Nowy numer 3/2021 Archiwum

Jedna czwarta w Złotej Setce

Przez ponad pół wieku działalności ośrodek wyprodukował 500 spektakli i 340 widowisk, które opisała w swojej książce Barbara Biel.

Autorka, związana przez wiele lat z krakowskim ośrodkiem telewizyjnym m.in. jako realizatorka widowisk dla dzieci, opracowała szczegółowy słownik opisujący wszystkie podwawelskie telewizyjne produkcje teatralne i widowiskowe. – Miarą poziomu krakowskich spektakli jest fakt, że w tzw. Złotej Setce Teatru Telewizji znalazło się 25 przedstawień przygotowanych w ośrodku na Krzemionkach – mówił podczas prezentacji książki, która odbyła się 5 grudnia w krakowskim Domu Kultury Podgórze, Piotr Legutko, dyrektor Telewizji Kraków, która wydała publikację.

Aktorka „bajeczna”

Teatr był obecny w krakowskiej telewizji od początku jej istnienia. Już 6 czerwca 1961 r., na drugi dzień po wyemitowaniu pierwszego programu Telewizji Kraków, z dziedzińca wawelskiego przeprowadzono transmisję „Legendy” Stanisława Wyspiańskiego, przygotowanej przez Teatr Rapsodyczny. – Z czasem zaczęliśmy sami rejestrować spektakle. Warunki pracy w studiu przy ul. Szlak były trudne. Było tak gorąco od reflektorów, że niekiedy aktorki mdlały. Zmieniło się to, gdy w 1968 r. oddano do użytku nowoczesny ośrodek na Krzemionkach. Nawiązujący do wiersza Wyspiańskiego tytuł książki dobrze oddaje rozległe oddziaływanie teatru telewizyjnego – zauważył Wiesław Molik, szef TVP Kraków w latach 1966–1971. W spektaklach i widowiskach, reżyserowanych w studiach i teatrach krakowskich m.in. przez Danutę Michałowską, Kazimierza Kutza, Jerzego Jarockiego, Zygmunta Hübnera, Kazimierza Dejmka, Bogdana Hussakowskiego, Jerzego Krasowskiego, Konrada Swinarskiego, Laco Adamika, Macieja Wojtyszki, Tadeusza Lisa, Tadeusza Malaka, Irenę Wollen, Stanisława Zajączkowskiego, Włodzimierza Gawrońskiego, występowali znani aktorzy: Wiktor Sadecki, Halina Gryglaszewska, Halina Kwiatkowska, Danuta Michałowska, Anna Dymna, Anna Seniuk, Jan Frycz, Jan Nowicki, Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Jerzy Trela, Krzysztof Globisz, Edward Lubaszenko, Tadeusz Kwinta, Tadeusz Malak, Alicja Bienicewicz. – Ja byłam aktorką „bajeczną”. Tak nazywano młode aktorki, które najpierw grywały w telewizyjnych widowiskach dla dzieci, a dopiero potem obsadzano je w innych rolach – przypomniała Beata Paluch, aktorka i pieśniarka, śpiewająca na prezentacji piosenkę z widowiska „Kopciuszek” (1987 r.). Na fortepianie akompaniował jej mąż Andrzej Zarycki, kompozytor muzyki do „Kopciuszka”.

Sztuka poszła na półkę

Produkcje teatralne z Krakowa były bardzo różnorodne. – Mamy tu zarówno przedstawienia klasyków teatru, jak i autorów współczesnych, spektakle poetyckie w ramach „Estrady Literackiej”, widowiska dla dzieci. Produkowano je w studiach, transmitowano i przenoszono ze scen teatrów krakowskich. Stopniowo dostawały się na antenę ogólnopolską – opowiadała Barbara Biel. Autorka książki „Teatr ogromny. 55 lat Teatru TV w Krakowie” wspominała, że zachęcona przez nieżyjących już Irenę Wollen i Krzysztofa Jeżowskiego zaczęła gromadzić informacje o krakowskich przedstawieniach telewizyjnych. – Nie było to łatwe, gdyż w archiwach telewizji były luki. Sięgałam więc również do prasy i zbierałam relacje. Chciałam dobrze udokumentować kilkadziesiąt lat telewizyjnej pracy teatralnej w Krakowie – dodała. Co ważne, widzowie zawsze uważnie oglądali krakowskie spektakle telewizyjne. Na dowód tego aktor Rafał Jędrzejczyk, grający niegdyś w przedstawieniach Teatru Telewizji, odczytał przytoczony w książce list jednego z widzów, który nadszedł w 1979 r. po emisji „U mety” Karola Huberta Rostworowskiego. Jego autor, niegdysiejszy murarz, wyjaśniał fachowo, że cegły donoszone murarzom przez tzw. koźlarzy, były układane zupełnie inaczej niż u scenicznego Franka Szywały. Niemniej uważnie spektakle oglądali cenzorzy i działacze partyjni. Krzysztofa Miklaszewskiego, w latach 1972–1974 kierownika Redakcji Literatury i Dramatu, gloria dostarczyciela rekordowej liczby spektakli i widowisk nie uchroniła przed represjami po wyprodukowaniu w 1974 r. „Płatonowa” Czechowa w redakcji Hussakowskiego. „Na kolaudacji w Warszawie »Płatonowa« uznano za kolejną (po »Niebezpiecznie, panie Mochnacki«) prowokację antyradziecką, dopatrując się w scenach pijaństwa szkalowania narodu. Henryk Bieniewski powiedział mi: »Niech pan zapamięta – Rosjanie nie piją«. Sztuka poszła na półkę, a potem musiała zostać przemontowana. Zastałem na biurku pismo z wypowiedzeniem umowy o pracę” – wspominał w rozmowie z B. Biel.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama