Nowy numer 42/2019 Archiwum

Motyl zamknięty w cierpiącym ciele

Całe życie zmagała się z bólem i niepełnosprawnością, ale jej śmierć zaskoczyła wszystkich. Młoda poetka miała wielkie plany i ogromny apetyt na życie.

Jej czas na ziemi był krótki, ale bardzo intensywny. Choć odeszła w wieku zaledwie 35 lat, po latach zmagań ze skutkami dziecięcego porażenia mózgowego i krótkiej, ale bolesnej chorobie nowotworowej, ci, którzy znali Martę Dąbkowską, są pewni: jej życie było spełnione.

Nieść płomień nadziei, nie mając jej wcale

Grażyna poznała Martę 15 lat temu. W Krzeszowicach były razem we wspólnocie Wiara i Światło i razem trafiły do dominikańskiej Kliki w Krakowie. – U podstaw wszystkiego, co jest teraz w moim życiu ważne, leży przyjaźń z Martą – twierdzi. I wymienia: wybór kierunku studiów, praca pedagoga specjalnego, małżeństwo. Takich osób jest więcej. Bartek znał ją od dziecka. – Całe moje świadome życie oznacza przyjaźń z Martą. Zawdzięczam jej to, że trafiłem do Kliki, zawdzięczam jej wiele fajnych chwil – wspomina. Marta cieszyła się życiem. Nie dała się zamknąć w swojej niepełnosprawności. Kochała ludzi. – Przy niej nie trzeba było nikogo udawać, nie trzeba było zasługiwać na jej akceptację. Ona ceniła w ludziach to, że są – tłumaczy jej przyjaciółka. Nigdy nie oskarżała Boga za swoją niepełnosprawność. Jej życiową misją było dawanie ludziom nadziei i rozświetlanie ich drogi. Czasem jej tej nadziei brakowało, czasem nie widziała sensu w ograniczeniach ciała, które utrudniały jej życie. – Dawała radość innym, ale to nie znaczy, że było jej łatwo. Niepełnosprawność jej ciążyła. Potrafiła to jednak przekraczać i nawet tam, gdzie sama nie widziała sensu, starała się go szukać i pokazywać innym – uważa Grażyna.

Oddychać pokorą, więc siebie omijać

Większość osób, które otaczały Martę, więcej od niej dostała niż ofiarowała. – Nie jest filozofią ubrać kogoś i przewieźć z punktu A do punktu B. Ale to, co Marta dla nas robiła, jak nas motywowała, jak upewniała każdego z nas, że jest wartościowym, ważnym człowiekiem, to – wbrew pozorom – nie było oczywiste – podkreśla Grażyna. Nawet gdy była już bardzo cierpiąca, kilka dni przed śmiercią, pamiętała, żeby do kogoś zadzwonić z życzeniami, kogoś innego zapytać o zdrowie. Bardzo głęboko chowała swój krzyż. – Nigdy się nie skarżyła, ale tam, w szpitalu, zapytana o samopoczucie, mówiła tylko, że bywało lepiej. A to w jej ustach oznaczało, że bardzo ją bolało – mówi przyjaciółka Marty o jej ostatnich chwilach. Miała upór w dążeniu do celu i potrafiła walczyć o swoje marzenia. Pragnęła studiować. Z Krzeszowic do Krakowa jest tylko 30 km, ale dla osoby w jej sytuacji to odległość trudna do pokonania. Trzeba ogromnej siły i samozaparcia, by mimo wszystko się z tym uporać. Jej się udało. Zdążyła ukończyć trzy semestry nauk o rodzinie na UPJPII w Krakowie. – Dawała radę. Nie zwolniła się z życia, choć mogłaby rozgrzeszać się swoją niepełnosprawnością – mówi Bartek. Sam niepełnosprawny, dobrze wie, co oznaczają związane z tym ograniczenia. Marta była jak motyl zamknięty w cierpiącym ciele. Enklawą wolności stała się dla niej poezja. Pisała, by dawać ludziom nadzieję. Wystukiwała mozolnie jednym palcem na klawiaturze lub dyktowała mamie słowa, w których zawarła swoją miłość do świata, ogromny apetyt na życie i tęsknotę do miłości. – Chciała nieść ludziom światło. Szukała dobra w codzienności i właśnie o tym jest jej poezja – uważa Grażyna.

Wspomnienie tak piękne, że aż się za nim tęskni

– Kiedy tak rozmawiamy, nie dociera do mnie, że jej już z nami nie ma – wyznaje Bartek. – Dziękuję Bogu, że w moim życiu postawił kogoś tak wyjątkowego – zaznacza Grażyna. W dniu pogrzebu kościół był wypełniony ludźmi. Przyszli się z nią pożegnać i podziękować. Pewnie sama nie wiedziała, ile dobra dała innym. Zmieniła życie wielu ludzi. – Po pogrzebie żartowałyśmy, że teraz dopiero nam namiesza, bo w niebie ma o wiele większe możliwości niż na ziemi – śmieje się Grażyna. Była gotowa na śmierć. Nie musiała nic zmieniać, naprawiać w swoim życiu. Wiele osób jest przekonanych, że Marta jest w niebie i cieszy się życiem na wieki, bez ograniczeń, które narzucało jej kruche ciało. Była gotowa na swoje odejście bardziej niż jej otoczenie.


Śródtytuły pochodzą z wierszy Marty Dąbkowskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL