Nowy numer 33/2019 Archiwum

To nie duchowy fryzjer

O tym, czy spowiedź można odbyć w pociągu i czy da się ją potraktować na zasadzie „last minute”, mówi o. Jordan Śliwiński OFM Cap, inicjator działającej w Skomielnej Czarnej kapucyńskiej Szkoły dla Spowiedników.

Łukasz Kaczyński: Kończy się czas radosnego oczekiwania i porządkowania spraw duchowych, w którym ważny jest sakrament pokuty i pojednania. Na przełomie listopada i grudnia pojawiła się nagłośniona przez media inicjatywa, by osoby zabiegane mogły wyspowiadać się w pociągach Kolei Małopolskich. Co Ojciec o tym sądzi?

O. Jordan Śliwiński OFMCap: Sakrament pokuty powinien być celebrowany w Kościele rozumianym jako wspólnota. W związku z tym przestrzeń, w której przeżywamy ten sakrament, ma przypominać nam o tej relacji do Kościoła. Dlatego zazwyczaj jest to świątynia, bo ona nam uświadamia, że nasze pojednanie dokonuje się zarówno z Bogiem, jak i z Kościołem. Myślę, że takie przestrzenie jak pociąg, metro czy hipermarket są niestety miejscami, przez które przebiegamy. One nam nie przypomną o tym, że sakrament pokuty ma być przygotowaniem do głębszego życia z Bogiem w naszych podstawowych wspólnotach i codziennych środowiskach.

Jak zatem dobrze spojrzeć na spowiedź w Adwencie?

Ona może być zarówno punktem wyjścia, jak i dojścia. Dlatego radziłbym, aby Adwent rozpoczynać od spowiedzi i tak samo go kończyć. Rozpocząć spowiedzią dlatego, że ma to być czas radosnego oczekiwania i przygotowania na przyjście Chrystusa, więc trudno przeżyć Adwent w stanie grzechu. Skoro to oczekiwanie ma być radosne, to musi być okresem, w którym w naszych sercach w pełni i z całą swoją mocą będzie działał Duch Święty. Ewentualna spowiedź na krótko przed świętami może być natomiast podsumowaniem tego okresu czy też bezpośrednim przygotowaniem do świąt Bożego Narodzenia. Ale równie dobrze może ona być odbyta po świętach, jeżeli Adwent przeżyjemy w stanie łaski.

A czy jest coś takiego, jak spowiedź „last minute”?

Myślę, że na pewno są ludzie, dla których może to być olbrzymia szansa, ale nie skupiajmy się tak na nagłaśnianiu nocy konfesjonałów. Starajmy się bardziej dotrzeć do sakramentu pokuty tak, żeby spokojnie ten moment przeżyć. Sakrament to nie ma być szybka akcja, ale rzeczywiste zatrzymanie się w natłoku codzienności i spotkanie z Bogiem, który ma zmienić moje życie. To nie ma być wizyta u duchowego fryzjera – wpadam na konkretną godzinę i ostrzygę się, bo chcę ładnie wyglądać przed świętami. Po spowiedzi moje życie ma być bardziej Chrystusowe. To nie polega na tym, że robię tylko porządek z tym, co było nieuporządkowane w mojej przeszłości od ostatniej spowiedzi. Muszę też zaplanować, jak po tej spowiedzi chcę żyć jako chrześcijanin, czyli ten, który jest świadomy, że Chrystus przyszedł na ziemię, żeby mnie zbawić.

Jak więc zrobić to dobrze?

Można pomyśleć o tym, wykorzystując zasadę trzech palców. Ona mówi o trzech relacjach w moim życiu. Do Boga, a więc moich obowiązków wobec Niego i przeanalizowaniu tego, jak otwieram się na Jego działanie w życiu. Potem wskazuje na relację do drugiego człowieka i również ma wymiary powinności, które mam wobec niego – od tych najbliższych poczynając, aż do tych, których spotykam okazyjnie. A trzecia to relacja wobec mnie samego, bo także moje nastawienie do siebie mogę ocenić jako zgodne z Ewangelią lub nie.

Ma Ojciec dobre rady dla spowiedników w tym wytężonym czasie pracy w konfesjonałach?

Myślę i widzę, że czasy przedświątecznych okupacji spowiedników, takie jak były 10–15 lat temu, już powoli mijają, więc spowiednicy mają czas, by z każdym penitentem spędzić więcej niż chwilę. Sądzę, że istotne jest to, by kapłan miał świadomość, iż chce służyć ludziom oraz że ma rozdawać miłosierdzie Boże. A więc jest tylko przekaźnikiem miłości miłosiernej, którą daje Bóg. I taka świadomość – że to nie ja wybaczam, ale Bóg – sprawia, iż spowiedzi są owocne, obojętnie jak długo trwają.

Wynika z tego, że w czasie radosnego oczekiwania także spowiedź można przeżyć radośnie.

Spowiedź ma higieniczno-duchowy charakter, ale ma przede wszystkim nas prowadzić do głębszego spotkania z Bogiem, z czego wynika zmiana w moim sposobie myślenia. A więc jeśli nie planuję po sakramencie pokuty zmienić życia, to ta spowiedź będzie dla mnie udręką i będę ją przeżywał w kategoriach trudności i chciał szybko załatwić. Natomiast jeśli ktoś podejdzie mądrze do spowiedzi, czyli zauważy, że jej ostatnim warunkiem jest zadośćuczynienie, to dostrzeże, że może zaniedbał jakieś relacje i wyjście z konfesjonału może być dobrym startem do tego, by w czasie przedświątecznym i świątecznym dostrzec bliźniego i znaleźć dla niego czas. I to może być dobry owoc takich adwentowych spowiedzi w postaci odświeżenia właściwej hierarchii wartości w swoim życiu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL