Nowy numer 33/2019 Archiwum

Naprawdę Mi ufasz?

– Bez Bożego miłosierdzia nie byłoby ani „Galilei”, ani kursu „Nowe Życie”, ani naszej misji w Tanzanii – przekonuje Małgorzata Czekaj, świecka misjonarka, która przez 8 miesięcy ewangelizowała w Afryce.

Gdy rok temu przygotowywała się do wyjazdu na Czarny Ląd, mówiła, że ten pomysł nie pochodzi od niej, ale od Boga, i że to On tym wszystkim kieruje. Dziś jest tego nawet więcej niż pewna. – Wierzę, że to Bóg wlewa w serca pragnienia i daje możliwość ich realizacji. Podczas pobytu w Tanzanii potwierdzał naszą misję konkretnymi znakami – opowiada Małgosia, na co dzień dziennikarka małopolskiej „Niedzieli”, i dodaje, że na każdym kroku widziała też, że z Nim nie ma rzeczy niemożliwych. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w kursie „Nowe Życie” brały też udział muzułmanki, które ogłosiły Jezusa swoim Panem i Zbawicielem?

Bóg układał te puzzle

Małgorzata o misjach po raz pierwszy pomyślała, gdy była jeszcze w liceum – marzyła, by budować studnie w Afryce. Z czasem jednak o tym zapomniała, popsuła się też jej relacja z Bogiem, i to tak bardzo, że na jakiś czas się z Nim pożegnała, a kościół odwiedzała sporadycznie. Nieustannie szukała też sposobu na to, jak wypełnić pustkę w sercu i trudną do wytłumaczenia tęsknotę. Nic nie pomagało. W końcu trafiła do kościoła zmartwychwstańców na krakowskiej Woli Duchackiej, na Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie. W tym momencie zaczęło się duchowe trzęsienie ziemi... – Bóg dotknął mnie tak mocno, że zobaczyłam, iż zna mnie po imieniu i jestem Jego kochaną córeczką. Podczas modlitwy o nowe wylanie Ducha Świętego zostałam też uzdrowiona z niedoczynności tarczycy – wspomina. Wkrótce trafiła również do Wspólnoty Chrystusa Zmartwychwstałego „Galilea” i zdecydowała, że chce w ciemno zaufać Jezusowi. Z czasem w sercu znów odezwał się głos mówiący o misjach. Trwał wtedy Rok Miłosierdzia. – Z jednej strony czułam, że trzeba sobie ułożyć życie, a z drugiej – chciałam czegoś głębszego. Dużo się wtedy modliłam i rozmawiałam z Bogiem, bo oprócz pragnienia wyjazdu miałam sporo obaw. A On cały czas wskazywał mi Tanzanię – mówi M. Czekaj. Sama jednak niewiele mogła zrobić. Musiała czekać. W 2016 r., podczas Światowych Dni Młodzieży, z „Galileą” spotkał się o. Daniel Hinc CR, który w Tanzanii pracował już od kilku lat. Dla Małgosi był to ważny znak. Jeszcze ważniejszym była natomiast decyzja o. Krzysztofa Czerwionki CR, duszpasterza „Galilei”, by wspólnota z okazji swojego 25-lecia rozpoczęła misję w tym kraju. Klamka więc zapadła, a determinacja, z jaką Małgosia trzymała się postanowienia o wyjeździe, zadziwiała wszystkich. – Nie było momentu, w którym sparaliżowałby mnie strach. Wierzę, że to była łaska od Boga, który powołuje i pokazuje drogę, a kiedy się na nią wejdzie, jest blisko i wspiera – mówi dziewczyna. Aby więc nie zepsuć Jego planów i pokonać wszelkie przeciwności, Małgosia dzień po dniu trzymała się modlitwy jak drogowskazu. W końcu nadszedł pamiętny dzień 1 września 2017 roku.

On poprowadzi to dzieło

Razem z Małgosią, krakowianką, w Tanzanii wylądowała jeszcze czwórka misjonarzy z różnych stron Polski: Gabriela Domagała, Małgorzata Duda, Kinga Czarkowska i Dariusz Krawczyński. Ich celem była parafia w Butiamie, należącej do diecezji w Musomie. „Muzungu”, czyli biali ludzie, szybko wzbudzili ciekawość miejscowych, którzy przyjęli ich serdecznie, chętnie robili sobie z nimi selfie, zapraszali do swoich domów na obiad, a nawet na śluby, wesela i chrzty. By jednak na dobre przełamać bariery i zbudować mocne więzi potrzebne w ewangelizacyjnej pracy, musiało minąć sporo czasu. – Podczas naszego pierwszego spotkania w misyjnym gronie Bóg dał nam jednak proroctwo, że trzyma rękę na pulsie – że On sam będzie zapalał światła w Tanzanii i prowadził to dzieło – podkreśla M. Czekaj. Wkrótce wymownym tego znakiem były świadectwa pierwszych 97 uczestników kursu „Nowe Życie” – wielu z nich zrozumiało, że do tej pory żyło w ciemności, ale teraz są już w Bożej światłości, która pomaga znaleźć drogę nawet tam, gdzie wydaje się, że jej nie ma. Uczy też kochać innych ludzi i przebaczać to, co złe. Wtedy jednak większość Tanzańczyków miała jeszcze problem z tym, aby w pełni się otworzyć i zaufać „Muzungu”. Być może wynikało to z tego, że mieszkańcy Afryki mają poczucie niższości wobec Europejczyków i w wielu sytuacjach czują się skrępowani – chociażby zasiadając do wspólnego posiłku, bo nie zawsze dobrze sobie z tym radzą. Z czasem okazało się, że to właśnie spotkania przy stole są tym, co buduje przyjaźń, a prawdziwy przełom nastąpił w lutym, gdy podopieczni „Galilejczyków” zaczęli otwierać się i czuć się swobodniej w towarzystwie Polaków.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL