GN 37/2018 Archiwum

Kochał młodych i książki

Zmarły 26 maja w Krakowie ks. Antoni Sołtysik był wieloletnim duszpasterzem młodzieży. Trafiał skutecznie do jej serc i umysłów.

W rozmowie z GN ks. Antoni wspominał kiedyś: „Mnie zawsze zależało na młodzieży. Byłem przekonany, że młodym ludziom trzeba pomóc, aby byli ukierunkowani na dobro. Aby mogli zobaczyć w sobie dobro i pomóc im je wyzwolić z siebie”. Potwierdzeniem tego były m.in. słowa znającego go dobrze Jana Pawła II. Przemawiając 8 czerwca 1979 r. do młodzieży zebranej przed kościołem paulinów na Skałce, mówił o nim: „Ks. Antoni ma ogromną pasję młodzieżową, pasję do duszpasterstwa młodzieżowego – po prostu go ta pasja zjada – i otwiera się w kierunku wszystkich grup młodzieżowych”.

Ksiądz Sołtysik urodził się w 1933 r. w Stryszawie w rodzinie rolniczej. Dom rodzinny był patriotyczny i religijny. Ojciec recytował dzieciom wieczorem fragmenty „Pana Tadeusza”, był też prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej. Matka wskazywała drogę do Boga. Antek był ministrantem, harcerzem i członkiem KSM. Z czasem wstąpił do krakowskiego seminarium duchownego. Został wyświęcony w 1958 r. Pracował potem m.in. w Mszanie Dolnej i Nowym Targu. W 1969 r. został skierowany do krakowskiej parafii św. Mikołaja i mianowany jednocześnie archidiecezjalnym duszpasterzem młodzieży. Już wówczas kard. Karol Wojtyła sugerował, by to duszpasterstwo nawiązywało do tradycji Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. W 1973 r. powołano Grupy Apostolskie, których zasadnicze ideały wywodziły się z KSM. Ks. Sołtysik w trakcie spotkań starał się kształtować młodych zarówno w duchu chrześcijańskim, jak i patriotycznym. „Polska, ojczyzna to jest nasza matka. Ona nie może nas nie obchodzić” – mawiał.

– To był ksiądz społecznik w najlepszym znaczeniu tego słowa. Miał świetny kontakt z młodymi. Zapamiętałem go jako człowieka skromnego, ale przy tym bardzo aktywnego. Był bezinteresowny. Nie miał niczego, prócz wielu tysięcy książek. Gdy rodziło się coś dobrego, zawsze można było na niego liczyć. Poznałem go w 1971 r., gdy był wikarym w parafii św. Mikołaja i został moim katechetą. Już w pierwszym roku wysłał mnie na oazę do Waksmunda k. Nowego Targu. Był moderatorem wielu turnusów oazowych. Była to osoba, która przez swój przykład wpłynęła na mój wybór drogi kapłańskiej. Zresztą nie mnie jednego – podobnie było w przypadku m.in. ks. Adama Podbiery i ks. Zygmunta Kosowskiego – wspomina ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji Brata Alberta. – Powtarzał za kard. Wojtyłą, że oazy są głównie dla służby liturgicznej, a przecież jest duża grupa innej młodzieży, także wiejskiej, małomiasteczkowej, którą też trzeba objąć duszpasterstwem. Stąd wypłynęło stworzenie Grup Apostolskich – dodaje duszpasterz. – Warto wspomnieć, że starał się troszczyć duszpastersko m.in. o młodzież pracującą. Organizował dla niej rekolekcje – mówi ks. Paweł Kubani, proboszcz krakowskiej parafii Świętego Krzyża, od 2001 r. następca ks. Sołtysika jako moderator Grup Apostolskich.

Od 1975 do 1981 r. ks. Sołtysik był proboszczem w krakowskim Bieżanowie, inicjując m.in. budowę kościoła, potem wrócił zaś – już jako proboszcz – do parafii św. Mikołaja, gdzie pasterzował do 2008 r. W tym czasie tworzył m.in. w archidiecezji kolejne domy rekolekcyjne. Gdy w 1984 r. zaczęły powstawać wspólnoty „Wiara i Światło”, wspomagające osoby niepełnosprawne intelektualnie, zaangażował się w stworzenie w Rabce domu rekolekcyjnego dla takich osób oraz ich opiekunów. Ponieważ wspólnoty nie miały osobowości prawnej, wydzierżawił ten dom na własne nazwisko i pomagał w jego remoncie. – Przez kilka lat w parafii św. Mikołaja w każdą niedzielę odprawiano Msze św. dla wspólnot „Wiara i Światło”. Parafia była zresztą bazą dla nich; były tam m.in. miejsca dla spotkań i magazyny z wózkami inwalidzkimi. Później, gdy narodziła się Fundacja Brata Alberta, swoje pierwsze spotkanie miała także tam. W 2008 r. uhonorowaliśmy go Medalem św. Brata Alberta – wspomina ks. Isakowicz-Zaleski. – Wyznał mi jakiś czas temu, gdy był już bardzo chory, że dopiero gdy sam usiadł na wózku inwalidzkim i musiał liczyć każdy schodek, zrozumiał naprawdę, jak się czuje osoba niepełnosprawna – dodaje.

Ksiądz Sołtysik wciąż pamiętał o ideałach wychowawczych KSM i gdy w 1989 r. zmieniły się warunki polityczne w kraju, przystąpił do reaktywacji stowarzyszenia. Co prawda, mówiono mu, że ta forma pracy z młodzieżą jest już przestarzała i będzie to „wskrzeszanie trupa”, ale nie przejął się tym i robił swoje. W 1990 r. KSM zaczął działać w archidiecezji krakowskiej, a potem w całej Polsce. Ks. Sołtysik został jego asystentem diecezjalnym oraz asystentem generalnym KSM w całym kraju. Wielką satysfakcją duchową zmarłego kapłana było to, że zdołał ujrzeć na ołtarzach Hannę Chrzanowską. W 1998 r. został postulatorem jej procesu beatyfikacyjnego, którego efektem była tegoroczna beatyfikacja miłosiernej pielęgniarki.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma