Nowy numer 27/2020 Archiwum

Kim jestem, by osądzać ten czyn? przejdź do galerii

W Krakowie odbył się pogrzeb Piotra Szczęsnego, który 19 października podpalił się przed warszawskim Pałacem Kultury i Nauki.

W uroczystościach na cmentarzu Salwatorskim uczestniczyło około tysiąca osób. Wiele z nich przyniosło ze sobą białe kwiaty. Mszy św., która rozpoczęła się o godz. 12, przewodniczył bp Tadeusz Pieronek, a kazanie wygłosił ks. Adam Boniecki. W uroczystościach brał udział także ks. Wojciech Lemański. Suspendowany kapłan w trakcie Mszy św. odczytał fragment Księgi Koheleta.

- Żegnamy w modlitwie śp. Piotra. Człowieka, który jest jak krzyk, który rozdziera ciszę; jak ogień, który z ciemności wydobywa kształt rzeczy w ciemnościach jakby nieobecnych, bo niedostrzegalnych - mówił w homilii ks. Boniecki.

Podkreślał, że P. Szczęsny "był z tych, którzy widzą ostrzej, widzą to, czego większość ludzi nie dostrzega". Dodał, że zmarły widział symptomy katastrofy i czuł, że musi ostrzec przed nią innych. - W myślach widzę, że wszyscy stoimy, tam - na placu pod Pałacem Kultury - i pytam: "Kim ja jestem, by osądzać czyn mojego bliźniego, tak dramatyczny czyn?" - mówił ks. Boniecki.

Nawiązał do manifestu P. Szczęsnego, w którym napisał on m.in.: "Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PiS to nasze matki, bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to, żeby toczyć z nimi wojnę (tego właśnie by chciał PiS) ani »nawrócić ich« (bo to naiwne), ale o to, aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji".

Kapłan przekonywał, że "testament Piotra jest krzykiem niepokoju, jest krzykiem bezradności, jest krzykiem protestu, ale nie jest krzykiem nienawiści, jest krzykiem miłości". - Jest krzykiem człowieka, który kocha Polskę - mówił ks. Boniecki.

Po zakończeniu uroczystości, na prośbę rodziny, dwaj członkowie zespołu Chłopcy z Placu Broni - Franz Dreadhunter i Maciej Czernecki - wykonali utwór "Kocham wolność".

Piotr Szczęsny zmarł 29 października, 10 dni po podpaleniu się na placu przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Jak napisał w swoim manifeście, chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko ograniczaniu przez władze wolności obywatelskich.

- Nie pochwalam samobójstwa, ale widocznie człowiek może dojść do takiej sytuacji, że nie daje sobie z tym rady i musi zaprotestować - aż tak głęboko, żeby poświęcić życie. Dlatego ja mam wielki szacunek do takich ludzi, choć to budzi mieszane uczucia. Trzeba sięgać bardzo głęboko, żeby się dopatrzyć tej prawdziwej intencji, którą swoją śmiercią chciał on nas wszystkich, Polaków, natchnąć - powiedział po pogrzebie P. Szczęsnego bp Pieronek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama