Nowy numer 25/2018 Archiwum

Mogę być jeszcze lepszy

– Oprócz wzroku otrzymałem od Boga wszystko – mówi Daniel Zawodnik. Mimo że nie widzi od urodzenia, czerpie z życia pełnymi garściami.

Wiem, że jest ono wypełnione kolorami, choć ich nie dostrzegam – przekonuje. W pewnym stopniu życie Daniela wypełnia też muzyka, ale nie ona jest najważniejsza. Na pierwszym miejscu ten 28-letni chłopak stawia bowiem rodzinę, a przede wszystkim żonę Joasię, i córeczkę, kilkumiesięczną Natalkę. Później są jeszcze dająca satysfakcję praca i hobby – czytanie. – Rocznie pochłaniam ok. 120 książek – mówi z entuzjazmem. Przyznaje, że wygranie w 2005 r. (miał wtedy 15 lat) I Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, organizowanego przez Fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko”, wyrwało go „z zaścianka” i dało odwagę do spełniania marzeń. Choć pewnie na niewiele by się ona zdała, gdyby Daniel nie miał mądrych i kochających rodziców, którzy najpierw nauczyli go miłości, a potem... spakowali i pozwolili wyfrunąć z wygodnego gniazda do wielkiego świata.

Muzyka była od zawsze

– Mając 16 lat, trafiłem do Krakowa, oddalonego od domu o 200 km – wspomina. To był wstrząs, ale inaczej się nie dało – w końcu nauczył się prać, porządnie wiązać buty czy jeść nożem i widelcem. Pierwszą szkołą samodzielności okazał się więc internat, kiedy Daniel Zawodnik uczył się w Technikum Stroicieli Fortepianów i Pianin. Wybór nie był przypadkowy, bo w rodzinnym Radomiu skończył też szkołę muzyczną I stopnia. – Muzyka towarzyszyła mi od dzieciństwa. Dziadek grał na skrzypcach, a babcia śpiewała na weselach i pogrzebach. Śpiewał też tata i to on uczył mnie ludowych piosenek. Nie wiedziałem jednak, że mam talent – opowiada. Najpierw odkryli go nauczyciele w szkole, a później znajomi przekonali, by na konkurs wysłał piosenkę przygotowaną z nieżyjącym już Michałem Orłowskim. Zaskoczenie, gdy zakwalifikował się do półfinału festiwalu w Warszawie i do krakowskiego finału Zaczarowanej Piosenki, było wielkie. – Zaśpiewałem w duecie z Grzegorzem Turnauem i wygrałem! W ubiegłym roku znów wystartowałem, już w kategorii dorosłych, i w duecie z Markiem Piekarczykiem zająłem 3. miejsce – mówi Daniel i zachęca by każdy niepełnosprawny, który choć trochę potrafi śpiewać, nie bał się spróbować swych sił, bo konkurs jest „jak trampolina” – odbijając się od niej, można sięgnąć gwiazd. Jak również podkreśla, dzięki fundacji Anny Dymnej łatwiej było mu skończyć studia (drugą szkołę samodzielności), bo między ich I a II rokiem dostał Indeks Marzeń, czyli stypendium w Akademii Odnalezionych Nadziei. Bez niego nie mógłby pewnie kupić specjalistycznego skanera, który uprościł naukę, i w konsekwencji rozwinąć skrzydeł.

Spłacam swój dług

Daniel nie wybrał jednak studiów muzycznych. – Showmanem ani gwiazdą na miarę Steviego Wondera nie będę, a poza tym marzyłem o pracy z ludźmi, którym mógłbym pomagać – opowiada. Postawił więc na nauki o rodzinie na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II, jednak nie pracuje w poradni rodzinnej, jak zakładał, tylko w Ośrodku Interwencji Kryzysowej i Poradnictwa w Myślenicach. – Czuję, że Pan Bóg stawia przede mną różne zadania, i fakt, że znalazłem się właśnie w tym miejscu, jest chyba jednym z nich – przekonuje Daniel, który kochając Boga, życie i innych ludzi, stara się, by osoby w podbramkowych sytuacjach – ciężko chore, po próbach samobójczych czy ofiary przemocy – na nowo odkryły, że świat jest piękny. – W ten sposób spłacam też swój dług wdzięczności. Każdego dnia spotykam ludzi, którzy wspierają mnie, choć przecież wcale nie muszą tego robić: koledzy w pracy pomagają wypełnić karty klientów, a panie ze sklepu samoobsługowego szukają na półkach rzeczy, których potrzebuję. Ratując innych, dziękuję więc Bogu za dobro, którego doświadczam, bo jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem – podkreśla. Z Bogiem nie zawsze jednak żył w takiej przyjaźni. Przełom nastąpił w technikum, na lekcjach religii, które prowadziła katechetka Łucja Bogacz. – To ona pokazała mi Jezusa, a nie „Jezuska”. Poznałem nowe oblicze Boga, który mnie zafascynował, bo okazało się, że jest nie tylko litościwy, ale i miłosierny oraz sprawiedliwy. Zrozumiałem też, że On kocha mnie bezwarunkowo, czyli tak, jak mój tata, i odkryłem wiarę przeżywaną po męsku – mówi Daniel. Podkreśla, że zaufał Bogu na 100 proc., iż On będzie go prowadził przez życie. – I nie zawiodłem się, a Bóg cały czas daje mi lekcje pokory i podnosi poprzeczkę, pokazując, że mogę być jeszcze lepszy, niż jestem. Mówi też do mnie, czasem bardzo dobitnie, poprzez konkretnych ludzi. Z kolei trzymając się Bożego miłosierdzia, ciągle uczę się wybaczać samemu sobie i innym – tłumaczy Daniel Zawodnik. Szczegółowe informacje o Festiwalu Zaczarowanej Piosenki i o tym, jak można się zgłosić do udziału w jego 14. edycji, znajdują się na: www.mimowszystko.org i na www.zaczarowana.pl.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma