Nowy numer 33/2018 Archiwum

Piotruś? A kto go nie zna?

Na jego temat pisano książki, wydaje się, że wszystko o nim wiadomo, a mimo to jego portret wciąż nie jest dokończony. Monika Wąs jeszcze raz poszła więc po śladach Piotra Skrzyneckiego (1930–1997), nierozłącznie związanego ze słynnym krakowskim kabaretem artystycznym.

Po malarzach pozostają obrazy, po poetach wiersze, po kompozytorach zapisy nutowe i nagrania. Cóż pozostaje jednak po człowieku, którego działania były wprawdzie twórcze, niemniej ich ulotny charakter – „niezorganizowana organizacja” oraz inspiracja działań kabaretu artystycznego – powoduje, że ich ślady trzeba dopiero tropić na fotografiach, w nagraniach, we wspomnieniach. „Piotr nie był artystą, nie śpiewał, nie tańczył, nie grał na instrumentach, w zasadzie też nie pisał, ale był niebywałym erudytą. (...) We wszystkim się orientował, w sprawach literatury, poezji był koneserem, znał się na obrazach. Całym sobą uczył ludzi obcowania ze sztuką” – wspominała P. Skrzyneckiego nieżyjąca już Anna Szałapak, artystka związana przez wiele lat z Piwnicą pod Baranami.

Kto wie, kim byłby, gdyby nie wybuch wojny w 1939 roku? Ojciec 9-letniego chłopczyka był wówczas oficerem kawalerii, dowódcą 7 Pułku Ułanów Lubelskich. Zginął na tej wojnie. Chłopiec zaś, naznaczony żydowskim pochodzeniem matki, musiał ukrywać się przed okiem Niemców. W 1951 r. pojawił się w Krakowie. Był kierownikiem teatru robotniczego w Nowej Hucie, studiował historię sztuki, prowadził kółko teatralne wodociągów miejskich na Bielanach. „Piotruś? A kto go nie zna? Gdy w 1950 r. wyszedłem z wojska, Piotruś przyszedł robić kulturę w wodociągach. (...) A Piotruś wesoły był, że aj! Jak się przedstawienie udało, a prawie zawsze się udawało, to wszystkich całował. Cieszył się bardzo” – wspominał Marian Fryc w rozmowie z Małgorzatą Seroką. Mało kto wie, że mimo zaangażowania od 1956 r. w działania Piwnicy, znajdował czas, by od 1964 do 1989 r. prowadzić wraz z Marią Buczyńską teatr w krakowskim X LO. Wyznał kiedyś, że twórczość osób z kręgu Piwnicy, w której uczestniczył, była formą jego modlitwy. Działania kabaretowe były dla niego jednak także przygodą. „Jest to dla mnie świetny sposób na spędzenie wolnego czasu. W tej pięknej atmosferze, kiedy człowiek jest otoczony pieśniarzami, artystami, świece się palą, są kwiaty czasem” – powiedział w rozmowie z dziennikarką radiową Jolantą Drużyńską.

Wydawało się, że ten cygan artystyczny, radosny błazen w kapeluszu z piórkiem, niemal cały czas otoczony głośnym gronem przyjaciół i znajomych, był przepełniony szczęściem i poczuciem spełnienia. Tymczasem wewnątrz pozostawał jednak człowiekiem samotnym. „Z jednej strony Piotr to była taka nieskrępowana fantazja, otwartość na świat i ludzi, a z drugiej strony ta jego nie wszystkim znana samotność fizyczna i intelektualna” – opowiadał autorce książki „Skrzynecki. Demiurg i wizjoner” kompozytor Jan Kanty Pawluśkiewicz, z którego rodziną bohater publikacji przez 19 lat spędzał kolejne Wigilie Bożego Narodzenia. Tą samotnością w tłumie płacił za swoje spełnione marzenie o tym, by Kraków jego czasów, pogrążony w szarej komunistycznej rzeczywistości, zamienić w „najweselsze miasto świata”.

Monika Wąs, „Skrzynecki. Demiurg i wizjoner”, Kraków 2018, Wydawnictwo WAM, ss. 320.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma