Nowy numer 42/2019 Archiwum

Start na Giewoncie

Spaleni słońcem, wysmagani wiatrem, nieco potłuczeni i niedospani... W trzy tygodnie cel jednak osiągnęli – na chwałę Bogu i Niepodległej.

Na uczestników Rowerowej Pielgrzymki dookoła Polski czekały m.in. takie miejscowości, jak: Tuchów, Leżajsk, Radecznica, Kodeń, Święta Lipka, Gietrzwałd, Gdańsk, Swarzewo, Hel, Kołobrzeg, Świnoujście, Gorzów Wielkopolski, Świebodzin, Kudowa-Zdrój, Ludźmierz i Zakopane. – Już od pierwszego dnia chcieliśmy pokazać postawę chrześcijańską i patriotyczną, promując sportowy tryb życia, kolarską wytrwałość i hart ducha – podkreśla Jan Blańda, który był spiritus movens rowerowej eskapady. Trwała ona od 26 lipca do 15 sierpnia. W święto Wniebowzięcia Matki Boskiej w ludźmierskim sanktuarium z pielgrzymami na dwóch kółkach spotkał się metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

Zaczęło się od Kaszubów

Historia góralskich rajdów rowerowych rozpoczęła się na... Helu. W 2006 r. ponad 200 Kaszubów przeszło cały kraj w pieszej pielgrzymce Hel–Częstochowa–Zakopane. Kilkuset następnych dojechało pociągiem, aby wspólnie z góralami uczestniczyć w Mszy św. pod krzyżem na Giewoncie. W następnym roku w ramach rewizyty odbyła się piesza Góralska Pielgrzymka Zakopane–Częstochowa–Hel. Po wspólnej modlitwie w sanktuarium Matki Bożej Królowej Morza w Swarzewie pielgrzymi udali się na Hel, gdzie odbyły się zaślubiny z morzem na cyplu helskim. Właśnie wtedy jeden z uczestników pielgrzymki, a był nim J. Blańda, zapalony rowerzysta, wpadł na pomysł zorganizowania corocznego rajdu rowerowego z Zakopanego na Hel, który byłby kontynuacją tych dwóch pieszych pielgrzymek. Pomysł doczekał się realizacji w 2008 roku. 13 śmiałków, z ks. Tadeuszem Skupniem na czele (wziął udział we wszystkich pielgrzymkach, jest przewodnikiem duchowym cyklistów) i organizatorem J. Blańdą, zwiedzając po drodze liczne sanktuaria i pokonując codziennie setki kilometrów, po raz pierwszy zanurzyło rowery w Morzu Bałtyckim. W tym roku zrobili to już po raz 10., lecz trasa na Hel wiodła nieco inaczej niż dotychczas. Rowerzyści jechali bowiem wzdłuż polskich granic, a w związku z rocznicą odzyskania niepodległości postanowili wracać z północy na południe także na rowerach. Na drugą część pielgrzymki zdecydowała się już jednak tylko połowa z prawie 80 cyklistów. – Nie było tak źle. Po pierwsze – nie jedzie się w pojedynkę, a po drugie – towarzysze to naprawdę przesympatyczni ludzie – śmieje się Mateusz Czernik, najmłodszy uczestnik, który pokonał I i II część szlaku pielgrzymkowego. – Polska oglądana z siodełka rowerowego wydaje się jeszcze piękniejsza. Dla mnie, oprócz aspektu krajoznawczego, ważna była sprawa ducha, wszak to przecież pielgrzymka. Trzy tygodnie pedałowania to piękna terapia dla człowieka, aby nie żyć sprawami codzienności, wiele rzeczy przemyśleć. Polecam każdemu! – podkreśla Tadeusz Czepiel, radny gminy Czarny Dunajec, który również objechał Polskę dookoła. Jego licznik, podobnie jak u innych, zatrzymał się na 2848. kilometrze.

Niebiosa czuwają

– Cały czas byliśmy dla siebie bardzo wyrozumiali i staraliśmy się pomagać sobie nawzajem, zwłaszcza że droga powrotna dała nam się we znaki. Nachylenia podczas pokonywania Gór Stołowych były znaczne. Ale spaleni słońcem, wysmagani wiatrem, obtłuczeni dziurami, niedospani, dokonaliśmy tego, na chwałę Bogu i Niepodległej – cieszy się Wojtek Groń z nowotarskiego oddziału Związku Podhalan i dodaje, że pielgrzymka to znakomity sposób na urlop w gronie przyjaciół i we wspaniałej atmosferze. Związek od samego początku wspiera rowerzystów i ich wyprawy, podobnie jak Towarzystwo Cyklistów Orzeł Spytkowice, patronujące tej inicjatywie i będące jej głównym organizatorem. Co ważne, za każdym razem wyjazd na pielgrzymi szlak poprzedza wyjście wszystkich uczestników wyprawy na Giewont, gdzie przy słynnym krzyżu proszą Boga o szczęśliwe pokonanie całej trasy. A, jak wiadomo, incydentów na drodze nie brakuje. W tym roku jeden z rowerzystów został np. potrącony przez tira. Na szczęście nic groźnego mu się nie stało. – Wysłaliśmy specjalne pismo do Komendy Głównej Policji, a stamtąd trafiło ono do jednostek, przez których teren przejeżdżaliśmy. Pomoc funkcjonariuszy okazała się niezwykle ważna. Bardzo radośnie witali nas także przedstawiciele samorządów, księża proboszczowie i wielu, wielu rodaków – wspomina J. Blańda. Nie byłoby możliwe pokrycie wszystkich kosztów pielgrzymki tylko i wyłącznie z wpłat, dlatego – jak podkreślają rowerzyści – nieoceniony jest też coroczny zastrzyk finansowy z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Zapewniają też, że już dziś zapisali się na kolejną pielgrzymkę rowerową, bo nie wyobrażają sobie, by zabrakło ich na szlaku. – To jest jak nałóg, który wciąga. Trudno przeżyć wakacje bez pielgrzymki rowerowej – zapewnia T. Czepiel.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL