Nowy numer 47/2020 Archiwum

Na kawkowanie czasu nie mamy

– Nie potrafimy siedzieć w miejscu. A to razem gotujemy, a to śpiewamy jako chórzystki w parafii. Nie wspominając o podróżach – mówią gospodynie z Sidziny. Są do tańca, do różańca i... nie tylko.

Tu czas się zatrzymał

Niezwykłym atutem Sidziny jest położenie miejscowości – z dala od głównych arterii drogowych, a jednocześnie w malowniczym, górskim krajobrazie z widokiem na Babią Górę i Tatry. Niewątpliwie oazą spokoju, a jednocześnie wizytówką miejscowości jest wspomniany już skansen. Od 2009 r. jest on samodzielną placówką, działającą jako jednostka organizacyjna gminy Bystra-Sidzina. W muzeum kultury ludowej można podziwiać wiele unikatowych obiektów, m.in. kuźnię drewnianą z XIX w. z konstrukcją wieńcową z pełnym wyposażaniem kowalskim czy dzwonnicę loretańską z konstrukcją zrębowo-słupową na planie kwadratu, zwieńczoną kutym krzyżem. Można nawet powiedzieć, że w pięknej scenerii skansenu, otoczonego bogatą roślinnością i dźwiękami szumiącego potoku, czas się zatrzymał. Nie dziwi więc, że nowożeńcy chętnie przyjeżdżają tutaj na swoje ślubne sesje zdjęciowe. Warto również dodać, że historia skansenu związana jest z postacią ks. Józefa Świstka, który na tym terenie oraz na Orawie prowadził działalność kolekcjonersko-regionalną. Otwarcie w 1963 r. tego ciekawego zespołu architektonicznego połączono z obchodami 400. rocznicy lokacji wsi Sidzina. – Przed nami realizacja projektu „Skansenova – systemowa opieka nad dziedzictwem w małopolskich muzeach na wolnym powietrzu”, w ramach którego planujemy wykonać szerokie prace remontowo-konserwatorskie, m.in. wymianę dachów, okien czy konserwację drewnianych ścian budynków. Dzięki projektowi zorganizujemy u nas wirtualne muzeum przedstawiające historię wsi i pokazujące proces obróbki lnu, co jest zupełnie innowacyjnym pomysłem w regionie – opowiada z zapałem J. Czarny.

Zawsze tryskają humorem

Między licznymi zajęciami „Sidzinianki” znajdują czas na małe przyjemności, czyli na wspólne podróże. Zwiedziły już wzdłuż i wszerz całą Polskę. Były też w Pradze, Wilnie, Budapeszcie i w innych europejskich stolicach. – Po prostu poszerzamy swoje horyzonty, zawsze coś podpatrzymy, dowiemy się czegoś nowego – mówią zgodnie gaździny, niezwykle rezolutne kobiety, które ciągle tryskają dobrym humorem. Mało tego – dbają także o swoją figurę i witalność, np. realizując cykl zajęć „Kobieta aktywna zawsze zdrowa, piękna i młoda”. Miejsce do ćwiczeń panie znalazły w pomieszczeniach udostępnionych im przez strażaków z OSP Sidzina, z którymi współpraca zawsze układa się wspaniale. Ale i to nie wystarcza wesołym gosposiom, bo – jak przyznają – „na kawkowanie i plotkowanie nigdy nie mają czasu”. Niedawno w skansenie przedstawiły więc inscenizację pod tytułem „Pranie w rzece”, podczas której pokazały, jak w dawnych czasach mieszkanki wsi urządzały pranie (na dużym kamieniu w rzece rozkładały brudne ubrania, które uderzały tzw. kijankami; przy tej okazji często dochodziło do kłótni o to, na którym kamieniu która kobieta ma prać). Jaka niespodzianka spotka nas, gdy w wolnej chwili odwiedzimy skansen? Tego nigdy nie wiadomo. Może akurat gaździny będą lepić pierogi albo urządzać „skubarki” (darcie pierza), bo i to „Sidzinianki” świetnie potrafią.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama