Nowy numer 46/2018 Archiwum

Prawie jak ŚDM

Podczas tych niezwykłych zawodów radość towarzyszyła zarówno wygranej, jak i przegranej. Najważniejszy był natomiast Pan Bóg.

Od 29 kwietnia do 3 maja pod Wawelem gościli młodzi podopieczni salezjańskich placówek z Polski i wielu krajów świata: Słowacji, Austrii, Niemiec, Czech, Chorwacji, Belgii, Włoch, Hiszpanii, Białorusi, Litwy, Węgier, Mołdawii, Rosji, Brazylii, Republiki Środkowej Afryki, Zambii, Tanzanii oraz z Syrii, a dokładnie z Aleppo. – Ich udział w igrzyskach szczególnie nas cieszył. Dla nich pobyt tutaj miał kapitalne znaczenie terapeutyczne – emocjonalne i duchowe. Ta młodzież nie zna świata innego niż świat bomb, nienawiści, niepewności – mówi ks. Marcin Kaznowski SDB. Co ciekawe, do Krakowa przyjechali nie tylko młodzi katolicy, ale także muzułmanie, a najliczniejsza ich grupa pochodziła z Belgii. – Salezjańskie domy są otwarte dla wszystkich. Co prawda, wychowankom stawiane są pewne warunki, jednak na boisko wstęp ma każdy, a sport jest znakomitym sposobem na to, by szlifować ducha – tłumaczy ks. Kaznowski.

Ci, którzy zdecydowali się na udział w igrzyskach, nie kryli, że urzekła ich atmosfera zawodów, a rywalizacja w duchu fair play mieszała się z dobrą zabawą, zwiedzaniem Krakowa i modlitwą. – Są różne imprezy sportowe, ale drugiej takiej, jak salezjańska, nie ma nigdzie. Dobrze, że możemy tu być, poznawać nowe osoby i cieszyć się sportem oraz bliskością Boga. Po prostu – igrzyska są super – przekonywały młode Niemki, a reprezentantki Hiszpanii zapewniały, że Kraków bardzo się im spodobał i chętnie jeszcze kiedyś wrócą do naszego miasta. – Podczas igrzysk piękne jest też to, że księża są do dyspozycji młodych i można z nimi porozmawiać na tematy związane z wiarą. Nie boją się nawet bardzo trudnych pytań – mówiły dziewczyny z Madrytu. Z kolei Klaudia i Monika, które trenują młodzież w Salos Kraków, podkreślały, że w wielu świeckich klubach sportowych stawia się przede wszystkim na wyniki, a zapomina się o wychowaniu młodego człowieka i jego kulturze. W klubach salezjańskich jest inaczej. – Wyniki są ważne, ale nie wolno pomijać sfery ducha. U nas młodzi są po prostu bliżej Boga, dlatego jest tak radośnie. Istotne jest też to, że nasza młodzież jest wspaniała i rozumie te idee. Chce też łączyć treningi z intensywną nauką w szkole i nikomu nie trzeba tłumaczyć, że wykształcenie ma ogromne znaczenie. Kiedyś sama byłam wychowanką Salosu i podczas mojej sportowej drogi od salezjanów dostałam tak wiele, że gdy dorosłam, postanowiłam dawać z siebie to, co najlepsze kolejnym pokoleniom – opowiadała Monika. Każdego dnia igrzysk młodzież w piłkę nożną, siatkówkę, koszykówkę i tenisa ziemnego rywalizowała w 5 krakowskich obiektach sportowych, rozgrywając w sumie 556 meczów. Wszystko zakończył natomiast wielki międzynarodowy piknik w salezjańskich Wioskach Świata, którego klimat przypominał Światowe Dni Młodzieży – tyle tylko, że w nieco mniejszym wydaniu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy