Nowy numer 41/2019 Archiwum

Chciał iść tam, gdzie nikt nie chce

Ojciec Stanisław Olbrycht to franciszkanin, który po zamordowaniu błogosławionych Zbigniewa Strzałkowskiego i Michała Tomaszka w Pariacoto w Peru poprowadził ich osieroconą parafię.

Jest ostatnim misjonarzem, który do Ameryki Południowej dotarł statkiem, a nie samolotem. Pragnienie pracy na misjach rosło w nim wraz z powołaniem. Utrzymywał kontakty z posługującymi w Japonii misjonarzami, którzy znali św. Maksymiliana Kolbego, i był nimi zafascynowany. Dwa lata po święceniach trafił do Boliwii, gdzie przepracował 15 lat. – Chciałem iść tam, gdzie nikt nie chce, i wybierać to, co trudne, ale miłe Panu Bogu – tłumaczy dziś swoje motywacje.

Wśród najuboższych

W 1989 r. był w Peru na pierwszej odprawionej Mszy św. z udziałem późniejszych męczenników – ojców Zbigniewa i Michała. – Objęli misję na terenach ubogich i niebezpiecznych. Na ich pogrzebie wciąż zastanawiałem się, dlaczego nie mogliśmy do końca obłaskawić „wilka XX wieku”, jakim jest terroryzm, tak jak św. Franciszek obłaskawił niegdyś wilka z Gubbio. Nurtowało mnie to i w końcu pojawiła się chęć, by iść do Pariacoto i kontynuować to, co oni rozpoczęli – wspomina franciszkanin. Po męczeńskiej śmierci ojców Strzałkowskiego i Tomaszka w Pariacoto nie było kapłanów. Bracia dojeżdżali z Limy, by udzielać sakramentów osieroconym Peruwiańczykom. Zjawiali się bez zapowiedzi. Ludzie wiedzieli, że gdy słyszą dzwony, to znak, że w kościele będzie Msza św. Taka sytuacja trwała do 1994 r., kiedy o. Stanisław dotarł do Peru. Wróciły też siostry zakonne, by wzmacniać duchowo mieszkańców Pariacoto, którzy sami organizowali liturgię słowa, celebracje pożegnalne na pogrzebach czy chrzty dzieci.

Nie idźcie bez zaproszenia

Zakonnicy wznowili posługę w rozległej andyjskiej parafii, kierując się wskazówkami miejscowego biskupa, który radził, by do żadnej z 73 wiosek należących do ich rejonu nie przyjeżdżali bez zaproszenia miejscowej ludności. Takie zaproszenie gwarantowało, że wierni mają pozwolenie od terrorystów Świetlistego Szlaku na organizację swoich nabożeństw i nie grozi im niebezpieczeństwo z ich strony. – Przekonaliśmy się, że nie dostarczamy powodów do prześladowań, jeśli tylko żyjemy roztropnie i nie krytykujemy sytuacji politycznej w Peru – wspomina o. Olbrycht. Dziś w Peru posługuje 10 kapłanów z Polski, 1 Niemiec i 4 Peruwiańczyków. Odbudowa misji nie była łatwa. Już w dniu pogrzebu męczenników pojawił się w kościele człowiek z paczką, w której znajdował się ładunek wybuchowy. Miał wysadzić świątynię wraz z żałobnikami. – To, że został w porę zdemaskowany, jest cudem za sprawą naszych braci Zbigniewa i Michała – twierdzi z przekonaniem franciszkanin. Dzień po pogrzebie zgłosili się ludzie, którzy domagali się oddania zabudowań misji. „Księża zginęli, misja umarła” – argumentowali. Wiadomo było, że są to ludzie Świetlistego Szlaku, którzy nie rozumieli, iż Kościół to nie tylko kapłani, ale przede wszystkim wierni. W pierwszą rocznicę śmierci męczenników w kapliczce im poświęconej pojawiły się napisy: „Śmierć współpracownikom księży”. Nie było bezpiecznie. – Byłem świadkiem, kiedy przyjechała pielgrzymka, a wraz z nią ekipa policyjna, która najpierw rozpracowała teren. Obszukali wszystkie zakątki i dopiero wtedy pielgrzymi mogli się zbliżyć do miejsca śmierci męczenników – opowiada o. Olbrycht, przyznając, że pielgrzymki były wtedy bardzo ryzykowne.

Patroni walki z terroryzmem

Z czasem jednak obecność franciszkanów spowodowała, że strach przed Świetlistym Szlakiem minął i zaczęły przyjeżdżać grupy pątników. Przyczynił się także do tego proces beatyfikacyjny braci. Dziś wyzwaniem dla duszpasterzy w Pariacoto jest stworzenie zaplecza dla rozwijającego się ruchu pielgrzymkowego. Najwięcej wiernych odwiedza Pariacoto w maju, podczas uroczystości odpustowych w parafii, i w sierpniu, w rocznicę śmierci polskich misjonarzy. Grupy młodzieży przygotowującej się do bierzmowania przyjeżdżają na rekolekcje we wrześniu, październiku i listopadzie. Błogosławiony Michał jest ważną postacią dla młodzieży i dla rodzin założonych przez jego dawnych wychowanków. Błogosławiony Zbigniew przez lud andyjski postrzegany jest jako „ten, który leczy”, bo za życia opatrywał ludziom rany. Obaj bracia uważani są za tych, którzy pomagają w walce z terroryzmem i nienawiścią. Ojcowie śmierć męczeńską ponieśli 9 sierpnia 1991 r. w Pariacoto z rąk terrorystów z ugrupowania Sendero Luminoso (Świetlisty Szlak). Decyzją Ojca Świętego Franciszka 5 grudnia 2015 r. zostali beatyfikowani w Chimbote, stolicy diecezji, na której terenie pracowali. W Krakowie relikwie braci umieszczone są w bazylice św. Franciszka z Asyżu, w kaplicy Męki Pańskiej. To szczególne miejsce, bo właśnie tam, kilka dni po męczeństwie franciszkanów, z ich rodzinami spotkał się św. Jan Paweł II, a w roku 2016 – papież Franciszek. We wspomnienie liturgiczne o. Strzałkowskiego i o. Tomaszka – 7 czerwca – wiernym opowiadał o misji w Pariacoto o. Olbrycht.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL