dyrektor archiwum kapitulnego. W siedzibie archiwum, średniowiecznym domu przylegającym do katedry wawelskiej, w szafach i na półkach jest jeszcze tysiąc kilkaset średniowiecznych dokumentów pergaminowych, 500 rękopisów archiwalnych zawierających m.in. materiały do dziejów budowy i rozbudowy katedry, akta czynności kapituły i opisy jej dóbr. Wśród 250 ksiąg rękopiśmiennych jest zaś m.in. „Rocznik i kalendarz Kapituły Katedralnej Krakowskiej” prowadzony od 1257 r., „Liber beneficiorum” Jana Długosza, XV-wieczne odpisy „Kroniki” Wincentego Kadłubka, benedykcjonały.

Uczestników forum, zwiedzających niedostępne na co dzień magazyny archiwum kapitulnego, intrygowało puste miejsce na jednej z wypełnionej rękopisami półek. – Powinien tu stać oryginał dzieła Jan Długosza „Banderia Prutenorum”, opisującego 56 chorągwi krzyżackich zdobytych pod Grunwaldem, ilustrowanego przez Stanisława Durinka. Długosz zapisał to dzieło bibliotece Uniwersytetu Krakowskiego. Spory o losy jego spuścizny spowodowały jednak, że już w 1505 r. rękopis pozostał przy katedrze. W 1940 r. został zabrany przez Niemców na wystawę do Malborka i już do nas nie wrócił. Po wojnie został wprawdzie odnaleziony w Londynie i wykupiony przez władze PRL, nie ujawniono jednak tego faktu. W 1963 r., z okazji zbliżającego się 600-lecia uniwersytetu, przekazano go do zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej – wyjaśnia ks. prof. Urban. – Wszystkie nasze dotychczasowe próby, by uregulować prawo własności rękopisu, spełzły na razie na niczym. Skłaniamy się do takiego rozwiązania, by uniwersytet formalnie uznał nasze prawa własności tego rękopisu, my zaś deklarujemy, że najbezpieczniejszym miejscem jego przechowywania jest to, w którym się obecnie znajduje, czyli Biblioteka Jagiellońska. Symbolicznym zaznaczeniem naszych praw jest ciągłe pozostawienie na półce w archiwum pustego miejsca na pozycję nr 206, które zajmował niegdyś rękopis „Banderia Prutenorum” – opowiada szef archiwum kapitulnego.

W archiwach kościelnych archidiecezji krakowskiej znajdują się oczywiście nie tylko tak cenne rękopisy jak te wawelskie. One jednak także są ważne. – Archiwa diecezjalne są częścią urzędu poszczególnych biskupów. Nie są przy tym jednak jedynie zbiornicami użytecznych akt. Stanowią również podstawę do wszechstronnych badań naukowych, m.in. nad historią duchowości – twierdzi bp Jan Kopiec z Gliwic, profesor historii Kościoła, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Stowarzyszenia Archiwistów Kościelnych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama