Nowy numer 29/2019 Archiwum

Na szpilkach z tacą

Anna Wojtyczko ma niedościgniony wzór kobiecości. Jest nim Matka Boska Gajowska. Spędzają ze sobą dużo czasu, bo ta żona i matka jest także zakrystianką, jedną z najmłodszych w Polsce.

Kobiety w tym miejscu nie są często widywane, ale pani Anna czuje się tu jak u siebie. Zakrystia jest jej królestwem. – Mam najpiękniejszą pracę, bo mogę się w jej trakcie cały czas modlić, daje mi ona utrzymanie rodziny, ale jednocześnie traktuję ją jako służbę dla drugiego człowieka – zapewnia z zapałem. Jest przekonana, że do służby w swojej świątyni przygotowywała ją Matka Boska Gajowska. – Na początku słyszałam komentarze, że to dziwnie wygląda, bo ludzie są przyzwyczajeni, że kościelny to starszy pan. Ale nie wyobrażam sobie innej pracy – dodaje.

Jak w domu

38-latka uwija się po kościele energicznie. – Sprzątam dla Pana Boga, ale też dla ludzi, którzy tu przychodzą – tłumaczy. Wierzy, że jeśli parafianie z podkrakowskiego Gaju będą dobrze się tutaj czuli, jeśli będzie czysto, ciepło i przytulnie, może się to przyczynić do ich rozwoju duchowego, bo będą chętnie to miejsce odwiedzali. – Poza tym jestem często pierwszym kontaktem dla ludzi, którzy przychodzą do zakrystii w różnych sprawach. Wymaga to ode mnie empatii i otwarcia na ich potrzeby. Oni muszą widzieć, że kościół jest dla nich – dodaje.

Gajowianie kochają swoją Matkę Bożą. Czczą ją od XIII w., kiedy Jej obraz został umieszczony w nieistniejącym już dzisiaj kościółku na pamiątkę objawienia się Maryi na dębie. Nie wiadomo, komu się objawiła i co powiedziała, bo nie zachowały się żadne przekazy na ten temat, ale mieszkańcy wsi wierzą, że Ona czuwa nad Gajem. W świątyni czuć zapach modlitw tysięcy osób, które do Niej przychodziły. Były czasy, kiedy do Maryi Gajowskiej wędrowały łąkami i lasami tłumy ludzi z różnych stron. W latach 1652–1656 morowa zaraza ogarnęła Kraków i okolice. Ludzie uciekali się do Matki Bożej Gajowskiej, a Ona wybawiała ich od ciężkiej choroby. Z czasów, które są nam bliższe, pochodzi wiele świadectw uzdrowień. Można wręcz powiedzieć, że Pani Gajowska jest Matką Bożą Uzdrowienia. Szczególnie znana jest opowieść o głuchoniemym dziecku, które w czasie odpustu w Gaju zapytało mamę, czy słyszy śpiew orszaków anielskich. To dziecko odzyskało wówczas słuch. Pewien młody mężczyzna spadł z rusztowania. Leżał jak martwy. Ludzie zanieśli go przed obraz Matki Bożej Gajowskiej, a on wstał żywy po paru minutach. Takich świadectw cudownych interwencji jest wiele.

Elegancko, nienachalnie

Syn Karol jest ministrantem, córka Weronika należy do Podwórkowego Kółka Różańcowego, a trzyletnia Martusia czasem chodzi po domu i po swojemu próbuje odmawiać Różaniec. – Bardzo nam zależy, by zaszczepić w dzieciach miłość do Maryi, by one przejęły potem odpowiedzialność za parafię i chciały służyć Pani Gajowskiej. Słowami nic nie zrobię, tę miłość do Matki Bożej staram się pokazywać im swoim przykładem – deklaruje mama zakrystianka. Wbrew pozorom, w niedziele znajduje czas dla rodziny. Popołudnia są wolne. Stara się tak zorganizować pracę w domu, żeby w sobotę przygotować obiad na niedzielę. Kiedy przychodzi z kościoła, jedzą wspólnie, potem idą na spacer, odwiedzają rodzinę. – Poza tym czas, który spędzam w kościele, jest bardzo ważny dla mojego męża i dzieci. Są wtedy sami, mają okazję, by budować więź. Obecność ojca w życiu dziecka jest przecież równie ważna jak matki – zaznacza A. Wojtyczko. I wyznaje: – Mocno odczuwam to, że Pan Bóg troszczy się o moją rodzinę.

Anna starannie dobiera strój do pracy. Wie, że ubiór musi być godny miejsca – elegancki, ale nieprzyciągający uwagi. – Wiem też, że przede wszystkim jestem żoną i nie mogę zrobić z siebie szarej myszy – podkreśla. – Chcę, by mój mąż, widząc mnie w pracy, był ze mnie dumny – dodaje. Gajowianie przyzwyczaili się już, że zbieraniu składki w kościele towarzyszy stuk obcasów. – Specjalnie sobie kupiłam szpilki, które są przeznaczone wyłącznie do pracy – zakrystianka pokazuje granatowe czółenka na 5-centymetrowym obcasie. Wsuwa je na stopy, gdy wychodzi do ludzi w świątyni. Sprzątanie to co innego. Tu obowiązuje przede wszystkim wygoda. Matka Boska jest dla zakrystianki najważniejszym wzorem kobiecości. Według A. Wojtyczko Pani Gajowska daje swoją miłość jakby na zapas i to człowieka przemienia. – Uczę się od Niej wrażliwości i spostrzegawczości, takiego wyczulenia na wszystko, co trzeba zrobić, by świątynia była piękna – opowiada. Jest przekonana, że ma obowiązek dbać o swój kościół, ale właściwie to Maryja przyciąga ją do niego. – Ona tu naprawdę jest, czeka na mnie i obdarza łaskami. Wierzę, że każdy, kto na Nią spojrzy, będzie tu wysłuchany – wyznaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL