Nowy numer 42/2019 Archiwum

Malarz pięknej codzienności

Malarstwo towarzyszyło mu od dzieciństwa. Podpatrywał warsztat polskich mistrzów. Duszpasterzowanie pod Luboniem dało mu nowy impuls artystyczny w postaci krajobrazu Beskidu Wyspowego. Teraz wyciągnął swoje obrazy spod korca.

W rzadkich chwilach wolnego czasu ks. Andrzej Sawulski, sercanin, wyciąga tuby z farbami, pędzle, ustawia na sztaludze płótno naciągnięte na krosno malarskie i... zaczynają powstawać krajobrazy pełne śniegu, gór, sadów, kapliczek, tajemniczych pasiek, starych drewnianych chałup. – Piękno otaczających nas gór jest na wyciągnięcie ręki, a tak często je lekceważymy, bo wydaje się opatrzone, za mało egzotyczne. To krajobraz Beskidu Wyspowego, na który spoglądam codziennie, zainspirował mnie do powrotu do malowania – mówi artysta, na co dzień rektor placówki duszpasterskiej pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Glisnem pod górą Luboń w gminie Mszana Dolna.

Sztaluga przypomina mu dziecięce początki swojej fascynacji artystycznej. Proboszczem jego rodzinnej parafii św. Rocha w Nowym Sączu był ks. Adam Stachoń, nietuzinkowy malarz samouk. Namalowany przezeń obraz „Przemienienie Pańskie” znajduje się dziś w głównym ołtarzu nowosądeckiego kościoła farnego. – Lekcje religii ilustrował często wykonanymi własnoręcznie planszami scen biblijnych, które zapadały nam w pamięć. Kiedy został rektorem kościoła przy klasztorze sióstr klarysek w Starym Sączu, nieraz zastawałem go przy sztaludze, którą mi potem podarował, gdy byłem już w seminarium, i na której do dziś maluję – wspomina ks. Sawulski.

W liceum odwzorowywał pilnie na płytach pilśniowych a to święte obrazki, a to malowidła ze starych pocztówek Wydawnictwa Salonu Malarzy Polskich w Krakowie. W czasie studiów seminaryjnych w Zgromadzeniu Księży Sercanów jego malarstwo zaczynało już nabierać rumieńców. – W wolniejszych chwilach próbowałem coś malować na płótnie, farbami olejnymi, które w latach 80. ubiegłego wieku niełatwo było zdobyć. Podobrazia robiłem sam, naciągając najczęściej na ramę prześcieradło. Z kolei znajomy artysta z Krakowa pomagał mi w zakupie farb, do czego w tamtym czasie potrzebna była legitymacja Związku Artystów Plastyków. Niekiedy brakowało mi białej farby malarskiej i kombinowałem w ten sposób, że kupowałem zwyczajną farbę olejną do drzwi i okien, mieszając ją potem z innymi – wspomina artysta.

Starał się poznawać tajniki warsztatu malarskiego najlepszych twórców polskiego realizmu. – Dlatego znajomi żartują czasem, że barwę moich śniegów czerpię od Juliusza Fałata, osypane białym kwieciem drzewa mają coś z Czesława Rzepińskiego, a na widzenie otoczenia domu na jednym z obrazów wpłynął zapewne Jacek Malczewski. Nie wypieram się tych inspiracji, choć nie są to oczywiście proste odwzorowania. Mój horyzont estetyczny poszerzały zaś m.in. długie rozmowy z prof. Stanisławem Rodzińskim, wybitnym malarzem, rektorem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, którego poznałem w czasie mej pracy dziennikarskiej – mówi ks. Andrzej.

Z czasem na malowanie miał jednak coraz mniej czasu, który pochłaniały kolejne etapy pracy wydawniczej, dziennikarskiej, m.in. w Wydawnictwie Księży Sercanów, czasopiśmie „Czas Serca”, krakowskiej redakcji „Gościa Niedzielnego”, portalu Polskiej Prowincji Księży Sercanów, któremu przez kilka lat szefował, wreszcie duszpasterzowanie w Glisnem od 2001 r. i równoczesna odpowiedzialna praca stałego penitencjarza krakowskiej bazyliki Mariackiej (od 2000 r.). – Kiedy w 2001 r. znalazłem się w Glisnem, malowanie „poszło w siną dal”, nad czym ubolewał kard. Stanisław Nagy, który, odwiedzając mnie nieraz, zawsze pytał, czy coś maluję – wspomina artysta.

Za pędzel chwycił ponownie w ubiegłym roku, chcąc sprawdzić, czy znów jest w stanie odzwierciedlić artystycznie to, co widzi na co dzień. – Cieszę się, że po latach wróciłem do palety i farb. Złapałem świeży oddech artystyczny i znów mogę utrwalać na płótnie piękno otaczającej mnie codzienności: pejzaże górskie, stare kapliczki, chaty i dworki, które coraz rzadziej spotyka się w naszym krajobrazie – mówi malarz. Efekty w postaci kilkudziesięciu obrazów można oglądać do końca marca w galerii Miejskiej Biblioteki w Mszanie Dolnej (ul. Piłsudskiego 58) na wystawie „Pędzlem sercanina”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL