Nowy numer 41/2019 Archiwum

Kaznodzieja kolorów

– Krzyż, który niosę, który mi Bóg podarował, jest uprzywilejowanym miejscem mojego spotkania z Jezusem – przekonuje br. Marcin Świąder, kapucyn, który od kilkunastu lat pisze ikony i z ich pomocą niesie ludziom Dobrą Nowinę.

Czasem ktoś pyta go, po co tak dużo mówi o krzyżu i cierpieniu. Przecież to takie trudne... Brat Marcin odpowiedź ma tylko jedną: – Krzyż jest nieodzownie wpisany w historię zbawienia i jeśli chcemy iść za Chrystusem, na pewno będziemy go w jakiś sposób doświadczać. On jest niczym wąska brama, przez którą wchodzimy do nieba – mówi. Co więcej, w chwilach cierpienia jesteśmy najbardziej narażeni na oszustwa i kuszenie ze strony demona, który maltretuje nas pytaniami o sens cierpienia, istnienie Boga, Jego miłość. – Żeby nie zwątpić w miłość Boga, która płynie z krzyża, potrzebujemy pomocy Ducha Świętego i przylgnięcia do Kościoła, w którym usłyszymy Dobrą Nowinę – uważa kapucyn. Pomóc mogą też w tym ikony, których napisał już ponad 500. Krzyż zajmuje w tej twórczości bardzo ważne miejsce, jednak zdaje się nie być miejscem kaźni, tylko spokojnego zaśnięcia Jezusa i oddania się w ręce Ojca.

Gdzie przechadza się Chrystus...

– Krzyż jest jak depozyt dany nam przez Boga. To właśnie dzięki jego doświadczeniu możemy w każdej chwili zostawić to, co mamy, by iść i głosić Dobrą Nowinę. Gdziekolwiek, nawet w podstawówce – uśmiecha się br. Marcin. Od 4 lat mieszka bowiem w kapucyńskiej parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Skomielnej Czarnej, gdzie oprócz wielu obowiązków duszpasterskich prowadzi Szkołę Pisania Ikon pw. św. Jana Damasceńskiego i jest katechetą w dwóch szkołach podstawowych. Dzieciom zbyt wiele o ikonach jednak nie mówi, bo na ich odkrycie mają jeszcze czas. Kiedyś tylko pokazał, jak złoci się powstającą pracę. Były zachwycone. Kapucyn przyznaje też, że Opatrzność często stawia na jego drodze ludzi, którzy w swoim krzyżu odkrywają najgłębszą miłość Boga. Efekt tych spotkań jest niezwykły, bo nie zawsze są to osoby mocno związane z Kościołem, a ikony stają się dla nich platformą niezbędną do ponownego szukania swojej chrześcijańskiej tożsamości. Te, które wtedy powstają, są swego rodzaju odpowiedzią na konkretne ludzkie historie. – Ktoś cierpi, a ja dostaję łaskę towarzyszenia mu i z tego rodzi się ikona – pamiątka, a może nawet relikwia czasu, w którym Chrystus przechadzał się przez życie tej osoby – tłumaczy i wskazuje, że kontemplując krzyż, można też zmierzyć się z fundamentalnym pytaniem: „Kim mam być jako chrześcijanin?”. – Pascha Chrystusa dokonuje się w każdej Eucharystii. Gdy ją celebrujemy, mamy w rękach Jego Ciało i Krew. To one mają nas przemieniać, by Eucharystia wydawała w nas owoce – byśmy byli gotowi służyć drugiemu człowiekowi (na wzór Jezusa umywającego uczniom nogi), dać się niesprawiedliwie osądzić, a nawet zranić – wyjaśnia br. Marcin. Tę trudną katechezę zawarł w ikonie Krzyża Pasyjnego, który często towarzyszy mu podczas głoszenia słowa. Mnogość przedstawionych na niej scen i postaci może zaskakiwać, lecz nie ma w tym przypadku. Brat Świąder idzie bowiem po śladach wielu wybitnych ikonopisarzy – m.in. Andrzeja Rublowa, Kiko Argüello czy Jerzego Nowosielskiego. Ten ostatni zaszczepił w nim styl mówienia narracyjnego oraz odwagę używania całej palety ciemnych barw, które na pierwszy rzut oka nie mają wiele wspólnego z tradycyjnym przedstawieniem objawienia Chrystusa. Nic bardziej mylnego.

Estetyka i medytacja

– Bóg, poprzez osobę Chrystusa, stał się szczególnie obecny w historii świata, a my chcemy z tej historii uciekać i zaglądać do nieba. Tam widzimy wszystko piękne i złote... To też potrzebne, ale przecież Jezus urodził się w stajni, wśród bydła. Wszedł w prawdziwe życie i uświęcił je. Wszedł też w śmierć i cierpienie – tłumaczy kapucyn. Pisząc ikonę, nie bez powodu nakłada się więc najpierw odcienie ciemne, a potem jasne, szukając światła. Zupełnie jak w życiu: człowiek, także ten piszący ikony, doświadczając swojej kruchości, słabości, grzeszności i cierpienia, tęskni za Chrystusem i szuka Go. Gdy w końcu znajduje, pojawia się kolor, a postać ikony zaczyna rozbłyskać światłem niestworzonym. Za pomocą często nieoczywistych kontrastów, balansowania pomiędzy barwami ciepłymi i zimnymi, br. Świąder dotyka i porusza serca odbiorców. Także tych bardzo wymagających. – Jeden ze współbraci zrobił mi ostatnio niespodziankę: podarował mój wydany jesienią ubiegłego roku album „Po śladach” jednemu z najbardziej znanych kapucynów – br. Ranierowi Cantalamessie, kaznodziei Domu Papieskiego. W podziękowaniu dostałem od niego krótki liścik, w którym nazwał mnie „kaznodzieją kolorów”. Bardzo mnie tym wzruszył – przyznaje br. Marcin i dodaje, że jeśli jego ikony poruszają czyjeś serce, to przede wszystkim po to, by wyostrzyć intuicję i pobudzić intelekt do stawiania ważnych pytań, a w konsekwencji do spotkania Boga i do modlitwy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL