Nowy numer 42/2019 Archiwum

Był jego drugim domem

Przez pół wieku dyrygował Mieszanym Chórem Mariańskim. Bez zmarłego 21 listopada Jana Rybarskiego, wybitnego chórmistrza, organisty i kompozytora, trudno sobie wyobrazić życie muzyczne krakowskiego Kościoła.

Nie sposób wymienić wszystkich jego zasług. – Był człowiekiem instytucją, wywierającym ogromny wpływ na chóralistykę nie tylko Krakowa, lecz także całej Polski. Nie byłoby to możliwe bez znacznych umiejętności muzycznych i wielkiej charyzmy, niezbędnej w kierowaniu dużym zespołem śpiewaczym, jakim jest Chór Mariański, działający przy prowadzonej przez księży misjonarzy parafii pw. Najświętszej Maryi Panny z Lourdes. Kierował nim dokładnie przez pół wieku – mówi Maciej Wojciechowski, reżyser i scenarzysta filmów o Kresach, wieloletni przyjaciel i dobrodziej chóru.

Jan Rybarski urodził się 7 czerwca 1941 roku. Pochodził z żywieckiego Czernichowa. Był absolwentem słynnej Salezjańskiej Szkoły Organistowskiej w Przemyślu, ukończył dyrygenturę i chóralistykę w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie. Uwieńczeniem jego edukacji muzycznej był tytuł doktora sztuki, uzyskany w 2001 roku w Akademii Muzycznej. Jako 18-latek został organistą misjonarskiej parafii NMP z Lourdes w Krakowie. Był z nią związany aż do śmierci. W 1968 roku przejął kierowanie działającym przy parafii Chórem Mariańskim, założonym jeszcze przed wojną, reaktywowanym w 1950 roku. Był pierwszym świeckim dyrygentem tego zespołu. Z czasem wyprowadził go na wyżyny artystyczne. Zespół nie ograniczał się już do opłotków parafialnych, choć nigdy parafii służyć nie przestał, ale zaczął występować w innych miejscach Krakowa i poza nim. Rybarski poszerzył znacznie repertuar chóru. Do utworów muzyki dawnej, XIX-wiecznej i tej z pierwszej poł. XX w. − m.in. Mikołaja Zieleńskiego, Stanisława Moniuszki, Feliksa Nowowiejskiego, o. Bernardina Rizziego, Tomasza Flaszy, ks. Antoniego Chlondowskiego i Jana Maklakiewicza − dodał też kompozycje współczesne, m.in. Oliviera Messiaena, Andrzeja Nikodemowicza, Juliusza Łuciuka, Romualda Twardowskiego, Andrzeja Koszewskiego, Krzysztofa Pendereckiego, Henryka Mikołaja Góreckiego, Józefa Świdra i ks. Wojciecha Kałamarza. Łuciuk był zawsze bardzo bliski jego muzycznemu sercu. W 1997 roku wraz z chórem i orkiestra dętą z Nowej Huty wykonał w Rzymie przed papieżem Janem Pawłem II utwór tego kompozytora, napisany do słów IX „Sonetu słowiańskiego” Karola Wojtyły.

– Był arcymistrzem w dyrygowaniu i dobieraniu zróżnicowanego repertuaru koncertowego. Z Krakowskim Chórem Akademickim występowaliśmy niejednokrotnie obok chóru Rybarskiego na rozmaitych przeglądach. Pamiętam, jak w trakcie jednego z krakowskich koncertów w śpiewie Chóru Mariańskiego było słychać pod dyrekcją Rybarskiego staropolską dostojność w staropolskich utworach Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego i Bartłomieja Pękiela, triumf w „Alleluja” z pieśni „Regina coeli letare” współczesnego nam Romualda Twardowskiego, wreszcie miękką śpiewność w kołysance kolędowej „Lulejże mi, lulej” Jerzego Derfla, znanej z wykonania Ewy Bem w filmie Stanisława Barei „Miś” – wspomina Alojzy Baron, znany krakowski chórzysta.

W 2015 roku Chór Mariański pod dyrekcją dr. Rybarskiego śpiewał w katedrze św. Jana w Warszawie podczas Mszy św. z okazji inauguracji prezydentury Andrzeja Dudy, niegdyś ministranta w kościele NMP z Lourdes. Prezentował się krakowianom w trakcie koncertów patriotycznych. W 2015 roku Jan Rybarski patrzył z dumą na występującego w takim koncercie swego wnuka Szymona Mazia. – Był wyjątkowym człowiekiem – człowiekiem orkiestrą. Wspominano często, że na próbach był bardzo wymagający. Mimo to kochano go, bo wiedziano, że stawianie dużych wymagań miało służyć temu, by kreowana przezeń muzyka była piękna i rzeczywista. Zawsze można było na niego liczyć – mówi ks. prof. Robert Tyrała, prorektor UPJPII, opiekun duchowy muzyków krakowskich. – Wraz ze śmiercią naszego dyrygenta dla nas, chórzystów, skończyła się pewna epoka. Jego niezwykła osobowość i pasja sprawiały, że dla wielu z nas chór był nie tylko przystankiem w życiu, ale stawał się, tak jak i dla niego, prawdziwym drugim domem. Zapamiętam go jako człowieka z jednej strony mocnego, konsekwentnego w dążeniu do celu, niezwykle wymagającego i upartego, a z drugiej… wrażliwego, charyzmatycznego, dbającego o rodzinny charakter chóru. Miał wyjątkowy dar łączenia pokoleń, znajdując wspólny język zarówno ze starszymi, jak i najmłodszymi chórzystami. Tak się czuliśmy – jak wielka wspólnota rodzinna, połączona miłością do muzyki − wspomina chórzystka Teresa Feliks.

Dr Rybarski był wielokrotnie nagradzany, m.in. Złotym Krzyżem Zasługi, papieskim Orderem św. Grzegorza Wielkiego, złotym Medalem Jana Pawła II za zasługi dla archidiecezji i najwyższym odznaczeniem Krakowa − brązowym medalem Cracoviae Merenti. Pogrzeb J. Rybarskiego odbył się 29 listopada na cmentarzu Rakowickim.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL