Nowy numer 39/2020 Archiwum

Powrót po 65 latach

Był niegdyś osobą bardzo znaną w Krakowie i Europie. Umarł w zapomnieniu z dala od podwawelskiego grodu, a jego grób na pomorskim cmentarzu był zaniedbany przez ponad 60 lat.

Teraz, po sprowadzeniu w kwietniu na krakowski cmentarz Rakowicki szczątków dr. Stanisława Rowińskiego (1872–1952), postać tego wybitnego adwokata, członka Bractwa Kurkowego, Sokoła i śpiewaka Krakowskiego Chóru Akademickiego zaczyna być przywracana pamięci krakowian. S. Rowiński urodził się w 1872 r. W latach 1889–1894 studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był wówczas również czynnym śpiewakiem założonego w 1878 r. Krakowskiego Chóru Akademickiego, któremu pozostał wierny również i później, organizując m.in. w 1935 r. pierwszy jubileusz tego towarzystwa śpiewaczego. Po ukończeniu studiów praktykował w Krakowie jako adwokat. Cieszył się dużym uznaniem. Był m.in. ostatnim przedwojennym dziekanem krakowskiej Rady Adwokackiej, wiceprezesem Związku Adwokatów Polskich. W 1938 r., jako jedyny Polak w historii, był prezesem Międzynarodowego Związku Adwokatów.

Działał również na innych polach społecznych – był radnym Krakowa, prezesem krakowskiego Towarzystwa Gimnastycznego Sokół w latach 1919–1931, wiceprezesem Bractwa Kurkowego. – Był to mężczyzna twardych postaw, dążący do tego, by zachować godność człowieka. Gdy w 1937 r. został powołany na przewodniczącego Zjazdu Adwokatów Polskich, powiedział wyraźnie, żeby w żaden sposób obradom nie przyświecał duch nienawiści, a zwłaszcza nienawiści rasowej – mówi Stanisław Jaźwiecki, krakowski adwokat, znawca prawniczej biografii Rowińskiego.

W czasie wojny został mianowany przez władze okupacyjne komisarycznym zarządcą adwokatury krakowskiej, równocześnie współpracując z tajną Śląsko-Krakowską Radą Adwokacką. – W 1945 r. opuścił Kraków, musząc się liczyć z tym, że zostanie potraktowany niemal jako współpracownik okupanta, mimo że – jak wykazują źródła pamiętnikarskie – jego postawa była w czasie okupacji nienaganna – dodaje S. Jaźwiecki.

S. Rowiński osiedlił się na Pomorzu, w Kocborowie k. Starogardu Gdańskiego, gdzie jego syn Władysław pracował jako lekarz. Tutaj zmarł i został pochowany. Rodzina zamieszkała potem jednak daleko od tego miejsca i grób na kocborowskim cmentarzu był zupełnie zapomniany.

O sprowadzeniu pod Wawel szczątków dziadka marzył jego sędziwy już dziś wnuk. – Uważałem, że należy mu się powrót do Krakowa. Pamiętam z czasów dzieciństwa, że gdy chodził ze mną po krakowskim Rynku, wszyscy go pozdrawiali. Kiedy kilka lat temu sam tutaj wróciłem po kilkudziesięcioletnim pobycie w Ameryce, zacząłem szukać jego grobu. Pomocny był szczególnie redaktor Tadeusz Majewski, związany rodzinnie z Kocborowem, który odnalazł grób dziadka – mówi 81-letni Jacek Rowiński, przedsiębiorca, wnuk S. Rowińskiego. Starania o ekshumację i ponowny pochówek trwały kilkanaście miesięcy. Drugi pogrzeb wybitnego krakowianina odbył się 12 kwietnia z udziałem przedstawicieli adwokatury, Bractwa Kurkowego, Sokoła i Krakowskiego Chóru Akademickiego.

– Ten powrót po 65 latach będzie zaledwie początkiem przywracania postaci dr. Rowińskiego pamięci krakowian. Planujemy m.in. urządzenie poświęconej mu wystawy – mówi Rafał Wolfram, członek Bractwa Kurkowego, prezes mających 200-letnią tradycję krakowskich Zakładów Budowy Maszyn i Aparatury im. L.A. Zieleniewskiego, których radcą prawnym był przed wojną dr Rowiński. – Pragnąłbym, aby przykład życia druha Rowińskiego wyznaczał kierunek nam wszystkim – dodaje Konrad Firlej, adwokat, prezes krakowskiego Sokoła.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama