Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie żyje Stanisław Skrowaczewski

Wybitny dyrygent zmarł 21 lutego w 94. roku życia. Był związany z Krakowem latami studiów muzycznych i dyrygowania orkiestrą Filharmonii Krakowskiej.

Do niedawna był najstarszym na świecie czynnym dyrygentem. Szczególne uznanie zdobyły jego wykonania symfonii Antona Brucknera. Jego wielka kariera dyrygencka zaczęła się w 1960 r., po wyjeździe na stałe do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaczął dyrygować orkiestrą symfoniczną w Minneapolis. Często przyjeżdżał jednak do Polski.

- Nie zapominał nigdy o Krakowie i zawsze tak układał swoje trasy koncertowe, by co parę lat wystąpić przed krakowską publicznością - przypomniała Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz, redaktor naczelna portalu polskamuza.eu, autorka wydanej przez PWM książki "Byłem w niebie", wywiadu rzeki z S. Skrowaczewskim.

9 grudnia ub. roku miał dyrygować filharmonikami krakowskimi podczas wykonania "VIII symfonii" Brucknera. W listopadzie powalił go jednak udar mózgu, uniemożliwiając pracę.

- Fascynacja S. Skrowaczewskiego Brucknerem zaczęła się jeszcze w rodzinnym Lwowie. Miał wtedy zaledwie 7 lat. Szedł ulicą, kiedy nagle z otwartego okna usłyszał dźwięki. Stał pod oknem i słuchał. Po powrocie do domu rozgorączkowany nie mógł zapomnieć tej muzyki. Po kilku dniach okazało się, że wówczas słyszał "Adagio" z "VII symfonii" Brucknera. Od tego momentu twórczość tego kompozytora ma dla niego szczególne znaczenie - przypomniała A. Malatyńska-Stankiewicz.

Dyrygując utworami symfonicznymi, w których nierzadko orkiestra gra głośno, czyli forte, największą wagę przywiązywał jednak do partii wykonywanych cicho, czyli piano. Nazywano go mistrzem piana.

"Niestety, w dzisiejszych wykonaniach, w 90 proc. piano przestaje istnieć. Nikt o to nie dba. Dzisiejszy świat zmusza dyrygentów, by grać coraz głośniej. Jeżeli chcą wydobyć pewną frazę np. z altówek, każą im grać głośniej, mimo że powinni raczej ściszyć innych. Niestety, coraz mniej jest zespołów, które potrafią to zrobić. Ciągłe zmiany szefów, brak możliwości długoletniej pracy z jednym dyrygentem powoduje, że orkiestry są niewyszkolone. Nie mają wpojonej dyscypliny wykonawczej" - mówił w rozmowie z A. Malatyńską-Stankiewicz.

Stanisław Skrowaczewski urodził się 3 października 1923 r. W rodzinnym Lwowie uczęszczał do gimnazjum i uczył się muzyki. Po wysiedleniu wraz z rodziną osiadł w Krakowie i rozpoczął studia w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej. Kompozycji uczył go Roman Palester, dyrygentury zaś - Walerian Bierdiajew. Studia kompozytorskie kontynuował w Paryżu, u sławnej Nadii Boulanger. W latach 1949-1954 szefował Filharmonii Śląskiej w Katowicach, od 1954 do 1956 r. natomiast był dyrygentem Filharmonii Krakowskiej. Później, do 1959 r., dyrygował stale w Filharmonii Narodowej.

W 1960 r. wyjechał do USA i stanął na czele orkiestry symfonicznej w Minneapolis. Kierował nią przez 19 lat. Następnie był związany z wieloma znanymi orkiestrami symfonicznymi na świecie. W latach 1984-1991 kierował orkiestrą w Manchesterze. Z orkiestrą symfoniczną kraju Saary nagrał wszystkie symfonie Brucknera. Za wykonawstwo i nagrania muzyki tego kompozytora uhonorowano go medalami towarzystw brucknerowskich. Dyrygowanie łączył przez cały czas z komponowaniem. Wśród jego utworów znalazły się m.in. "Koncert skrzypcowy", "Koncert fortepianowy", "Koncert potrójny na skrzypce, klarnet i fortepian".

Warto dodać, że w poczet swoich członków zagranicznych zaliczyła go Polska Akademia Umiejętności w Krakowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama