Nowy numer 39/2020 Archiwum

Zamachy terrorystyczne - codzienność czy incydent?

Jan Rokita, były poseł na Sejm RP, oraz Maciej Milczanowski, były oficer 21 Brygady Strzelców Podhalańskich, byli gośćmi pierwszej debaty zorganizowanej przez krakowskie biuro Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie i redakcję "Gościa Krakowskiego".

Podczas spotkania w Polach Dialogi dyskutowali o tym, czy Polacy mogą dziś czuć się bezpieczni oraz jak wielkie znaczenie w świecie społecznym i politycznym odgrywa strach.

Jak zauważył J. Rokita (obecnie wykładowca akademicki), fala zamachów robi karierę medialną od stycznia 2015 roku, jednak ta fala nie jest gigantyczna. - Mordercy byli zawsze. Problem z zamachami polega na tym, że tym razem ci mordercy są muzułmanami. I to jest problem. Gdyby byli oni zwykłymi współobywatelami, byliby traktowani jak wszyscy mordercy w historii. Wtedy zapewne nie byłoby tej paniki, która wynika z pewnego uogólnienia, że to islamiści nas zabijają - mówił, dodając, że niebezpieczeństwo związane z obecnością muzułmanów jest bardzo poważne, ale media upowszechniają te wydarzenia na ogromną skalę. - Realny problem polega na tym, że każda taka historia obiega świat i wywołuje panikę, a to staje się problemem politycznym - tłumaczył.

M. Milczanowski, uczestnik dwóch misji wojskowych - ONZ na Wzgórzach Golan oraz w ramach Sił Koalicji w Iraku - zaznaczył natomiast, że często spotyka się z określeniem, iż muzułmanie to jacyś Marsjanie, którzy przyjechali do Europy i zabijają naszych. - Jest to zapewne krok w stronę dehumanizacji. Wielu ludzi sądzi bowiem, że terrorysta to nie jest człowiek i jest to problem. Kolejnym problemem jest natomiast problem indoktrynacji od dziecka i proces, aby te dzieci przywrócić społeczeństwu, jednak trwa to ok. trzech lat, a dziś nie ma tam na to czasu - mówił.

Goście debaty przekonywali również, że terroryzm w Europie jest zjawiskiem na małą skalę, ale jego ekstremalnym wyznacznikiem jest wzbudzanie strachu. - Odczuwają go nie tylko ci ludzie, którzy mogą być rzeczywiście w zagrożeniu, ale także Polacy, którzy nie mają do czynienia ze zjawiskiem terroryzmu. I ten strach jest o wiele ważniejszy, ze społecznego i politycznego punktu widzenia. Przekształca on bowiem zbiorowe zapatrywania i polityczne wybory. A zawsze tam, gdzie pojawia się strach, na końcu zawsze odzywa się wola przeciwdziałania mu i usunięcia przyczyny, a tutaj przyczyną są muzułmanie - mówił. - Ten strach jest przerażający. Zauważmy, że w państwach Europy będzie przeprowadzony jeden zamach i to wystarczy, by zostało już skreślone. Bardzo duża część społeczeństwa tak reaguje - podkreślał M. Milczanowski.

Jak więc bronić się przed strachem? - Powinno się racjonalizować i szukać faktycznych przyczyn - tłumaczył uczestnik dwóch misji wojskowych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama