GN 30/2021 Archiwum

Jak powrót do raju

O tym, że współżycie małżeńskie jest jak język programowania, mówił podczas spotkania Mężczyzn św. Józefa w Krakowie Grzegorz Latuszek.

Gość styczniowego spotkania krakowskiej wspólnoty mężczyzn jest mężem i ojcem czwórki dzieci. Od 23 lat pracuje jako informatyk. Wspólnie żoną Agnieszką przez wiele lat byli też zaangażowani w poradnictwo rodzinne, a obecnie są aktywni we Wspólnocie "Emmanuel".

Na wstępie G. Latuszek przypomniał słowa Jana Pawła II, że małżeństwo jest jak powrót do raju, do sytuacji sprzed grzechu pierworodnego. - Pomimo nagości nie ma zagrożenia, żadnego lęku. Nie odczuwamy względem siebie strachu - tłumaczył.

Odnosząc się do cudu zamiany wody w wino na ślubie w Kanie Galilejskiej, stwierdził, że każdy może doświadczyć tego, żeby w sferze seksualnej mieć 6 stągwi radości i satysfakcji. Po pierwsze ukazał, że do zrozumienia współżycia potrzeba właściwego klucza. - Przyjemność ma być efektem ubocznym, zaś głównym kierunkiem jest obdarowywanie drugiego człowieka, waszych żon - objaśnił. - One potrzebują naszego daru czasu, pieszczot, czułości. I to właśnie łamanie męskich szybkich potrzeb w tym zakresie jest darem i będzie prowadzić do właściwego budowania tej sfery wspólnego życia.

G. Latuszek wskazał też, że seks małżeński jest jeszcze jednym, wyjątkowym językiem mówienia o bliskości i miłości. - Ono jest częścią całego naszego życia. Im więcej mamy odpowiednich kanałów komunikacyjnych z żoną, tym głębsze jest to współżycie, tym bardziej radosne i satysfakcjonujące, a my możemy się z nią spotkać na poziomie duchowym - powiedział.

Jak podkreślał, najważniejszym organem seksualnym mężczyzny jest mózg i od niego zależy właściwość reakcji na odmienność podchodzenia do sfery seksualnej w małżeństwie. - Dla kobiety współżycie jest owocem całego dnia - u niej wszystko jest jednością. Jak wszystko gra, to jest OK, ale jak coś się stanie, to potem wieczorem jest co najwyżej poświęcenie wieczorne - zaznaczył, dodając, że bardzo ważna dla kobiety jest świadomość bezpieczeństwa - zarówno w kwestii miejsca współżycia, jak i wynikająca z chęci mężczyzny do poznania i wspierania jej w sferze rozeznawania płodności.

Mówca podczas prelekcji wskazał, że szczęście i zadowolenie w dziedzinie seksualnej nie zależy wcale od częstotliwości i porównał seks w małżeństwie do języka programowania. - Pamiętam początki w swojej pracy - było bardzo dużo funkcji kodu, ale samej funkcjonalności mało. Teraz, wykorzystując swoje doświadczenie, mogę zrobić o wiele więcej i lepiej - mało kodu, a funkcjonalności masa. Tak jest też w dobrze pielęgnowanym współżyciu małżeńskim - wyjaśnił.

Na zakończenie G. Latuszek podkreślił, że sama wiedza o wszystkich poruszonych tematach nie wystarczy i że są sytuacje kryzysowe (nie tylko w sferze seksualnej), których także on doświadczył w swoim małżeństwie. Wtedy zostają tylko modlitwa i zaufanie Bogu, bo żadne inne działania nie są skuteczne. - Nie można myśleć o Panu Bogu jak o policjancie, który tylko pilnuje, czy jesteśmy porządnymi katolikami. On jest dobry, opiekuje się nami i zawsze można Go wezwać na ratunek, bo przecież przed Nim przysięgaliśmy sobie wierność. I On rzeczywiście pomaga! - zapewnił G. Latuszek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama