Nowy Numer 41/2021 Archiwum

Było Wielkopolan wielu...

Abp Marek Jędraszewski zamieszka w pałacu przy ul. Franciszkańskiej, który zbudował jeden z jego poprzedników – również pochodzący z Wielkopolski.

Jak wylicza ks. prof. Jacek Urban, wykładowca historii Kościoła na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II i dyrektor Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej na Wawelu, co najmniej 13 Wielkopolan było biskupami krakowskimi.

Byli to na pewno: Jan Bodzanta z Wrześni (1348–1366), Jan Radlica z Radliczyc (1382–1392), Piotr Wysz z Radolina (1392–1412), Tomasz Strzępiński ze Strzępina k. Kościana (1455–1460), Jan Lutek z Brzezia k. Pleszewa (1464–1471), Jan Konarski z Konar (1503–1524), Piotr Tomicki z Tomic k. Poznania (1524–1535), Jan Latalski (1536–1537), Jan Chojeński z Golejewka k. Rawicza (1537–1538), Filip Padniewski (1560–1572), Piotr Gembicki (1642–1657), Jan Aleksander Lipski (1732–1746) i Feliks Turski z Czarnocina w pobliżu Gniezna (1788–1800). Każdy z nich wyróżnił się w dziejach archidiecezji krakowskiej. – Choćby Piotr Wysz, który przyczynił się do utworzenia Wydziału Teologicznego w 1397 r. i odnowienia Uniwersytetu Krakowskiego w roku 1400, Filip Padniewski porządkujący diecezję w burzliwych czasach poreformacyjnych i Piotr Gembicki, który zbudował pałac biskupi przy ul. Franciszkańskiej, o czym przypomina tablica pamiątkowa nad portalem pałacowym – mówi ks. prof. Urban.

Uczeni na katedrze

Nowy arcybiskup krakowski jest nie tylko duchownym, lecz również profesorem teologii i doktorem habilitowanym filozofii. – Wybitnymi uczonymi byli również trzej jego średniowieczni poprzednicy z Wielkopolski rodem – Jan Radlica, Piotr Wysz i Tomasz Strzępiński. Owa uczoność i służba królewska utorowały im drogę do biskupstwa – mówi prof. Krzysztof Ożóg, historyk, dyrektor Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Były to bardzo barwne postacie. Jan Radlica z Radliczyc, z drobnoszlacheckiej rodziny wielkopolskiej, zdobył w Paryżu świetne wykształcenie filozoficzne, zaś w Paryżu i Montpellier – medyczne, był również bakałarzem teologii. Zasłynął wpierw jako skuteczny lekarz. Został medykiem króla Francji Karola V Mądrego z dynastii Walezjuszów. Ten polecił go z kolei swojemu krewniakowi Ludwikowi Węgierskiemu, który był słabego zdrowia. Po 1375 r. Jan Radlica znalazł się więc na dworze Ludwika. – Król owego człowieka ubogiego pochodzenia, bez osadzenia w elicie polskiej, szczególnie małopolskiej, protegował najpierw na archidiakonat krakowski, potem na kanclerstwo po Zawiszy z Kurozwęk, po śmierci Zawiszy zaś – na biskupstwo krakowskie. To ciekawa kariera intelektualisty, idąca przez wykształcenie i zdobywanie zaufania królewskiego – opowiada historyk. Przypomina, że Radlica był jedną z osób, które doprowadziły do koronacji Jadwigi.

Dwór stawia na Wysza

Podobnie – również przez uniwersytet – biegnie kariera Piotra Wysza. Studiował wpierw w Pradze, potem w Padwie, gdzie został doktorem obojga praw – rzymskiego i kanonicznego. W Padwie był rektorem studentów, którzy pochodzili z krajów na północ od Alp. Potem pracował w Kurii Rzymskiej. Następnie związał się z Jadwigą i Jagiełłą jako dyplomata, kanclerz Jadwigi. Jadwiga przekonała Jagiełłę, by po śmierci Jana Radlicy wprowadzić Wysza na biskupstwo krakowskie. – Nie było to łatwe. Kapituła wybrała bowiem Sieciecha z Chmielnika, papież zamianował z kolei swojego nepota Mafirusa Lampunianiego z Mediolanu. Para królewska uparła się jednak przy Piotrze Wyszu. W 1392 r. został więc biskupem krakowskim. Był świetnie wykształcony, miał znakomite stosunki w Kurii Rzymskiej, uczestniczył w wielu poselstwach królewskich. Reprezentował m.in. Królestwo Polskie na soborze w Pizie w 1409 r., który próbował zażegnać schizmę w Kościele – mówi prof. Ożóg. Po soborze, wraz ze swoim krewniakiem Andrzejem Łaskarzycem i opatem tynieckim Mścisławem, wybrał się z pielgrzymką do Ziemi Świętej. W drodze powrotnej bp Wysz zachorował w Wenecji. Medycy podali mu lekarstwo, w wyniku którego pojawiły się u niego symptomy choroby umysłowej. Mimo późniejszej poprawy zdrowia nie był jednak w stanie sprawować w pełni bardzo absorbujących obowiązków biskupich w stolicy państwa. – W 1412 r. król Jagiełło zadecydował o przeniesieniu go na biskupstwo poznańskie. Spowodowało to swoisty skandal polityczno-kościelny, konflikt z możną rodziną Wysza. Była to bowiem swoista degradacja. Biskupstwo poznańskie było wielokroć niżej uposażone niż biskupstwo krakowskie. Poza tym Wysz jako biskup krakowski był najwyższym doradcą Królestwa Polskiego – mówi prof. Ożóg. Po wielkim pontyfikacie Zbigniewa Oleśnickiego biskupem krakowskim mianowano natomiast Tomasza Strzępińskiego. – Został wybrany przez kapitułę jednomyślnie, co było rzadkie. Był podkanclerzym Królestwa Polskiego, doktorem i profesorem prawa kanonicznego oraz teologii Uniwersytetu Krakowskiego, jego trzykrotnym rektorem, uczestniczył w soborze w Bazylei, brał udział w pracach przy reformie kalendarza – wylicza prof. Ożóg.

Z Łodzi do Krakowa, z Krakowa do Łodzi

Arcybiskup Jędraszewski, choć Wielkopolanin, przyszedł do Krakowa z archidiecezji łódzkiej. Jednym z jego poprzedników był tam bp Józef Rozwadowski, rodowity krakowianin. – Urodzony w 1909 r., wyświęcony w 1931 r. w katedrze wawelskiej przez abp. Sapiehę, został jeszcze przed wojną ojcem duchownym seminarium krakowskiego, był nim także w podziemnym seminarium w czasie wojny, gdzie alumnem był Karol Wojtyła. Ks. Rozwadowski po wojnie został proboszczem kolegiaty św. Floriana, gdzie znów spotkał Wojtyłę, już jako młodego księdza. Zaprzyjaźnili się. W 1968 r. Rozwadowski został arcybiskupem łódzkim – na Jasnej Górze konsekrował go kard. Wojtyła. Do Łodzi przeniósł m.in. doświadczenia krakowskiego duszpasterstwa akademickiego. Ordynariuszem łódzkim był do 1986 r. Zmarł 20 lat później – przypomina ks. prof. Urban.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama