Nowy numer 42/2019 Archiwum

Umie wyciągnąć z kłopotów

Dla Kingi bp Janusz Mastalski jest mistrzem w każdym tego słowa znaczeniu, a dla Łukasza – mentorem, który przeprowadził go przez wiele życiowych zakrętów. Grzegorz mówi zaś krótko: „To ktoś, kto bezgranicznie wierzy w dobro ukryte w człowieku”.

Kinga Potocka ks. Janusza poznała w 1993 r., gdy był młodym wikariuszem w parafii św. Szczepana w Krakowie i moderatorem Ruchu Światło–Życie. Dla przyszłych animatorów oazy prowadził wykłady, podczas których przemycał swoją pasję – wiedzę psychologiczno-pedagogiczną.

On mnie „przeczytał”

– Był w tym prekursorem, a z przykładów, które opowiadał, mogliśmy potem długo czerpać. Był też bardzo wymagający, dlatego egzamin na moderatora nazywaliśmy „małą maturą”. Zawsze też wszystko idealnie przygotowywał, zaczynając od poruszanych tematów, a kończąc na codziennym jadłospisie podczas rekolekcji. Po prostu mistrz perfekcji, który wymagał od siebie (na 150 proc.) i od nas, nie dając nam szans na bylejakość – opowiada, a we wspomnieniach utkwił jej też ważny fakt.

Ksiądz Mastalski nade wszystko starał się prowadzić każdego do Boga. W efekcie spowiedzi trwały tak długo, że młodzież przynosiła mu do konfesjonału herbatę. Umiejętność podejmowania duchowej rozmowy z penitentem docenił też Grzegorz Bobek. – Biskup Janusz moim spowiednikiem został w 1993 r. i jest nim do dziś – mówi. Choć miał wtedy stałego spowiednika, podczas spowiedzi u ks. Janusza poczuł, że ten dogłębnie poruszył jego serce. – Niezwykłe było to, że od początku znajomości doskonale „przeczytał” mnie i z uwzględnieniem mojej wolności wskazał kierunek i perspektywę rozwoju dostosowane do moich ograniczeń, temperamentu, możliwości. Pomimo znajomości mojej nieprawości patrzył na mnie nie jak na grzesznika, ale jak na człowieka, który ma wzrastać – zaznacza G. Bobek. Nie ma również wątpliwości, że bp Mastalski potrafi wyczuć, co powiedzieć człowiekowi, a pouczenia są mądre, konkretne i pokazują nadzieję. Wymaga, ale i daje poczucie bezpieczeństwa.

Słucha i współodczuwa

Łukasz Ryszka przyszłego biskupa poznał w 1999 roku. Studiując teologię dla świeckich, przyszedł do swojego wykładowcy z prośbą o przepisanie oceny z pedagogiki ogólnej, którą miał też na drugim kierunku studiów. – Poprosił, abym podszedł po wykładzie, którego wysłuchałem z zachwytem, bo dawno nie słyszałem czegoś tak wartościowego. To była kwintesencja praktycznych wskazówek – dla pracy katechety, bycia rodzicem, człowiekiem dorosłym, odpowiedzialnym. Efekt był taki, że ocenę przepisałem, żeby nie zdawać egzaminu, ale przychodziłem na wszystkie wykłady – wspomina. To był również czas, gdy Łukasz szukał mentora, który pomógłby mu w wyborze życiowej drogi. – Nie zdradziłem się z tym. On sam, poprzez umiejętne pytania, wciągnął mnie w rozmowę, dzięki czemu weszliśmy w kontakty nieformalne. Wzbudził takie zaufanie, że potrafiłem mu opowiedzieć o najbardziej osobistych problemach. Dzięki ks. Mastalskiemu, jego byciu przy mnie, napisałem doktorat, bo mobilizował mnie, a potem znalazłem pracę na uczelni – mówi z wdzięcznością Ł. Ryszka. – U bp. Janusza fascynujące jest to, w jaki sposób potrafi słuchać drugiego człowieka, wyczuć i współodczuwać różne emocje i na tej podstawie buduje o nim wiedzę. Nie słucha przez pół godziny wywodu kogoś zapłakanego, ale wie, co zrobić, by wyciszyć emocje i człowiek nie skupia się na sobie ani na problemie, tylko zaczyna szukać rozwiązania – zaznacza. Wie to z doświadczenia nie tylko własnego, ale i swojej rodziny, którą bp Mastalski przeprowadził przez wiele życiowych zakrętów.

Będąc szefem katedry, w której pracuje Ł. Ryszka, biskup i profesor Mastalski niejeden raz łagodził też konfliktowe sytuacje i nawet jeśli dochodziło do „iskrzenia na wysokim poziomie”, działał tak, by sprawa nie była załatwiana siłowo. – Umie wydobywać z matni kłopotów i widzi rzeczy, które czasem nam umykają – zapewnia Ł. Ryszka. 21 maja bp Mastalski będzie obchodził 30. rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich. Z kolei 8 maja dołączył do grona kanoników kapituły wawelskiej. – Po 26 latach znajomości życzę mu, by nigdy nie przestał być zwyczajny. By zawsze był sobą i aby zawsze był świętym kapłanem. Po prostu: „Biskupie Januszu, bądź, trwaj, bo tego nam trzeba” – mówi K. Potocka, a Ł. Ryszka życzy biskupowi odwagi w działaniu, bez względu na okoliczności, którą daje Zmartwychwstały i która czasem rodzi się w ciemnościach. – Ja zaś życzę trzech rzeczy: by nadal czerpał nadzieję od Boga i dawał ją innym, by spotykał życzliwych i lojalnych ludzi i aby wszystkie lata posługi biskupiej były tak owocne i twórcze jak 30 lat kapłaństwa –  dodaje G. Bobek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL