Nowy numer 28/2018 Archiwum

Taka bratnia pomoc

Swoją niedawną podróż z Polski do Australii Kazimiera Musielak zapamięta na długo. Pochodząca ze Skomielnej Białej góralka zabrała ze sobą kroplę krwi św. Jana Pawła II i patenę, której używał.

Pamiętam, jak ksiądz proboszcz Grzegorz Gaweł w naszej polskiej parafii w Adelajdzie pytał, czy ktoś będzie przypadkiem wracał do Polski w styczniu, bo trzeba zabrać małą przesyłkę z Krakowa. Nie sądziłam, że to akurat będę ja i że będzie chodzić o relikwie św. Jana Pawła II – wspomina ze wzruszeniem pani Kazimiera. Relikwiarz odebrała od ks. Ryszarda Gawła, proboszcza parafii w Zaskalu koło Ludźmierza. Duchowny jest bratem ks. Grzegorza, chrystusowca, który pełni posługę kapłańską w Australii. – To taka bratnia pomoc – mówi ks. Ryszard. Kapłani pochodzą z parafii Wieprz k. Andrychowa (kiedyś należącej do archidiecezji krakowskiej). Początki polskiej emigracji w Australii sięgają nawet 1844 roku, kiedy to do Adelajdy przypłynęła grupa osób w ramach Wielkiej Emigracji po powstaniu listopadowym. Założyła ona polską osadę, która istnieje do dziś – Polish Hill River. – Co ciekawe, tym samym statkiem przypłynęli Niemcy. Chcieli współpracować z Polakami i osiedlić się w tej samej okolicy. – Polacy odmówili i powiedzieli, że pójdą sto kilometrów dalej, a wiary nie zmienią – opowiada ks. Grzegorz.

Nic się nie może stać

Ważący ponad 5 kg relikwiarz K. Musielak dokładnie zapakowała, zabezpieczyła, a potem nadała w bagażu rejestrowanym, który jest transportowany w luku bagażowym samolotu. Same relikwie umieściła w bagażu podręcznym – razem z potrzebnymi dokumentami z krakowskiej kurii. To nie będzie pierwszy relikwiarz w polskiej parafii w Adelajdzie. Wierni powierzają Bogu swoje sprawy także za wstawiennictwem św. s. Faustyny czy bł. ks. Jerzego Popiełuszki. – To będzie moja najpiękniejsza podróż w życiu, bo będę leciała z takim wielkim pasażerem. Chyba nie może się stać nic nieprzewidywalnego – mówiła przed lotem pani Kazimiera. Przypomina sobie, jak kapitan Wrona kilka lat temu wylądował samolotem bez wysuniętego podwozia. Kiedy emocje opadły, okazało się, że jeden z księży na pokładzie miał przy sobie relikwie św. Jana Pawła II. Transport relikwii do Australii zajął góralce sporo czasu. Podróż zaczęła tuż po nowym roku, 2 stycznia. Najpierw dojazd do Warszawy, stamtąd samolot do Dubaju, czas na przesiadkę i początek długiego rejsu do Australii. W sumie ponad dwadzieścia godzin w powietrzu, nie licząc oczekiwania na lotniskach.

Kaziu, pozdrów ks. Władysława

Pani Kazimiera znała przyszłego papieża od dziecka. Spotykała się z nim w parafii w Łękawicy koło Żywca (dawniej archidiecezja krakowska), gdzie przez ponad 30 lat proboszczem był jej wujek, ks. Władysław Gacek. – Bardzo się ze sobą przyjaźnili. Karol Wojtyła jako biskup, a potem kardynał i metropolita krakowski, często odwiedzał wujka w parafii. Byliśmy nieraz świadkami tych niezwykłych rozmów, żartów. Kiedy na audiencji w Watykanie podeszłam na chwilę do Jana Pawła II, poznał mnie od razu i pierwsze pytanie, jakie mi zadał, dotyczyło właśnie stanu zdrowia wujka-kapłana – wspomina pani Kazimiera. Do dzisiaj w jej domu w Skomielnej stoi drewniany fotel, na którym w Łękawicy siadał przyszły papież. Do Australii pani Kazimiera wyjechała przeszło 30 lat temu. – Lubię ciepło i promienie słoneczne, które nazywam uśmiechami nieba – mówi. Polskę stara się odwiedzać co dwa lata. Poza obowiązkami rodzinnymi, spełnia też prośby księdza proboszcza. – Przyleciałam w październiku. Zostałam delegatem kontynentu australijskiego na 32. Jasnogórską Noc Czuwania w Intencji Polskiej Emigracji. Kiedy duchowny, który prowadził nasze spotkanie, mówił, kto skąd jest, podkreślił, że ja przybyłam z najbardziej odległego miejsca na świecie. Wszyscy zwrócili się w moją stronę. A ja tak bardzo mocno poczułam wtedy Bożą moc i błogosławieństwo Maryi – wspomina. – Pani Kazia jest bardzo zaangażowana w życie naszej parafii. Jest zelatorką jednej z róż różańcowych. Zapisała też piękny rozdział w swoim życiu, kiedy otoczyła opieką naszego starszego i schorowanego kapłana – ks. Dominika Sobalę, który odszedł do wieczności półtora roku temu – opowiada ks. Grzegorz Gaweł.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma