Nowy numer 25/2018 Archiwum

Franciszek od Brata Alberta

Jak wrażliwy był „książę Kościoła” i jak to się stało, że „Muminki zawracały mu głowę”? Odpowiedź na te pytania znajdziemy w pierwszej biografii, jaka ukazała się po śmierci kardynała. Napisał ją znający go dobrze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Jak tłumaczy, pomysł na książkę pojawił się w ubiegłym roku, w związku z 30. rocznicą powstania w Radwanowicach Fundacji św. Brata Alberta (ks. Tadeusz jest jej prezesem) i 100. rocznicą śmierci św. Brata Alberta. Początkowo miał to być wewnętrzny biuletyn fundacji, ukazujący również zasługi kard. Macharskiego dla jej działalności. Szybko jednak okazało się, że idea zaczyna się rozrastać, bo przybywa osób, które chcą się podzielić swoim wspomnieniem o kardynale i unikatowymi zdjęciami. – W ten sposób napisana została pierwsza biografia kardynała albo raczej szkic do jego portretu, biorąc pod uwagę, jak bardzo niezwykłą był postacią – mówi autor publikacji.

W książce nie mogło więc zabraknąć mocnych akcentów ukazujących związki kard. Macharskiego z Adamem Chmielowskim, a także z fundacjami i innymi organizacjami charytatywnymi działającymi w duchu św. Brata Alberta.

– Wszystko to, co robił kardynał, a zwłaszcza jego działalność dobroczynna, wynikało z tego, co wyniósł ze swojego domu rodzinnego. Pochodził z bogatej (jak na tamte czasy) rodziny i od zawsze wspierał działalność na rzecz ludzi potrzebujących – zarówno jako kleryk, młody ksiądz i później jako metropolita. Co ważne, pomagał w sposób bardzo ludzki, normalny, bo taki miał charakter i był kontynuatorem myśli Jana Pawła II i kard. Adama Sapiehy – wyjaśnia ks. Isakowicz-Zaleski.

Kard. Franciszek nie lubił jednak mówić o pomocy. On jej po prostu udzielał, często nawet bez inicjatyw tych, którzy wsparcia potrzebowali. Ks. Isakowicz-Zaleski wspomina na przykład smutną wizytę na Franciszkańskiej w 2000 roku, gdy podopieczni radwanowickiej fundacji składali metropolicie coroczne życzenia.

„Tym razem podopieczni nie omieszkali poskarżyć się Kardynałowi na włamanie, które miało u nas miejsce – zorganizowana szajka po wyważeniu drzwi do księgowości wyniosła kasę pancerną, w której były przechowywane depozyty podopiecznych, co stanowiło niemałą kwotę. Byłem załamany. Przyszliśmy z życzeniami, jeszcze na dodatek była to pięćdziesiąta rocznica święceń kapłańskich Kardynała, a nasze kochane »Muminki« zawracały mu głowę kradzieżą” – pisze ks. Isakowicz-Zaleski. Gdy wszyscy wrócili do Radwanowic, ksiądz prezes został poproszony o ponowny przyjazd do Krakowa. „Kardynał Macharski wręczył mi kopertę z pieniędzmi, które otrzymał na cele charytatywne z okazji swojego jubileuszu, by nimi pokryć straty związane z kradzieżą. W kopercie było o wiele więcej pieniędzy, niż wynosiły te straty” – dodaje.

W książce nie zostały pominięte również trudne sprawy, które rozgrywały się za czasów, gdy metropolitą był kard. Franciszek. Mowa o stanie wojennym, powstaniu Solidarności, lustracji w Kościele czy sporze o klasztor w Oświęcimiu. Przy ich rozstrzyganiu kardynał zawsze miał jedną linię i nie bez powodu był nazywany „księciem Kościoła”.

– Był również nazywany krakauerem, bo tak mocno czuł się związany z tym miastem, a także ze środowiskiem artystów, dziennikarzy i wielu innych grup, w których pamięci mocno się zapisał – zauważa ks. Isakowicz-Zaleski.

Wśród osób, które na potrzeby książki podzieliły się swoimi wspomnieniami o kardynale, są m.in. Anna Dymna, Lidia Jazgar, abp Grzegorz Ryś, albertynka s. Violetta Kilnar, Wojciech Bonowicz, Anna Łoś, Alina Perzanowska, a także Piotr Boroń.

Ze względu na niezbyt wielką objętość książki, autor nie rozwinął szerzej pewnych wątków działalności kard. Macharskiego, o których mówił już gdzie indziej. W albumie „Ziemia trudnej jedności” wspomniał na przykład zdarzenie z 1988 r. Bezpieka zabrała go wtedy siłą ze strajku w Nowej Hucie, gdzie odprawiał Msze św. dla strajkujących. Kardynał „ochrzaniał” go potem w kurii, pokazując przy tym co chwilę palcem na żyrandol. Dopiero potem jeden z kurialistów wyjaśnił ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu, że ten głośny „ochrzan” był przeznaczony przede wszystkim dla mikrofonów podsłuchowych założonych przez bezpiekę. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, „Franciszek od Brata Alberta”, Radwanowice 2018, ss. 132.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma