Nowy numer 46/2018 Archiwum

Gdy rozbijemy namiot wśród cierpiących

– Kiedy przyszedłem do konwentu, to miejsce oczarowało mnie spotkaniem z tajemnicą, którą noszą w sobie osoby chore psychicznie – mówi ks. Tomasz Szarliński, prezes Stowarzyszenia Dobroczynnego im. Mikołaja Zebrzydowskiego.

Ksiądz Tomasz jest też reżyserem „Tryptyku zebrzydowskiego”, czyli trzech dokumentalnych filmów krótkometrażowych, w których obok osób zdrowych grają też mieszkańcy domu pomocy społecznej dla osób przewlekle chorych psychicznie oraz osoby niepełnosprawne korzystające z warsztatów terapii zajęciowej prowadzonych przez ojców bonifratrów w konwencie w Zebrzydowicach. Dwa z nich można już oglądać w serwisie YouTube. Trzeci kręcony jest właśnie na terenie konwentu, a jego premiera zaplanowana jest na wiosnę 2019 roku.

Zaczęło się od modlitwy

Pierwszy film – ballada „Sen o Kalwarii” – powstał z okazji obchodów 400. rocznicy lokacji Kalwarii Zebrzydowskiej i jest niezwykłą opowieścią o historycznych wydarzeniach, które symboliczna nić czasu i postać Mikołaja Zebrzydowskiego (a zwłaszcza jego marzenia) splatają ze współczesnością. Drugi film – „Zebrzydowskie sianokosy” – przenosi widza w czasy II wojny światowej, kiedy hitlerowcy w pielęgniarskich przebraniach przyjechali do konwentu bonifratrów i 23 czerwca 1942 r. wywieźli wszystkich 30 pacjentów prowadzonego tu wówczas szpitala dla osób chorych psychicznie do Auschwitz. Tam czekał na nich – jak również na pacjentów szpitala w Kobierzynie – wyrok „łaskawej śmierci”. Trzeci obraz („Etiuda zebrzydowska”) ma być próbą budowania mostów miłosierdzia pomiędzy ludźmi chorymi i zdrowymi, żyjącymi w epoce „wyścigu szczurów”.

Dla mieszkańców DPS i osób niepełnosprawnych przemiana uporządkowanej codzienności w prawdziwy plan filmowy to prawdziwa radosna rewolucja. Trzeba przecież na kilka chwil zostawić dobrze znane zajęcia, wykonywać polecenia wydawane przez ekipę, nie rozmawiać, gdy musi zapanować cisza, i nie ruszać się, gdy trzeba spokojnie stać. Nagroda za ten trud jest jednak warta zachodu – nie każdy może przecież zobaczyć się na wielkim ekranie! – Oni się tym bawią i znakomicie wykorzystują szansę, jaką jest możliwość stanięcia przed kamerą, pokazania się i powiedzenia światu: „Jestem!”. Gdy zakładają kostiumy z epoki Mikołaja Zebrzydowskiego, wręcz zanurzają się w historię i głęboko przeżywają to, co mają zagrać. Dlatego mówię z pełną odpowiedzialnością: są świetnymi aktorami – przekonuje Piotr Piecha, na co dzień aktor Teatru Ludowego w Krakowie, który od lat wspiera teatralne i filmowe inicjatywy realizowane przez parafie, zakony i różne instytucje pomagające osobom niepełnosprawnym.

Z ks. Tomaszem po raz pierwszy spotkał się wiele lat temu – na ówczesnej Papieskiej Akademii Teologicznej (obecnie UPJPII), gdzie do dziś uczy kleryków dykcji i emisji głosu. Na propozycję ks. Szarlińskiego, by zagrał M. Zebrzydowskiego i wziął udział w całym projekcie „Zebrzydowski 2017” w roli eksperta czuwającego nad tym, by wszystko odbywało się maksymalnie profesjonalnie, zgodził się bez wahania. I był w tym palec Boży. – Zaczęło się bowiem od modlitwy – uśmiecha się Jarosław Leski, pasjonat filmu i pomysłodawca przedsięwzięcia. – Powiedziałem kiedyś Bogu, że interesuje mnie film i poprosiłem, aby skierował mnie tam, gdzie będę mógł zrobić coś ciekawego. Potem trwały obchody 400. rocznicy lokacji Kalwarii Zebrzydowskiej, a mnie nie opuszczał obraz klęczącego Mikołaja Zebrzydowskiego. Nie wiedziałem, co z tym zrobić. W końcu zadzwoniłem do ks. Tomasza i powiedziałem, co mi leży na sercu, a on w kilka chwil przedstawił mi scenariusz. Zaniemówiłem – wspomina J. Leski.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy