Nowy numer 28/2018 Archiwum

Ten głos wraca do mnie

– Jan Paweł II widział w Hannie Chrzanowskiej kobietę mającą wyobraźnię miłosierdzia. Nic dziwnego. Ona tą wyobraźnią żyła – przekonuje Izabela Ćwiertnia.

Każdego dnia stara się realizować to, czego nowa błogosławiona uczyła pielęgniarki, a więc troszczyć się nie tylko o ciało pacjenta, ale i jego ducha. – Chodzi o to, by być dla pacjentów o każdej porze, także pod telefonem, modlić się za nich i pielęgnować, dostrzegając samotność chorego, potrzebę przystąpienia do spowiedzi, przyjęcia Komunii św. czy po prostu pójścia na spacer, gdy ktoś od lat jest zamknięty w czterech ścianach domu. Dla takich osób możliwość zobaczenia zielonej trawy czy poczucia wiatru we włosach można porównać do zdobycia himalajskiego szczytu – opowiada I. Ćwiertnia, prezes krakowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Polskich, bez którego udziału wyniesienie na ołtarze H. Chrzanowskiej nie byłoby możliwe.

Nie poradzicie sobie z tym...

Najpierw, podczas Pielgrzymki Służby Zdrowia na Jasną Górę, powołane zostało Katolickie Stowarzyszenie Pielęgniarek i Położnych Polskich. W tym wydarzeniu uczestniczyła Zofia Żmigrodzka-Białokoz, która szybko zgłosiła się do Urszuli Sanak, ówczesnej pielęgniarki wojewódzkiej, z propozycją utworzenia oddziału w Krakowie. Ta zaś skontaktowała ją z Heleną Matogą, która z pomysłu bardzo się ucieszyła. Od dawna myślała bowiem o powołaniu organizacji reprezentującej pielęgniarki, która włączy się w prace niezbędne do otwarcia procesu beatyfikacyjnego H. Chrzanowskiej. Pierwszą prezes krakowskiego oddziału KSPiPP w 1996 r. została I. Ćwiertnia, natomiast Z. Żmigrodzka-Białokoz objęła funkcję delegatki oddziału na walnych zjazdach. Z kolei funkcję duszpasterza oddziału, jak również kapelana pielęgniarek i położnych archidiecezji kard. Franciszek Macharski powierzył ks. Kazimierzowi Kubikowi. Wśród duchownych ważną rolę dla stowarzyszenia odegrał też ks. prof. Józef Jachimczak. Niebawem, podczas wizytacji parafii św. Mikołaja w Krakowie (dzięki przychylności proboszcza ks. Antoniego Sołtysika oddział mógł się spotykać na jej terenie), pielęgniarki zaskoczyły kard. Macharskiego propozycją rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego H. Chrzanowskiej. Hierarcha bardzo się ucieszył, bo Hannę znał osobiście. Szybko dostał też zgodę na działanie od Konferencji Episkopatu Polski. – Ciekawostką jest, że kiedy o idei dowiedział się bp Stanisław Ryłko, stwierdził: „Nie obraźcie się, panie, ale wy sobie nie poradzicie. Do procesu trzeba wielu osób, pieniędzy, zbierania dokumentów, kwerendy w archiwum...”. Nie przyjmowałyśmy tego do siebie – wspomina I. Ćwiertnia. Sprawami archiwum zajęła się H. Matoga, która wykonała tytaniczną pracę, docierając do wszystkich potrzebnych osób. Dużo pracy w komisji historycznej wykonała też Krystyna Pęchalska. – To H. Chrzanowska wybierała sobie osoby, dzięki którym sprawa została załatwiona. Wszystkim sterowała, my tylko byłyśmy pionkami w jej rękach – uśmiecha się I. Ćwiertnia.

Chory to Chrystus

Pielęgniarki i położne z krakowskiego oddziału KPSPiPP o tym, dlaczego H. Chrzanowska zasłużyła na beatyfikację, mogą mówić bez końca. – Dla nas jest sumieniem pielęgniarek, Matką Teresą Krakowa. Jej postawa wobec potrzebujących jest dla nas wzorem. Dbała, aby pielęgniarki były dobrze wykształcone, uposażone i miały czas na wypoczynek. Dostrzegała potrzebę formacji duchowej. Sama była oblatką benedyktyńską związaną z Tyńcem. To z jej inicjatywy rozpoczęły się i trwają do dziś rekolekcje dla pielęgniarek u sióstr dominikanek na Gródku – opowiada Nela Łabińska, wiceprezes Zarządu Głównego KSPiPP. Dla H. Chrzanowskiej każdy chory był jak cierpiący Chrystus. – Uczyła swoje wychowanki, by modliły się za pacjentów. Dzięki jej staraniom upowszechnił się zwyczaj odprawiania Mszy św. w domu chorego – przypomina N. Łabińska. Sama twarzą w twarz H. Chrzanowskiej nie spotkała, jednak gdy miała ok. 12 lat, była w jej mieszkaniu ze swoją ciocią i słyszała jej głos. Dopiero po latach dowiedziała się, do kogo ów głos należał. – Ten głos wraca do mnie, ilekroć biorę do ręki rachunek sumienia pielęgniarek, który tak gorąco propagowała – zaznacza. – Ja z kolei od wielu lat zwracam się do niej w różnych sytuacjach. Tak jak przed obroną pracy dyplomowej. Modliłam się, żebym wylosowała pediatrię, a rano, przed egzaminem, córka zapytała mnie, co to jest mukowiscydoza. Gdy to samo pytanie dostałam od komisji, bardzo się wzruszyłam – mówi Brygida Mazgaj, pielęgniarka zwana „swoszowicką Matką Teresą”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma