Nowy numer 39/2020 Archiwum

Cztery wymowne obrazy

To dopiero początek pracy i zalążek cyklu pt. „Każdy ma swoich bohaterów”, prezentowanego przez miesiąc w Otwartej Pracowni, krakowskiej niszowej galerii sztuki.

Tutaj, przy wielkoformatowych płótnach (2 ¥ 2 m), historyk Paweł Porębski opowiadał o nieznanych faktach i przedstawiał postacie antykomunistycznego podziemia niepodległościowego. To właśnie żołnierzy niezłomnych uwiecznia na swoich obrazach Ignacy Czwartos. – Będę to malował do końca życia – deklaruje krakowski malarz, ilustrator prasowy i książkowy, prezes Stowarzyszenia „Otwarta Pracownia”. Co skłoniło go do malowania obrazów o takiej tematyce? – Inspiracją były postać rtm. Witolda Pileckiego i... konflikt kibiców z „Gazetą Wyborczą”. Chodziłem na mecze z dorastającymi synami, a wśród kibiców spotkałem historyków, którzy kreują postać W. Pileckiego jako odpowiedni autorytet dla młodzieży – opowiada artysta.

Ignacy Czwartos odnosi się na swoich płótnach do portretów trumiennych z XVII wieku, dzięki którym – jak mówi – jego sztuka funkcjonuje. – Mam w głowie portret trumienny z całą jego otoczką nie tylko pogrzebową, ale sarmacką – mówi autor.

Kolejna inspiracja to sztuka Andrzeja Wróblewskiego, szczególnie jego obraz pt. „Rozstrzelanie VIII, Egzekucja” (1949). Dodatkowo artysta opiera się na zdjęciach i dokumentach przekazywanych przez IPN. Poruszające historie życia i śmierci żołnierzy podziemia antykomunistycznego w formie obrazów z oryginalną symboliką uruchamiają wyobraźnię widza. Obraz „Epitafium dla Józefa Franczaka ps. Lalek” jest tego przykładem. Postać żołnierza pojawia się tam z obciętą głową. To nie wizja tylko artysty – ma to związek z prawdziwą historią.

Józef Franczak, sierżant Wojska Polskiego, uczestnik wojny obronnej w 1939 roku, związany ze strukturami ZWZ-AK, był ostatnim ukrywającym się żołnierzem podziemia antykomunistycznego. Ujęty i zastrzelony został w 1963 roku. Dokonano bezimiennego, potajemnego pochówku, a cztery dni później rodzina wykopała jego nagie, pozbawione głowy ciało. Głowa pływała w formalinie jako eksponat w Akademii Medycznej w Lublinie. Trzeci pochówek Józefa Franczaka odbył się już z honorami w asyście Dowództwa Garnizonu Warszawa w 2015 roku.

Obraz „Orzeł” jest jednym z najważniejszych obrazów I. Czwartosa, ponieważ umieścił na nim 32 miniaturowe portrety najbardziej znanych dzisiaj żołnierzy niezłomnych. Wypada wymienić powszechnie już znanego Witolda Pileckiego, Józefa Franczaka, Zygmunta Szendzielarza ps. Łupaszka, Łukasza Cieplińskiego ps. Pług, Józefa Kurasia ps. Ogień, Tadeusza Narkiewicza ps. Ciemny, Jana Taborowskiego ps. Bruzda czy Danutę Siedzikównę ps. Inka. Płótno to nawiązuje do XVI-wiecznej ryciny „Reges Poloniae” rytownika i sekretarza polskich władców ks. Tomasza Tretera. Wykonana dla króla Zygmunta III Wazy zawierała medaliony z wizerunkami polskich królów umieszczonych w sylwecie orła białego.

Ignacy Czwartos w miejscu wizerunku królów sportretował żołnierzy podziemnych, w miejscu korony umieścił modlitwę do Matki Bożej (po łacinie). – Ma to nawiązywać do zwyczaju noszenia przez żołnierzy wyklętych ryngrafu – tłumaczy artysta. To z kolei ma związek z mitem rycerskim. Cykl obrazów pt. „Każdy ma swoich bohaterów” powstaje z potrzeby przywracania pamięci i wrażliwości na historyczną niesprawiedliwość. Silny podtekst emocjonalny w pracach I. Czwartosa dostrzegł już dawno mistrz duchowy artysty – Jerzy Nowosielski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama