Nowy numer 42/2018 Archiwum

Nie chodzi o fajerwerki

– To dwudniowe spotkanie jest niczym gałąź sykomory, na której szukający Jezusa człowiek – tak jak Zacheusz – może usiąść, by Go zobaczyć i dać Mu się zobaczyć – przekonuje Kamil Cyganik.

Po raz pierwszy w Strumieniach Miłosierdzia uczestniczył 6 lat temu. Miał wtedy świadomość, że przez jego choleryczny temperament cierpią żona i dzieci. Chciał to zmienić, ale nie wiedział jak. – Przytuliłem się więc do krzyża i powiedziałem Bogu: „Sam nic nie mogę, zrób coś”. Nic spektakularnego się nie wydarzyło – czas płynął, były kolejne Strumienie i kolejne... W końcu dzieci powiedziały, że niesamowicie się zmieniłem, a ja wiem, że nic w tym kierunku nie zrobiłem. To Jezus szedł obok mnie i delikatnie, niezauważalnie wręcz, ale skutecznie, przemieniał moje serce – opowiada. Wyznaje też, że o tym, iż Jezus jest wierny w swojej miłości do człowieka, także grzesznego, przekonał się również podczas pewnej spowiedzi. – To był „ciężki kaliber”, a od konfesjonału odszedłem zaskoczony, myśląc: „Już po wszystkim? Tylko tyle?”. Spojrzałem wtedy na krzyż i zrozumiałem, że to jest właśnie miłosierdzie – mówi K. Cyganik, który jest jednym z organizatorów Strumieni (odpowiada za diakonię muzyczną).

Dostępne jest 24% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy