Nowy numer 42/2019 Archiwum

Franciszek piccolo i ojciec rektor

Gdy 3 grudnia Adwent w całym Kościele dopiero się zaczynał, dla Kościoła krakowskiego symbolicznie właśnie się kończył...

Od września 2017 r., kiedy bp Grzegorz Ryś został arcybiskupem metropolitą łódzkim, w archidiecezji krakowskiej trwało oczekiwanie na decyzję papieża Franciszka, kogo i kiedy mianuje biskupem pomocniczym. W końcu wszystko stało się jasne: 5 stycznia 2019 r. w Łagiewnikach sakrę przyjmą ks. prał. Franciszek Ślusarczyk, od 2014 r. rektor i kustosz sanktuarium Bożego Miłosierdzia, i ks. prof. Janusz Mastalski, od 2017 r. rektor Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej. – To Boży ludzie – przekonują ci, którzy dobrze ich znają.

Misjonarz miłosierdzia

O sobie mawia: „biedaczyna, Franciszek piccolo”, a gdy po ogłoszeniu nominacji spotkał się ze współpracownikami, powiedział: „Pan Bóg ma jednak poczucie humoru”. Serce bp. Ślusarczyka bije w krakowskich Łagiewnikach, a tajemnica miłosierdzia Bożego jest treścią jego życia. To orędzie jest mu szczególnie bliskie. – Jak każdy kapłan, jestem przede wszystkim sługą miłosierdzia – podkreśla. Dlatego nominację biskupią przyjmuje jako dar i zadanie. – Trzeba być do dyspozycji. Trzeba z miłosierdziem wyjść do ludzi – wyjaśnia. Przekazuje je przede wszystkim w konfesjonale. – Kiedy tylko ma czas, spowiada ludzi. Pilnuje też tego, żeby zawsze w konfesjonałach w naszej bazylice byli księża, bo wie, że to jest największy dar miłosierdzia – opowiada Małgorzata Pabis, rzecznik prasowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia. A emerytowany biskup pomocniczy Jan Zając, niegdyś kustosz w Łagiewnikach, dodaje, że ludzie chętnie wybierają konfesjonał ks. Franciszka i często proszą go o kierownictwo duchowe. – Wchodzą przy nim na drogi nawrócenia. To, że został włączony przez papieża Franciszka do grona misjonarzy miłosierdzia, jest tylko konsekwencją jego codziennej posługi pojednania – dodaje hierarcha. Wspominając wizytę papieża Franciszka w Łagiewnikach, biskup nominat przede wszystkim podkreśla, że spowiedź to osobiste spotkanie człowieka z Jezusem Miłosiernym. – Zasiadając w konfesjonale, papież przypomniał nam wszystkim, gdzie należy szukać prawdziwej wolności serca oraz nadziei, która może je uszczęśliwić – opowiada. I stwierdza stanowczo: – Mówienie o miłosierdziu bez możliwości skorzystania ze spowiedzi byłoby jakimś wielkim nieporozumieniem.

Brat mniejszy

Dla swoich współpracowników jest i ojcem, i bratem. – Ma czas dla każdego i każdego traktuje niepowtarzalnie. Żyje tu i teraz. Potrafi słuchać i podpowiada trafne rozwiązania – mówi wicerektor sanktuarium ks. Aleksander Wójtowicz. Nominacja biskupia ks. Franciszka została przez wielu przyjęta z entuzjazmem. Niektórzy, jak twierdzi bp Zając, są zdziwieni, że przyszła dopiero teraz. – Widać, jakim autorytetem, ale także zwykłą, ludzką sympatią się cieszy. To bardzo skromny i pokorny kapłan, który o takie ludzkie względy nie zabiega, jednak zjednuje sobie przyjaciół dzięki prostocie i uśmiechowi, który nie schodzi mu z twarzy – dodaje zaprzyjaźniony z biskupem nominatem bp Damian Muskus OFM. Przypomina też pogrzeb mamy ks. Ślusarczyka. – W kościele w Dobczycach zebrała się ogromna liczba księży. Znakomita większość z nich nie znała pani Marii. Przyjechali jednak ze względu na Franciszka, którego szanują i traktują jak brata – opowiada. Biskup franciszkanin widzi w nim duszę Biedaczyny z Asyżu i uważa, że ks. Franciszek jest jak brat mniejszy. Według niego Franciszkowe umiłowanie Miłości i ewangeliczny radykalizm są dla nowego biskupa spójne z łagiewnickim orędziem miłosierdzia. – Widzi te związki tak, jak widział je kard. Franciszek Macharski. Myślę, że w posłudze biskupiej będzie jego godnym kontynuatorem – dodaje. M. Pabis podkreśla spokój ks. Ślusarczyka, który udziela się otoczeniu nawet w najtrudniejszych sytuacjach. – Była wizyta papieska, były Światowe Dni Młodzieży, co roku mamy Niedzielę Miłosierdzia. To stresujące zadania, a on powtarza tylko: „Zróbmy wszystko, żeby się na siebie nie pogniewać” – opowiada. Ten spokój jest uderzający także w okolicznościach, które dla niego są osobiście trudne. – Na pogrzebie mamy sam mówił homilię. To było piękne świadectwo synowskiej miłości. Wyraził je mimo emocji związanych z jej pożegnaniem – potwierdza bp Zając. Lata współpracy zaowocowały przyjaźnią tych dwóch kapłanów. Wspierają się, odwiedzają razem swoje rodziny. W ten sposób ks. Ślusarczyk poznał małą Helenkę Kmieć. – Miała wtedy 4 lata, kiedy – patrząc bystro to na mnie, to na niego – stwierdziła, że to ks. Franciszek jest prawdziwym księdzem, a wujek to wujek – wspomina ze śmiechem bp Zając. To właśnie z ks. Ślusarczykiem przekazali rodzicom dziewczyny informację o jej tragicznej śmierci w Boliwii. Na jej pogrzebie nowy biskup wygłosił poruszającą homilię. Dziś bp Zając jest przekonany, że to Helenka wyprosiła w niebie „prawdziwemu księdzu” nominację biskupią. Dla jego współpracowników najważniejsze jest jedno: to dobry człowiek. – To ktoś, kto rozsiewa dobro i pokój. Jego zawołaniem biskupim mają być słowa: „Bóg jest miłością”. On całym sobą mówi to ludziom – uważa M. Pabis.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL