GN 25/2019 Archiwum

W ciszy, bez podziałów

Impulsem do rozpoczęcia Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej, która w sierpniu już po raz 39. wyruszy z Wawelu na Jasną Górę, był Biały Marsz. 17 maja 1981 r., 4 dni po zamachu na Jana Pawła II, ulicami Krakowa przeszły setki tysięcy ubranych na biało osób.

Andrzej Stawiarski wspomina przede wszystkim poczucie wspólnoty, które było widoczne podczas Białego Marszu. – To było jak w rodzinie. Ktoś jest chory, ktoś być może umiera i wtedy rodzina się gromadzi. Pozostają z boku spory, kłótnie, różnice światopoglądowe i to, czy ktoś kogoś lubi, czy nie – wspomina. Podkreśla, że choć wszystkich łączył biały kolor ubrań, to ramię w ramię, w ciszy, maszerowali ludzie bardzo różniący się od siebie, należący do różnych grup i organizacji, często mocno ze sobą skonfliktowanych. – Marsz był być może jedynym wydarzeniem, które pokazało, że można być razem – podkreśla A. Stawiarski.

Juwenalia odwołane

Jeszcze w dniu zamachu na Ojca Świętego krakowscy studenci podjęli decyzję o odwołaniu Juwenaliów. Ich finał miał się odbyć właśnie 17 maja. – Zapowiadały się jako impreza wesoła, pomysłowa i, co bardzo ważne, również bezalkoholowa. Powstał Studencki Społeczny Komitet Juwenaliowy (SSKJ), złożony z przedstawicieli wszystkich organizacji studenckich i Duszpasterstwa Akademickiego. Planowano zorganizować Marsz Ludzi Wolnych z Błoń do Rynku Głównego – wspomina Andrzej Bac, organizator Białego Marszu, a dziś koordynator Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej. – Tragedia na pl. św. Piotra gwałtownie przerwała ten okres przygotowań – dodaje. Na Akademii Górniczo-Hutniczej, w budynku B4, odbyło się spotkanie przedstawicieli organizacji studenckich. Jako formę protestu przeciwko przemocy wybrano Biały Marsz, który miał się zakończyć Mszą św. – Zawiązał się komitet organizacyjny. Przedstawiciele studentów w nocy ze środy na czwartek udali się do metropolity krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego z prośbą o przewodniczenie uroczystościom na Rynku Głównym. Kardynał gorąco poparł inicjatywę studentów. Pomoc zapewnił również przewodniczący MKZ NSZZ „Solidarność” Mieczysław Gil – opowiada A. Bac. – To, co działo się w tych kilku dniach, przerosło oczekiwania wszystkich. Potrafiliśmy się wznieść ponad podziały, różnice i wspólnie, bez flag i transparentów, modlić się za Jana Pawła II.

Z Błoń na Rynek Główny

„Pójdziemy ulicami miasta, którymi kroczył Jan Paweł II, pójdziemy, protestując przeciwko bólowi i przemocy. Pragniemy, aby wymowa otaczającej nas ciszy była wyraźna. Chcemy dostrzec i zwalczyć zło zalewające świat, zanim zniszczy jego najcenniejsze wartości” – napisali studenci w Rezolucji Białego Marszu. Trasa, którą pokonały setki tysięcy osób (nie tylko studentów), wiodła z Błoń (wciąż świeża była pamięć o Mszy św. odprawionej tam przez Jana Pawła II niespełna dwa lata wcześniej), Alejami Trzech Wieszczów, ulicami Karmelicką i Szewską do Rynku Głównego. Przed bazyliką Mariacką stanął ołtarz, przy którym Mszy św. przewodniczył kard. Macharski. – Biały Marsz zapisał się na pewno w historii naszego miasta. Pamiętajmy, że to był szczególny czas w naszej ojczyźnie, okres święta przed wprowadzeniem w grudniu 1981 r. stanu wojennego, który ten okres odrodzenia Polski wstrzymał na kilka lat – podkreśla A. Bac.

Bez przemocy

O tym, jak bardzo różnorodny był tłum maszerujący 17 maja ulicami Krakowa, świadczy choćby fakt, że znalazła się w nim grupa... hippisów. Spotkanie z nimi wspomina Krzysztof Gurba. – Rozmawiałem z nimi, okazało się, że bardzo przemawiały do nich te hasła – żeby iść na biało, wspierając ideę „bez przemocy”. Mieli swój zlot gdzieś pod Krakowem i gdy tylko dowiedzieli się o marszu, szybko się skrzyknęli, zorganizowali i przyszli całą grupą – opowiada. – To się już później nie powtórzyło – takie poczucie, że jest tak dużo ludzi, o których nic nie wiesz, a którzy idą razem, taką masą, po cichu najpierw zapełniają Błonia, a potem wylewają się na Rynek Główny, zapełniając go w całości – dodaje. – Biały Marsz był świadectwem – podkreśla z kolei Piotr Legutko, wówczas student polonistyki. – Świadectwem tego, że jesteśmy z papieżem, że traktujemy zamach na niego jako zamach na nas, na nasze wszystkie marzenia, ideały i pragnienia – tłumaczy. On także zwraca uwagę na jedność, którą mimo różnic dało się odczuć podczas marszu. – Nam się wtedy wydawało, stąd później takim zaskoczeniem był stan wojenny, że wszyscy jesteśmy razem, że wszyscy jesteśmy z papieżem, że wszyscy jesteśmy po jednej stronie. To było niesłychanie mocne doświadczenie pokoleniowe – mówi. Co dziś z tego zostało? – Komuś, kto przeżył coś takiego, bardzo trudno jest się odnaleźć w naszej współczesności, która jest czasem głębokiego podziału. Myślę, że każdy, kto ma za sobą takie doświadczenie, pozostaje w stanie jakiejś nieprzystawalności do tego, co się dzieje dzisiaj – twierdzi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL