Nowy numer 29/2020 Archiwum

Najlepsze dopiero przed nami

– Żywa wiara, pełna energii, którą Panamczycy pokazywali w swoich modlitwach, idealnie uzupełniała spokojne rozmodlenie Polaków. Jedni czerpali od drugich i razem uwielbialiśmy Boga – wspomina Ola.

– Zazwyczaj jestem nieśmiały wobec nieznajomych. Przy was czułem się swobodnie i świetnie spędzałem z wami czas – zapewniał. Zdecydował się zostać wolontariuszem, ponieważ wiedział, że to niepowtarzalna okazja oraz wielkie błogosławieństwo. Przez cały pobyt w Monagrillo doświadczaliśmy życzliwości mieszkańców. Każda mijana osoba uśmiechała się, witała i niejednokrotnie rozpoczynała rozmowę. Nawet bariera językowa nie stanowiła problemu, bo wspólne spędzanie chwil na modlitwie oraz zabawie zdawało się największym i najtrwalszym łącznikiem. – Nie przejmuj się swoim łamanym angielskim. Wykorzystaj w pełni spotkanie z człowiekiem, którego dziś daje ci Bóg. Nie zmarnuj tej okazji. We wspólnym przeżywaniu wiary nie ma przecież barier językowych – zachęcał ks. Krzysztof Porosło, jeden z opiekunów grupy. Natalia wspomina, jak stopniowo przełamywała lody za pomocą tłumacza w telefonie. Po kilku dniach jej panamska rodzina rozmawiała z jej rodzicami z Polski! Wiele osób ma nadal kontakt z gospodarzami z diecezji Chitré. Na bieżąco wymieniają się zdjęciami, spostrzeżeniami, a w trakcie wydarzeń centralnych rodziny dawały wskazówki dotyczące miasta oraz zawsze były gotowe do udzielenia pomocy.

W niebie będzie tłoczna fiesta!

Dla Karoliny wydarzenia centralne były „namiastką nieba”: wszechogarniająca radość, wspólne uwielbienie, którego nikt nie powstrzymywał i nie próbował w sobie zdusić. – Każda forma ekspresji była dobra, by oddać Bogu chwałę. Miejsce też nie miało znaczenia: metro, ulica czy zwykła knajpa. Każde było dobre do tego, by podzielić się z innymi, jak wspaniały jest nasz Bóg – opowiada. Z kolei podążanie do miejsca spotkania z papieżem Franciszkiem było prawdziwą pielgrzymką, która pozwalała na oderwanie myśli od codzienności i kierowała je w stronę Boga. To sprawiało, że inaczej postrzegało się wszystkie niedogodności i przeciwności, jakimi były upały czy tłok wśród pielgrzymów. Ważnym elementem spotkania z Franciszkiem była adoracja Najświętszego Sakramentu podczas wieczornego czuwania. Po wielkiej euforii, ciągłym śpiewie i zabawie wszyscy zebrani w kampusie im. Jana Pawła II zamilkli. – Nie mogłem nie wzruszyć się na widok tylu tysięcy ludzi, którzy parę minut wcześniej wrzeszczeli wniebogłosy, a nagle ucichli. Oni naprawdę wierzyli i rozumieli, że przyszedł Ten, który cichutko do nich mówił. Przyszedł Gospodarz, który zaprosił ich na spotkanie – wyjaśnia ks. Dariusz Nawara. Kapłan także brał udział w ŚDM. – Członkowie zespołu i czytający rozważania również klęczeli, więc nie odgrywali tylko swojej roli. Modlili się razem z nami – opowiada. Papież Franciszek zaprosił nas do tego, byśmy wszelkie doświadczenia zabrali do naszych krajów, parafii i wspólnot, bo to, co najlepsze, dopiero się rozpoczyna. – ŚDM tak naprawdę nie kończą się, one trwają dalej w naszym życiu. To właśnie w codzienności ich owoce będą rosnąć i dojrzewać – zapewnia s. Karolina.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama