Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Koleją do... spowiedzi?

Czy można spowiadać się w pociągu? Przedświąteczna inicjatywa Kolei Małopolskich przez jednych została potraktowana jako żart. Inni przyjęli ją z niedowierzaniem.

W wybranych pociągach Kolei Małopolskich 21 i 24 grudnia ma być prowadzona spowiedź.

"W najbliższym czasie będziemy przekazywać dokładne informacje, w których dokładnie pociągach pojawią się duchowni, którzy prowadzić będą spowiedź" - poinformowali kolejarze. Liczą na to, że ta wyjątkowa inicjatywa spodoba się pasażerom i skorzystają podczas podróży z możliwości przedświątecznej spowiedzi.

Wiadomość o kolejowych konfesjonałach rozpaliła do czerwoności media społecznościowe. "To jest na serio?" - pytają jedni. Inni ironizują, że niedługo przyjdzie czas na "wagonowe śluby".

Są tacy, którzy przyklaskują inicjatywie i wyrażają nadzieję, że przejmą ją galerie handlowe. Wiele osób przypomina, że spowiedź jest sakramentem, który wymaga stosownego miejsca i sprzyjającej atmosfery, a o taką trudno w warunkach podróży w zatłoczonych przed świętami pociągach.

Zdaniem franciszkanina o. Jana Marii Szewka, każda inicjatywa, która wychodzi naprzeciw ludziom, jest godna zainteresowania.

- Trzeba jednak dokładnie rozważyć, czy są przesłanki, które umożliwiają taką formę sprawowania sakramentu - przyznaje zakonnik. Zwraca uwagę na to, że aby zrealizować taki pomysł, trzeba uzyskać zgodę biskupa miejsca, czyli w tym przypadku - abp. Marka Jędraszewskiego.

Sakrament spowiedzi na charakter sakralny, ogromną rolę odgrywa tu zachowanie tajemnicy spowiedzi i pewność, że nikt niepowołany nie usłyszy, nawet przypadkiem, treści. 

- Trzeba zapewnić ludziom godne warunki, żeby to nie zostało odarte z misterium. Poza tym, istnieje też obawa bagatelizowania sakramentu - przestrzega o. J. Szewek. 

- Nie przesadzajmy. Nie wierzę, żeby osoba wierząca nie miała czasu, by przed świętami normalnie pójść do kościoła do spowiedzi. Mamy powszechny dostęp do posługi sakramentalnej w parafiach, nie ma potrzeby, by urządzać spowiedź w tak niesakralnym miejscu jak pociąg - uważa Piotr, który regularnie korzysta z usług Kolei Małopolskich.

Niektórym pasażerom pomysł się podoba. Studiująca w Krakowie Anna uważa, że to oryginalna inicjatywa.

- Ile osób odkłada spowiedź na później, szuka wymówek? A tu spowiednicy sami wychodzą do ludzi. Może to będzie jakimś mocnym sygnałem. Zresztą widziałam spowiedników w różnych miejscach. Pociąg - czemu nie? O ile będzie to przygotowane w ten sposób, aby zapewnić komfort i poczucie jakiejś intymności - dodaje.

W rozmowie z dziennikarzami prezes Kolei Małopolskich Grzegorz Stawowy wyjaśniał, że pomysł na spowiedź przedświąteczną w pociągach narodził się dwa miesiące temu. Zaproponował to jeden z pasażerów. Koleje Małopolskie konsultowały inicjatywę z niektórymi duchownymi, a ci wyrazili zainteresowanie sprawą.

- My traktujemy to bardziej jako wydarzenie o charakterze marketingowym, ale nie ma jeszcze decyzji, co do jego realizacji - poinformował.

Dodał, że trudność sprawiają kwestie techniczne dotyczące zorganizowania takiej spowiedzi w wagonach kolejowych, a także "aspekt społeczny", bo część osób nie akceptuje takich rozwiązań.

Prezes Stawowy nie chciał określić, kiedy zapadnie decyzja o realizacji tej idei. - Do świąt mamy jeszcze miesiąc - powiedział.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama