Nowy numer 24/2021 Archiwum

Zbiorowa głupota

Dopóki nieodpowiedzialni i niefrasobliwi pseudoturyści nie zostaną ustawowo zmuszeni pokrywać z własnych kieszeni kosztów akcji ratunkowych będących efektem ich głupoty, dopóty będziemy dowiadywać się o takich wypadkach, jaki zdarzył się niedawno w Tatrach.

80 osób, w tym 22 dzieci, wybrało się na popołudniowy spacer z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka, czyli szeroką, bezpieczną drogą asfaltową o długości 7 km, którą trudno nawet nazwać górskim szlakiem. Nie wzięli ze sobą latarek i szybko zapadający zmierzch oraz potęgujący się mróz przestraszył ich na tyle, że wszczęli alarm podczas powrotu. Całą grupę sprowadzili bądź zwieźli (najstarszych i najmłodszych uczestników) członkowie Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i strażnicy Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Wszystko skończyło się szczęśliwie, nikt nie doznał najmniejszych obrażeń ani odmrożeń, ale był to kolejny przykład kompletnego braku wiedzy dotyczącej poruszania się w górach, zwłaszcza zimą, nawet jeżeli wybiera się wygodny trakt. Mimo umieszczonych przy wszystkich wejściach na teren TPN tablicach ostrzegających, że nie wolno pozostawać na jego obszarze po zmroku i zawsze należy brać pod uwagę aktualne warunki pogodowe, ciągle znajdują się ludzie, którzy lekceważą te przestrogi, narażając siebie na niebezpieczeństwo, a TOPR i inne służby na podejmowanie akcji ratunkowej.

Gdyby taki przypadek zdarzył się w Alpach lub na Słowacji, zapłaciliby oni słono za swoją głupotę. Niestety, zgodnie z polskim prawem, mogą liczyć na darmowe sprowadzenie ze szlaków. Kiedy to się wreszcie zmieni?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama