GN 25/2019 Archiwum

Słówka księdza Bosko

Tegoroczne Savionalia zaplanowano na 10–12 maja. – Od samych początków są one tak pomyślane, żeby było to święto młodzieży salezjańskiej. Tych, którzy na co dzień są w naszych placówkach, formują się, trenują, służą do Mszy św., kształcą się w naszych szkołach... – wyjaśnia ideę spotkania ks. Andrzej Król SDB.

Maria Trębacz pierwszy raz z salezjanami zetknęła się w rodzinnej parafii w Oświęcimiu. Potem były pielgrzymka i szkoła – gimnazjum i liceum. – Angażowałam się w samorząd szkolny, oratorium, w wakacje jeździliśmy na wolontariat na Ukrainę – wspomina. Później działała w ramach międzynarodowej sieci Don Bosco Youth-Net, łączącej organizacje salezjańskie z różnych krajów Europy. – Żartujemy, że gdy ktoś zacznie współpracować z salezjanami, to trudno się później oderwać – mówi. Jej zdaniem tajemnica sukcesu w pracy z młodzieżą tkwi w obecności, którą założyciel zgromadzenia ks. Jan Bosko określał jako asystencję. – On chciał, żeby salezjanie faktycznie byli przy młodzieży, żeby to nie była tylko relacja nauczyciel–uczeń – wyjaśnia M. Trębacz.

Dobry system

Ksiądz Król – delegat ds. duszpasterstwa młodzieżowego w krakowskiej inspektorii salezjanów – również podkreśla rolę asystencji w pracy z młodymi. To część „systemu prewencyjnego” – zapoczątkowanej przez ks. Bosko metody, która miała być przeciwwagą dla dominującego w jego czasach w wychowaniu systemu represyjnego. Chodziło o to, by zapobiegać zejściu młodych ludzi na złą drogę, a nie karać ich za złe wybory. – Asystencja, czyli stała obecność wychowawcy, daje szansę, by zaobserwować, kto ma jaki charakter, jak się odnosi do innych, by zebrać trochę „materiału” o młodzieży, z którą pracujemy – wyjaśnia ks. Król.

Na czym jeszcze, poza obecnością wśród młodzieży, opiera się system prewencyjny? Ksiądz Andrzej w odpowiedzi przywołuje słowa piosenki: „Religia, miłość, rozum – te trzy”. – To są filary – mówi. Rozum to wyznaczanie celów i jasne komunikowanie, czego duszpasterz oczekuje od swojego podopiecznego. Religia to „przestrzeń dla Boga”. – Ksiądz Bosko mocno akcentował częstą spowiedź, Komunię i nabożeństwo do Matki Bożej – wyjaśnia kapłan. Miłość natomiast to rodzinny klimat oratorium, w którym „młody człowiek poczuje się u siebie”. – Gdy ktoś dobrze się czuje w moim towarzystwie, to jest to dobra przestrzeń do wzrostu, do budowania czegoś więcej – podkreśla salezjanin.

Przywołuje jeszcze dwa „słówka”. – Słówko na dobranoc to praktyka ks. Bosko, który starał się na koniec dnia zostawiać swoim wychowankom jakąś dobrą, pobożną myśl. Przekazywał ją nie dłużej niż trzy minuty. Słówko na ucho to z kolei osobisty kontakt – czy to zwrócenie uwagi na jakieś problemy, czy zapytanie o przeżycia, czy pochwalenie za coś. To ma bardzo duży wpływ na indywidualne prowadzenie, a w konsekwencji na wychowanie – wyjaśnia ks. Król. – Czym innym jest powiedzieć piękną konferencję czy kazanie, a czym innym pokazać: „zależy mi na tobie”.

Czas wolny

Najogólniej pracę salezjanów z młodzieżą można podzielić na szkoły, parafie, oratoria i stowarzyszenia (przy czym w wielu miejscach te instytucje się przenikają). O oratoriach ks. Andrzej mówi, że „to właśnie je dostaliśmy w spadku od samego ks. Bosko”. To miejsca, w których młodzież może wzrastać duchowo, ale też rozwijać swoje pasje i zainteresowania. – Często to jest teatr, muzyka. W wielu oratoriach młodzież pomaga też młodszym kolegom, np. udzielając korepetycji. Jak przyznaje ks. Król, to, co dzieje się w oratorium, zależy w głównej mierze od młodzieży. Czasem są to osoby bardziej ambitne, które czekają na wyzwania. W innych miejscach to młodzież trudna, dla której oratorium to sposób na spędzenie wolnego czasu.

– To jest bardziej gra, zabawa, jedno odmówione „Ojcze nasz”. Bardzo lubię powtarzać zdanie z książki ks. Bosko „Wspomnienia oratorium”, dotyczące właśnie stylu wychowania salezjańskiego w oratorium: „Bawiłem się z nimi, uczyłem, a jak mi się udało, to się z nimi modliłem”. Jestem z młodymi w tym, czym się interesują, ale z tyłu głowy mam cały czas to, by prowadzić ich do Boga – mówi ks. Andrzej. – W oratorium młodzież przede wszystkim formuje się, jak chciał ks. Bosko, by być „lepszymi chrześcijanami i uczciwymi obywatelami” – podsumowuje salezjanin.

Pod żaglami

Spośród stowarzyszeń największy jest SALOS, czyli Salezjańska Organizacja Sportowa. – Kilkanaście lat temu SALOS-y powstawały jak grzyby po deszczu, właściwie przy każdej naszej placówce – mówi ks. Król. Dzisiaj młodzieżowe drużyny piłki nożnej, siatkowej, koszykówki czy tenisa stołowego rywalizują między sobą – np. podczas corocznych Igrzysk Młodzieży Salezjańskiej, które w tym roku odbyły się w Słowenii. – Na co dzień są to treningi i spotkania formacyjne. W poszczególnych ośrodkach nie wygląda to identycznie, ale głównym założeniem jest wychowanie przez sport – wyjaśnia ks. Król.

Z kolei SALTROM (Salezjański Ruch Troski o Młodzież), którego siedziba mieści się w Krakowie przy ul. Różanej, od początku nastawiony jest na pracę z trudną młodzieżą. Część podopiecznych trafia tu z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Jak wygląda praca tutaj? To przede wszystkim świetlice, darmowe korepetycje, współpraca z krakowskimi uczelniami, których studenci odbywają tu praktyki indywidualne i grupowe. To także kursy – wychowawcy i kierownika kolonii oraz żeglarza jachtowego. Ich absolwenci pomagają później podczas wyjazdów wakacyjnych, organizowanych przez SALTROM. – Pokusiłem się kiedyś o zrobienie takich statystyk i w granicach 90 proc. naszej kadry to nasi wychowankowie – wylicza ks. Andrzej. Podkreśla zwłaszcza rolę wyjazdów żeglarskich na Mazury. Co roku to 10 turnusów, w których bierze udział łącznie 300–350 osób.

– Nie musimy do tych wyjazdów w ogóle zachęcać. Młodzież lubi taką formę wypoczynku i wie, że oprócz dobrej zabawy, biwakowania dostanie jakąś strawę duchową – mówi ks. Andrzej. Dodaje, że przez lata uczestniczył w rejsach i przekonał się, że „nawet najbardziej zbuntowany młody człowiek, jak się go posadzi na małej przestrzeni, to chce czy nie chce, wcześniej czy później musi otworzyć usta do kogoś innego, zapytać o imię i zacząć rozmawiać”.

– Najpierw są to rozmowy o rzeczach bardzo przyziemnych, ale potem można iść w głąb – wspomina salezjanin. Dla porządku należy jeszcze wspomnieć Salezjański Wolontariat Misyjny – SWM, o którym szerzej piszemy na kolejnej stronie.

Młodzi w rękach młodych

Kadra na wakacyjnych turnusach to tylko jeden z przykładów, kiedy to młodzi – po przejściu pewnej formacji z salezjanami – pomagają jeszcze młodszym. W Inspektorii Krakowskiej do roli animatora przygotowuje się obecnie 160 osób. Poznają m.in. system prewencyjny, kształtują się duchowo, ale też uczą się, jak pomagać w oratoriach i świetlicach środowiskowych. To zróżnicowana grupa – jedni są związani z oratorium, grupami teatralnymi i muzycznymi, inni na przykład ze służbą liturgiczną. Według podobnej metody działa też uruchomiony w sierpniu zeszłego roku Savio House. To młodzieżowa wspólnota ewangelizacyjna. Młodzi ludzie przyjeżdżają na roczny wolontariat do Krakowa, wspólnie mieszkają, formują się i głoszą rekolekcje – przede wszystkim dla innych młodych. Wyjeżdżają do parafii i szkół, ale też zapraszają młodzież do siebie. – Naszą kartą przetargową jest nasze świadectwo, jak żyjemy, skąd jesteśmy, z jakich rodzin pochodzimy. Każdy z nas ma swoją historię, w której w pewnym momencie doświadczył Pana Boga – mówi Natalia Kamińska z Savio House. Jak zapewnia, podczas takich rekolekcji młodzi podchodzą porozmawiać, bo widzą, że mają podobne doświadczenia. – Nie ma bariery koloratki, młodzi szybciej wchodzą w relacje, łatwiej dzielą się swoimi bolączkami, problemami. My, jako świeccy, możemy do nich wyjść i mamy od salezjanów wsparcie. To jest super – dodaje. Takie spotkania to ważne przeżycia także dla członków Savio House. Natalia wspomina zwłaszcza wielkopostny maraton, podczas którego wygłosili 16 serii rekolekcji. – Bywało tak, że dwa tygodnie byliśmy w podróży – opowiada. – Najfajniejsze było to, że podczas każdych z tych rekolekcji doświadczałam czegoś dla siebie. W każdym miejscu były takie „perełki” – spotkane osoby, rozmowy, spojrzenia. To było niesamowite – mówi.

Savionalia

Właściwie wszystkie młodzieżowe działalności salezjanów przecinają się podczas organizowanych co roku w maju Savionaliów. – Od samych początków są one tak pomyślane, żeby to było święto młodzieży salezjańskiej, tych, którzy na co dzień są w naszych placówkach, formują się, trenują, służą do Mszy św., kształcą się w naszych szkołach... – wyjaśnia ideę spotkania ks. Król. W tym roku Savionalia rozpoczynają się w piątek 10 maja wieczorem uwielbienia w krakowskim sanktuarium św. Jana Pawła II. W sobotę po Mszy św. w kościele św. Stanisława Kostki na Dębnikach uczestnicy spotkania przejdą na ul. Tyniecką, gdzie mieszczą się m.in. Salezjański Wolontariat Misyjny, Savio House, seminarium salezjanów. Tam zaplanowano m.in. rozgrywki sportowe i koncerty. Wystąpią zespoły Fausystem i PJUR (ze Słowacji) oraz ks. Jakub Bartczak. Wieczorem na scenie pojawi się Luxtorpeda. Niedziela będzie natomiast dniem misyjnym – podczas Mszy św. o godz. 10 (ponownie na Dębnikach) posłani zostaną nowi świeccy misjonarze. – Savionalia od kilku lat mają otwartą formułę, więc serdecznie zapraszamy młodzież, szczególnie na sobotnie koncerty – podkreśla ks. Król. Całe Savionalia będziemy relacjonować na: krakow.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL