Nowy numer 25/2018 Archiwum

Kobiety, które szły pod górę

Są takie książki o wspinaniu, w których z kronikarską dokładnością odnotowane są przejścia, drogi, obozy, ściany i szczyty. Książka Mariusza Sepioły jest inna.

Może łatwiej byłoby spisać osiągnięcia bohaterek książki linearnie. W końcu wiele z nich się przeplatało. Dlatego w kolejnych rozdziałach pierwszej części książki (każdy jest poświęcony innej bohaterce) jak refren powraca sytuacja z 1975 roku.

„Rutkiewicz, mimo sprzeciwu zespołu, łamie wcześniejsze ustalenia i wchodzi na szczyt Gaszerbruma III (7952 m) w zespole mieszanym (razem z Alison Chadwick-Onyszkiewicz, Januszem Onyszkiewiczem i Krzysztofem Zdzitowieckim). Koleżanki czują się oszukane. Postanawiają zaatakować Gaszerbrum II (8034 m). Szczyt zdobywają Anna Okopińska i Halina Kruger-Syrokomska dzień później. Jest to rekord wysokości kobiecej w Polsce i Europie” – pisze M. Sepioło. Jak dodaje, to podczas tej wyprawy, „choć w atmosferze niesmaku, zrodzi się polski himalaizm kobiecy”.

Są też w „Himalaistkach” momenty takie jak opis spotkania reportera z Alicją Bednarz. „– Teoretycznie powinnam już nie żyć – powie na powitanie i po swojemu się uśmiechnie. Ciche, zamknięte osiedle przy jednej z głównych arterii Krakowa. Chociaż za ogrodzeniem pędzą samochody, między blokami panuje spokój. Alicja Bednarz odsuwa firankę i z okna macha do mnie: to tutaj, ta klatka, mieszkanie na parterze” – notuje reporter. „Z podwórka nie widać, że kobieta, która była na Gaszerbrumach i K2, porusza się przy pomocy balkoniku” – pisze dalej.

W rozmowach ze zdobywczyniami najwyższych szczytów świata padają nie tylko pytania o wspinaczkę. Himalaistki opowiadają, co prawda, o tym, jak zaczynała się ich fascynacja górami (w wielu przypadkach były to Tatry), ale mówią też o rodzinie – na przykład o tym, czy posiadanie dzieci utrudniało wspinaczkę i udział w wyprawach. „My w tych górach żyłyśmy swoimi dziećmi, jak wracałyśmy z wyprawy, a w Polsce było szaro, buro i komunizm, półki w sklepie puste, to my tym dzieciom kupowałyśmy jakieś ciuszki, różne rzeczy. »A Rysiek? Jaki on duży teraz?«, »A Nataszka?« – pytałyśmy się nawzajem” – opowiada Ewa Panejko-Pankiewicz. „Dla mnie zostawienie małych dzieci, nawet kiedy wyjeżdżałam na kilkudniowe konferencje naukowe, stanowiło problem. Już wtedy było mi bardzo ciężko. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła zostawić dziecko na miesiąc czy dwa i zająć się wspinaniem” – przyznaje z kolei Anna Okopińska, która rodzinę założyła, gdy rzadziej się wspinała, a więcej pracowała zawodowo. Na podobne pytania odpowiadają też przedstawicielki młodszego pokolenia. „Kiedyś pierwsze wejście na ośmiotysięcznik to było wydarzenie, rekord, wyczyn. Dziś pod Everestem ustawiają się kolejki” – przyznaje Małgorzata Jurewicz.

Łącznie w książce pojawia się 14 opowieści o himalaistkach. Starszych, młodszych, tych już nieżyjących (opowiadają o nich bliscy i przyjaciele). I każda jest inna.


„Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2017, ss. 300.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma