Nowy numer 39/2020 Archiwum

No Limit Kasprowy przejdź do galerii

Kilkuset uczestników wzięło udział w zawodach na najdłuższej i najbardziej wymagającej trasie slalomu giganta w Polsce.

No Limit Kasprowy, czyli konkurencja slalomu giganta z elementami supergiganta, rozegrana została 25 marca na Kasprowym Wierchu, a dokładnie w rejonie Hali Gąsienicowej.

- Świetna atmosfera, nawet pogoda dopisała - mówił Zygmunt Gackowiec z Poronina, który na zawodach wystąpił z numerem pierwszym. Trasę pokonał na specjalnych nartach, z uwagi na swoją chorobę. - Wszystkim polecam takie zawody, gdzie można sprawdzić swoje umiejętności, a dodatkiem są oczywiście nieziemskie widoki na góry - podkreślał zawodnik w rozmowie z "Gościem Krakowskim".

Na starcie, który był ustawiony tuż obok Obserwatorium Astronomicznego na Kasprowym Wierchu, stanęło kilkuset zawodników w różnych kategoriach, z podziałem na płeć i wiek. Długość trasy wynosiła 1680 m.

- Kasprowy Wierch, ze względu na unikalne trasy narciarskie o charakterze alpejskim, jest jedynym w Polsce miejscem, w którym możliwe jest przeprowadzenie tak wymagających rywalizacji. Zawody No Limit już od dwóch lat cieszą się ogromną popularnością. To nie tylko wspaniałe zmagania sportowe, ale również spotkanie miłośników narciarstwa alpejskiego i fanów ekstremalnych wrażeń, połączone ze świetną zabawą, która odbywa się w przepięknych okolicznościach tatrzańskiej przyrody - komentuje Monika Blauth z firmy No Limit, która wraz z Polskimi Kolejami Linowymi jest organizatorem wydarzenia.

Przed rozpoczęciem rywalizacji, uczestnicy spotkali się na wspólnym śniadaniu w najwyżej położonej restauracji w Polsce "Poziom 1959", znajdującej się w budynku górnej stacji ośrodka Kasprowy Wierch.

- Kasprowy Wierch może pochwalić się bogatą tradycją sportową. W marcu w 1910 r. na stokach Hali Goryczkowej rozegrane zostały pierwsze zawody narciarskie w polskich Tatrach. Duże zainteresowanie zawodami No Limit sprawiło, że już w ub. roku na stałe wpisaliśmy je do zimowego kalendarza wydarzeń. Chcemy w ten sposób przypomnieć o historii "świętej góry narciarzy", a zarazem uhonorować przedwojenne i powojenne rywalizacje rozgrywane na stokach Hali Goryczkowej, odbywające się na słynnych trasach FIS 1 i FIS 2 - mówi Patryk Białokozowicz z Polskich Kolei Linowych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama