Nowy numer 34/2019 Archiwum

Nie tylko „kociaki”

Czytelnicy „Przekroju” kojarzyli go ze zdjęciami pięknych dziewcząt na okładkach, a miłośnicy sztuki – z wysmakowanymi portretami aktorów, malarzy, muzyków, pisarzy. Fotograf Wojciech Plewiński świętuje 90. urodziny.

Z tej okazji 19 września otrzymał medal „Cracoviae Merenti”, przyznawany za zasługi dla podwawelskiego grodu. Muzeum Historii Fotografii zainaugurowało zaś działalność swojej nowej siedziby wystawami fotografii W. Plewińskiego oraz publikacją albumu jego zdjęć teatralnych. Znający dobrze twórczość jubilata Tomasz Fiałkowski zauważył niegdyś, że jego fotografie „same w sobie będące dziełami sztuki, są dla nas także kroniką pewnej epoki. Pochwyciły najbardziej ulotne wrażenia i nastroje”. – Fotografia, w moim pojęciu, to jest przede wszystkim postrzeganie rzeczywistości i wybór. Nim nacisnę migawkę aparatu fotograficznego, muszę to „coś”, co chcę sfotografować, dostrzec i wybrać – opowiada sam W. Plewiński.

Urodził się w 1928 roku w Warszawie. Jako krakowianin napływowy, wierny jest naszemu miastu od 1948 roku – tu studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej i rzeźbę na Akademii Sztuk Pięknych. Pracuje z kondycją długodystansowca, bowiem fotografuje zawodowo od 1957 roku, licząc od momentu, w którym został etatowym pracownikiem „Przekroju”. Fotografią parał się już w latach studenckich. – Przez cały miesiąc naświetliłem tylko dwa filmy. Pamiętam, jak bardzo się męczyłem, kiedy je zakładałem w namiocie pod kocem. Z tych zdjęć – robionych bardzo powściągliwie, bo zastanawiałem się nad każdym ujęciem i z rzadka naciskałem spust migawki pożyczonego wówczas aparatu Leica-2 – wybrałem kilka klatek i wysłałem je na Ogólnopolski Konkurs PTTK. Dostałem pierwszą nagrodę. To były menażka i plecak – rzeczy nie do pogardzenia, szczególnie dla studenckiego wędrowca i żeglarza, jakim wtedy byłem – wspomina początki swojego fotografowania.

Wielu kojarzy się głównie ze złotym okresem krakowskiego „Przekroju”, dla którego za czasów panowania redaktora Mariana Eilego fotografował na okładkę „kociaki”, czyli piękne dziewczyny. – Wówczas były inne czasy, inny świat i lansowanie na okładkach pięknych dziewcząt wymagało dużej odwagi – wspomina artysta i dodaje, że wtedy nie było przecież agencji modelek, a ładną buzię musiał znaleźć sam. W ubieraniu, robieniu fryzury i malowaniu dziewczyny „z łapanki” pomagała mu zazwyczaj żona. I tak powstało około 500 okładek czasopisma, będących znamienitym dokumentem kanonu mody i urody z czasów PRL, zgodnej jednak z europejskim, a nawet światowym trendem.

Przez wiele lat zajmował się jednak także fotografią teatralną i był związany z Teatrem Starym. W latach 70. kierował krakowskim oddziałem ZPAF, otrzymał nawet tytuł Excellence FIAP. Życie buduje niespodziewane scenariusze. W. Plewiński otwierał wernisaże swoich wystaw w wielu prestiżowych galeriach, ale nie przypuszczał, że stanie się to... na strzelnicy. – To właśnie tu, będąc młodym człowiekiem, razem z przyjacielem Wackiem Nowakiem strzelałem z pistoletów do tarczy. To była odprężająca rozrywka – wspomina dzisiaj fotograf. Pikanterii dodaje fakt, że przyprowadzał na strzelnicę małego synka, który, znudzony... wkładał sobie do buzi łuski z nabojów. Teraz, ówcześnie nieletni synek fotografa Maciej, zaaranżował ojcu aż dwie wystawy, inaugurujące działalność nowej siedziby Muzeum Historii Fotografii w zabytkowej strzelnicy przy ul. Królowej Jadwigi.

Wystawa „Nabytki MHF 2018: Wojciech Plewiński” to 30 fotogramów, o które, dzięki wsparciu gminy miejskiej Kraków, muzeum powiększyło swoją stałą kolekcję. Ekspozycja w odnowionych wnętrzach strzelnicy składa się z trzech nurtów tematycznych. Pierwszy dotyczy twórczości związanej ze współpracą artysty z „Przekrojem”. Drugą część wystawy stanowią portrety wykonane w latach 1964 i 1965 podopiecznym Domu Pomocy Społecznej im. Ludwika i Anny Helclów w Krakowie. Odrębny, trzeci segment ekspozycji to zdjęcia pochodzące z serii „Ziemie Zachodnie”, wykonane w drugiej połowie lat 50. XX wieku. Przed strzelnicą, tuż przed wejściem, wita widza wystawa plenerowa fotografii teatralnych artysty pt. „Plewiński. Na scenie”. To zapowiedź tego, co możemy zobaczyć w nowo wydanym – pod tym samym tytułem – albumie zawierającym 200 zdjęć z 50 spektakli wystawianych w krakowskich teatrach od 1959 roku. Właściwie to niewielki ułamek całości działalności fotograficznej artysty, który – jak powiedział – udokumentował aż 821 spektakli, głównie krakowskich. – Wszystko zaczęło się przypadkowo, jak wszystko w moim życiu – od „Pana Tadeusza” w Teatrze Rapsodycznym – wspomina W. Plewiński, podkreślając, że najbliżej był związany ze Starym Teatrem w Krakowie i z jego artystami.

Obie wystawy W. Plewińskiego można oglądać do 7 października w siedzibie Muzeum Historii Fotografii w Krakowie (ul. Królowej Jadwigi 220).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL