Nowy numer 39/2020 Archiwum

Siostry gotowe na zmiany

– O utworzeniu liceum marzyłam od dawna, dlatego wieść o reformie edukacji bardzo mnie ucieszyła – zapewnia s. Mariola Klimas, dyrektor Gimnazjum nr 72 im. św. Tomasza z Villanova, prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Augustianek.

W archidiecezji krakowskiej szkoły na różnych szczeblach prowadzi kilka zgromadzeń zakonnych. Wszystkie one są chętnie wybierane przez uczniów. Podczas rekrutacji liczba chętnych zawsze jest dużo dłuższa niż liczba miejsc, a ten fenomen tłumaczy zarówno wysoki poziom nauczania, jak i wychowania opartego na współpracy z domem rodzinnym dziecka. A jak te szkoły przygotowują się do reformy oświaty? Zgromadzenia sióstr prezentek i augustianek przekonują, że na zmiany są gotowe, a plany MEN przyjęły ze spokojem. Nie tylko dlatego, że jest to najlepszy sposób na medialną burzę, ale również dlatego, że reforma wyjdzie szkolnictwu na dobre.

Brakowało twórczego myślenia

Jak opowiada s. Mariola, gimnazjum sióstr augustianek istnieje w Krakowie od 17 lat i rodzice zawsze mówili, że utworzenie tego etapu edukacji nie było dobrym pomysłem, więc gimnazja powinny zniknąć. Dlatego nagłaśniane w mediach protesty przeciwko reformie bardzo ją dziwią. – Uważam, że są one bardziej wymierzone w ekipę rządzącą, niż wynikają z troski o poziom edukacji. Gimnazja spowodowały, że nauczanie było nastawione na przygotowanie uczniów do testów, brakowało w tym twórczego myślenia młodzieży – twierdzi i dodaje, że o powiększeniu oferty edukacyjnej o liceum marzyła od dawna, a reforma spełnia to pragnienie. – Wszystkie dokumenty zgromadzenie złożyło w UMK nawet przed 30 września ub. roku, a pozytywną odpowiedź, czyli zgodę na otworzenie LO im. św. Rity, otrzymało 15 lutego. Bardzo się z tego cieszę – mówi siostra dyrektor. W efekcie już we wrześniu augustianki w budynku należącym do wygaszanego stopniowo gimnazjum otworzą jedną pierwszą klasę LO w systemie 3-letnim. Tak będzie przez dwa lata, a potem ruszy nabór do liceum 4-letniego. Co ważne, nie ma obaw, że jakikolwiek nauczyciel stracił tu pracę. – Również ja nikogo nie zwalniam, a nawet muszę utworzyć dodatkowe etaty – szukam dobrych nauczycieli fizyki i chemii – opowiada s. Ancilla Augustyn, dyrektor SP nr 160 im. św. Augustyna, prowadzonej przez augustianki. Choć szkoła nie została jeszcze wciągnięta do tworzonej przez gminę sieci szkół, na formalności jest czas do 30 czerwca i na razie wszyscy spokojnie przygotowują się do zmian, by od września mogła tu działać klasa VII. – Pracy z tym związanej jest dużo i na pewno byłoby łatwiej, gdyby reforma była rozłożona w czasie, ale myślę, że warto się postarać, bo wszyscy czuliśmy, że jest ona potrzebna. Co roku obserwowałam, jak wielkim stresem dla szóstoklasistów były testy, a perspektywa krótko trwającej szkoły podstawowej sprawiała, że dzieci szybko czuły się dorosłe i już w V klasie priorytetem stawały się dla nich inne sprawy niż nauka. Teraz do liceum będzie szła młodzież bardziej świadoma swojej przyszłości – przekonuje s. Ancilla i zapewnia, że choć początkowo niektórzy rodzice bali się reformy, to gdy usłyszeli, że szkoła ze wszystkim sobie poradzi, uspokoili się.

Wielowiekowe doświadczenie

Siostry prezentki, które od lat prowadzą w Krakowie liceum, a od 1999 r. także gimnazjum, od władz miasta dostały już zgodę na otworzenie od września klasy VII szkoły podstawowej. Co więcej, liczba zainteresowanych rodziców pozwala mieć nadzieję, że potrzebne będą nawet trzy jej oddziały. – Z czasem powstanie też pełna szkoła podstawowa, na którą na razie szukamy budynku i ufamy, że wskaże go Opatrzność. Najmłodszym trzeba przecież zapewnić bezpieczne warunki do nauki. Od 2019 r. chcemy również uruchomić 4-letnie liceum. Czeka nas więc dużo pracy organizacyjnej, ale idąc za wielowiekowym doświadczeniem, na pewno nie zgubimy w tym wszystkim młodego człowieka, więc rodzice mogą być spokojni – zapewnia s. Ewa Mierzwa, dyrektor Publicznego Gimnazjum nr 53 i Liceum Ogólnokształcącego Sióstr Prezentek. S. Ewa nie ma wątpliwości, że 3-letnie liceum nie spełniło swojego zadania i wymagało reformy, czyli powrotu do dawnego systemu. – I nie jest to tylko moja opinia, ale także wielu innych dyrektorów szkół. Wraz z nauczycielami obserwowaliśmy, że młodzież w liceum uczy się tak, aby zdać maturę według odpowiedniego klucza, ale brakuje jej umiejętności dyskusji, bronienia argumentów, pisania dłuższych prac – uważa. Jak dodaje, mimo że sytuacja u progu zmian rodzi napięcia, w szkołach, których jest dyrektorem, zarówno rodzice, jak i nauczyciele wiedzą już, jak wszystkie sprawy zostaną rozwiązane i nikt nie protestuje. – U mnie żaden nauczyciel pracy nie straci – to jest pewne, a jeśli trzeba będzie znaleźć dodatkowych, to znajdę. Z kolei żeby wyjść naprzeciw oczekiwaniom uczniów i rodziców, sondujemy teraz ich potrzeby, np. w kwestii języków obcych – opowiada s. Mierzwa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama