Nowy numer 43/2020 Archiwum

Po modlitwie trzeba iść do ludzi

Skoro nasza założycielka – służebnica Boża matka Franciszka Lechner – 150 lat temu nazwała zgromadzenie: Córki Bożej Miłości, to znaczy, że musiała doświadczyć tej miłości Boga i była w Nim prawdziwie zakochana – przekonuje s. Teresa Blandyna Wala FDC.

– Wiele zapisków opowiada o tym, jak pięknie matka Franciszka zaufała Bogu. Gdy przyjechała do Wiednia, była zupełnie sama i miała w kieszeni tylko 200 guldenów. W wynajętym pokoiku przeżyła wtedy ciemną noc ducha – przypomina. Matka Franciszka mocno się nawet pochorowała, ale z Bożą pomocą szybko wróciła do sił i wyruszyła do ministerstwa z podaniem o założenie Stowarzyszenia Bożej Miłości. Jeszcze w tym samym miesiącu dostała zgodę, choć nie miała żadnego zaplecza finansowego. – Jej zaufanie chyba sprowokowało Boga, bo pobłogosławił jej działaniom – 10 lat później sióstr było już 100, a po 25 latach – aż 500. Od początku pomagały dziewczętom przyjeżdżającym do Wiednia, prowadziły też szkoły pospolite, ludowe, wydziałowe, schroniska dla służących – mówi s. Krzyżan. Do Polski siostry przywędrowały w 1885 r. i osiedliły się w Białej Krakowskiej (dziś Bielsko-Biała), a rok później zjawiły się w Krakowie, należącym do Monarchii Austro-Węgierskiej. I tu szybko zaczęły się rozwijać, a pierwszą siostrą przełożoną krakowskiej wspólnoty (później także pierwszą matką prowincjalną) została s. Ludwika Bindel. Obecnie na całym świecie Córek Bożej Miłości jest 1021, z czego prowincja polska liczy 207 sióstr, 9 nowicjuszek i 1 postulantkę. Zgromadzenie swoje wspólnoty ma także w Niemczech, we Włoszech, na Ukrainie, w Argentynie i Boliwii. W Polsce siostry prowadzą m.in. Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii dla Chłopców w Wojsce, Niepubliczny Ośrodek Rewalidacyjno-Wychowawczy przy ZOL „Betlejem” w Jastrzębiu-Zdroju (dla dzieci z głębokim stopniem niepełnosprawności intelektualnej), domy pomocy społecznej (w Prusach i Kocmyrzowie) czy Dom Samotnej Matki w Lipniku.

Trzeba zakasać rękawy...

Matka Franciszka nie chciała, by Córki Bożej Miłości umartwiały się czy pokutowały ponad miarę, dlatego stworzyła bardzo proste i życiowe reguły zgromadzenia, które aktualne są i dziś. Żaden poranek nie może więc minąć siostrom bez szczerej modlitwy, a żaden wieczór – bez rachunku sumienia. Żadna praca nie może być wykonana bez dobrej intencji, a żadna radość nie może być przeżyta bez wdzięcznego spojrzenia w górę. Żaden potrzebujący nie może być pozostawiony bez jałmużny (niekoniecznie materialnej, czasem wystarczą dobre słowo i ciepły gest), a żaden cierpiący – bez pociechy. Ważne jest też, by żaden dobry uczynek nie był wykonany bez pokory, żadna doznana przykrość nie była przeżyta bez przebaczającej wyrozumiałości, żaden popełniony błąd nie może też zostać pozostawiony bez żalu, a żaden zauważony występek – bez łagodnego sądu. Żadne cierpienie nie może być z kolei znoszone bez cierpliwości i poddania się woli Bożej ani żadna rozmowa nie może się odbyć bez pamięci o Wszechobecnym. Trudne to i proste zarazem.

– Nasza założycielka chciała, by siostry kochały Boga i nie narzekały na pracę ani na codzienne poświęcenie. Modlitwa jest więc podstawą, bez niej nie da się żyć. Ona jest dla nas życiem w obecności Bożej i nie oznacza to, że tylko leżymy krzyżem. Modlimy się, a potem trzeba iść do pracy, do ludzi, by dawać im Boga i zmieniać świat na lepsze. W ten sposób wszystko, co robimy, oddajemy na chwałę Pana i na Nim się koncentrujemy – wyjaśnia s. Justyna Krzyżan.

Z okazji jubileuszu 150-lecia istnienia zgromadzenia Córki Bożej Miłości już 11 czerwca, podczas Mszy św. pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego, będą dziękować Bogu za charyzmat swojej założycielki (jej proces beatyfikacyjny toczy się na szczeblu diecezjalnym). Będą też prosić, by nigdy nie zabrakło w ich szeregach sióstr z pasją, gotowych zakasać rękawy i służyć Bogu i bliźniemu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama