Nowy numer 42/2019 Archiwum

Druhowie od św. Rity

Kiedy 8 czerwca ciężarówka zderzyła się z wiozącym dzieci autokarem, na pomoc pospieszyli m.in. strażacy z tenczyńskiej OSP. Dojazd na miejsce wypadku zajął im 7 minut.

To jednostka, do której należą (łącznie z orkiestrą dętą) 102 osoby. 32 druhów ma aktualne badania i szkolenia, dzięki którym mogą brać udział w różnych akcjach. To właśnie 11 z nich wyjechało do słynnego już wypadku na zakopiance w Tenczynie. Pierwszy zastęp druhów, który dotarł na miejsce, liczył 6 osób – tylu mieści bowiem samochód strażacki. Kierował nim Mateusz Toboła. – To była dla mnie pierwsza tego typu akcja, oby się już nigdy więcej nie zdarzyła! – mówi druh Mateusz. W jego rodzinie być strażakiem to rzecz święta – druhami byli dziadek, tata i bracia.

Potrzebny psycholog

– Ustaliliśmy, jakie podejmiemy zadania, każdy z nas wiedział, co ma robić – rozłożyliśmy sprzęt, przystąpiliśmy do ratowania. Trzeba pamiętać, że podczas akcji należy dbać także o własne bezpieczeństwo – zaznacza Tomasz Mońko, naczelnik OSP Tenczyn. Przy wypadku pracował także Krystian Stanisz. – Jak tylko dostałem wezwanie, opuściłem stanowisko pracy i pojechałem do remizy, aby jak najszybciej znaleźć się na miejscu zdarzenia – przypomina chwile sprzed wypadku. – Zmieniłem kolegów po godz. 14. Taka akcja to ogromny wysiłek dla człowieka. Mamy na sobie mundury, kaski i inne ważne elementy, które ułatwiają nam pracę – tłumaczy druh Krystian, zawodowy kierowca ciężarówki. – Obecnie pracuję dla firmy budującej nową zakopiankę. Miejmy nadzieję – o wiele bezpieczniejszą niż obecna droga – dodaje. Po czasie można pokusić się o podsumowanie akcji i wyciągnięcie wniosków. – Ważną kwestią jest to, abyśmy i my mogli, podobnie jak strażacy z Państwowej Straży Pożarnej, korzystać z opieki psychologa. Do tej pory nikt nam jeszcze tego nie zaproponował. To naprawdę wielkie przeżycie brać udział w takich akcjach – podkreśla naczelnik OSP w Tenczynie. Niesienie pomocy poszkodowanym w wypadkach i pożarach nie wiąże się z żadną gratyfikacją dla druhów. – Jest to dla nas misja, zadanie do wykonania. Chcemy wywiązywać się z niego jak najlepiej – podkreślają zgodnie. OSP w Tenczynie tworzy bardzo zgrany zespół. Nikt nie rywalizuje tu o to, kto pierwszy pojawi się w remizie i weźmie udział w akcji. A tych nie brakuje. Według danych komendanta, w ubiegłym roku druhowie wyjeżdżali na sygnale prawie 50 razy. W jednostce obowiązują też tzw. niepisane dyżury, kiedy trzeba być w gotowości do stawienia się do akcji pomimo weekendu, obowiązków zawodowych czy różnych wydarzeń rodzinnych.

Sprzęt to podstawa

– Akcje prowadzone na głównych szlakach komunikacyjnych – takich jak zakopianka – pokazują, jak ważna jest rola ochotniczej straży pożarnej, która jako pierwsza dociera na miejsce zdarzenia. Warto zatem pomyśleć, aby każdą jednostkę doposażyć w jak najlepszy sprzęt, pozwalający jeszcze szybciej i sprawniej nieść pomoc potrzebującym – zaznacza naczelnik OSP Tenczyn. Problem dostrzega podhalański poseł Edward Siarka, sam należący do OSP. – Istnieją różne programy, z których dofinansowujemy zakup samochodów i odpowiedniego sprzętu dla strażaków. Potrzeby są ogromne. Wspólnie z samorządami staramy się cały czas dbać o to, aby druhowie mieli jak najlepsze warunki pracy – mówi parlamentarzysta. Od niedawna działa program pilotażowy Ministerstwa Sprawiedliwości, które pieniądze otrzymane np. z zasądzenia wyroków dotyczących kar finansowych przeznacza dla strażaków OSP. Druhowie w Tenczynie korzystają z ciężkiego samochodu marki Scania, który został kupiony z pieniędzy gminy, własnych i ofiar od mieszkańców. W znalezieniu funduszy na wyposażenie pomógł pochodzący z pobliskich Myślenic poseł Jarosław Szlachetka. – Sprzęt dostaliśmy na gwiazdkę 2017 r. To nim ratowaliśmy poszkodowanych w wypadku – podkreśla T. Mońko i wskazuje m.in. na rozpieracz kolumnowy, służący do rozcinania karoserii pojazdu. Podkreśla również dobrą współpracę z Kazimierzem Szczepańcem, wójtem gminy Lubień. Ciekawostką jest, że strażacy z OSP nie tylko modlą się za wstawiennictwem swojego patrona – św. Floriana, ale za szczególną patronkę obrali sobie św. Ritę. Jeździ z nimi wszędzie, na każdą akcję czy pielgrzymkę. Rejestracja ich wozu strażackiego to: „K3RITA”. – Św. Rita juz nie raz i nie dwa ratowała podróżnych podczas wypadków na zakopiance w naszej miejscowości. Gdyby zliczyć groźne sytuacje, byłyby ich setki na przestrzeni wielu lat – opowiada Stanisław Stankiewicz, sołtys wsi od 26 lat. – Pamiętam dobrze wypadek z udziałem turystów z Francji. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych. Pospieszyłem im na pomoc, bo znam język francuski. To było w czasach PRL, więc potem milicjanci wezwali mnie na przesłuchanie i oskarżyli o współpracę z Zachodem – śmieje się sołtys.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL