Nowy numer 33/2019 Archiwum

Wzajemna terapia

Ten dom powstał z marzeń o bezpiecznym miejscu dla najsłabszych i wykluczonych. Schronisko Fundacji św. Brata Alberta w Radwanowicach istnieje od 30 lat.

Mama niepełnosprawnego Łukasza Zofia Olej wspomina, że najpierw była zobaczyć, jak tutaj jest. – Chociaż proponowano mi różne inne ośrodki, uważałam, że dla Łukasza tu będzie najlepiej. Podobają mi się sam ośrodek, okolica, opiekunowie, a syn dobrze się tu czuje. W domu ze mną właściwe się nudzi, w Radwanowicach ma przyjaciół – mówi. Jej syn mieszka tu od ponad 3 lat. To jego miejsce na ziemi.

Gorzej niż na misjach

Schronisko narodziło się z niepokoju rodziców osób niepełnosprawnych intelektualnie, co się stanie z ich dziećmi, gdy oni umrą. Istniały już wtedy wspólnoty Wiara i Światło, ale one nie dawały odpowiedzi na to pytanie. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski i nieżyjący już Stanisław Pruszyński wiedzieli, że miejsce zamieszkania osób niepełnosprawnych musi znajdować się wśród pięknej przyrody, poza miastem. Potrzebny był dom z ogródkiem. W poszukiwaniu takiego idealnego miejsca zaczęli jeździć po całej Polsce. Tymczasem ono na nich czekało pod samym Krakowem, gdzie żyła Zofia Tetelowska, właścicielka majątku dworskiego, który – o dziwo – nie został rozparcelowany w czasach komuny. Zofia była osobą samotną i chciała dwór z całym gospodarstwem przekazać na dobry cel. – Byłem sceptyczny, bo dla mnie zagroda z krowami i świnkami, bez wody, bez dojazdu to jakaś abstrakcja. Gorzej niż na misjach – śmieje się dziś ze swoich wątpliwości ks. Tadeusz.

A jednak pani Zofia 19 maja 1987 r. przygotowała list do Jana Pawła II, w którym informowała go, że przekazuje swoją posiadłość dla uczczenia trzeciej pielgrzymki papieskiej, która wtedy miała się odbyć. Przygotowano umowę, powołano fundację i w 1989 r. zamieszkało tu sześciu pierwszych podopiecznych. Nie byłoby tego miejsca, gdyby nie życzliwe poparcie kard. Franciszka Macharskiego. – Kiedy przyszliśmy do niego po raz pierwszy, patrzył na nas trochę jak na ludzi, którzy spadli z księżyca, ale powiedział: „Trzeba spróbować” – wspomina ks. Isakowicz-Zaleski. Wtedy też kard. Macharski pozwolił mu zamieszkać w domu z niepełnosprawnymi. Na dwa lata, żeby sprawdzić, czy coś z tego wyjdzie. Nigdy formalnie tej zgody nie przedłużył, a ks. Isakowicz-Zaleski wciąż mieszka w Radwanowicach. Od samego początku założyciele schroniska nie mieli żadnych wątpliwości, że to św. Brat Albert powinien być patronem tego miejsca. – Jego ideały były dla nas po prostu fundamentem. To Brat Albert opiekował się bezdomnymi, natomiast my interpretowaliśmy to tak, że nasi podopieczni, chociaż posiadają dowód osobisty, mają adres, są wykluczeni ze społeczeństwa – wyjaśnia ks. Isakowicz-Zaleski. – Osoby niepełnosprawne pozostają same, nie mają odpowiedniej opieki, czują się samotne, nie radzą sobie z problemami psychicznymi. Bezdomni to ci, dla których nie ma miejsca w społeczeństwie – dodaje.

Nie są niewidzialni

Małgorzata Urbanik, psycholog, która pracuje w Fundacji św. Brata Alberta od ponad 20 lat, podkreśla, że jest to takie zajęcie, którego nie da się zamknąć w jakichś ramach czy godzinach, nie da się go pozostawić w murach placówki. – Szczerość i dobroć tych osób jest ogromną wartością. Każdy człowiek może wiele się od nich nauczyć – podkreśla. Według niej, pracując z ludźmi niepełnosprawnymi intelektualnie, można zdać sobie sprawę również z własnych ułomności. – Zamysł był odważniejszy, bardziej radykalny. Chodziło o to, by osoby te przywrócić światu, by odkryć ich piękno, mądrość serca i pokazać, jacy to są piękni ludzie. Chodziło o to, by stworzyć dla nich i z nimi dom, w którym będą czuli się gospodarzami, a nie przypadkowymi gośćmi – mówił podczas obchodów 30-lecia radwanowickiego schroniska bp Damian Muskus OFM.

Z marzeń o domku z ogródkiem zrodziła się fundacja, która prowadzi obecnie 35 placówek w całej Polsce – schroniska dla niepełnosprawnych, świetlice terapeutyczne, środowiskowe domy samopomocy. Ma pod swoją opieką 1,2 tys. osób, głównie z niepełnosprawnością umysłową, której czasem towarzyszy także niepełnosprawność fizyczna. Część podopiecznych przebywa w placówkach na stałe, większość korzysta z pobytu dziennego. W samych Radwanowicach mieszka 85 osób, a ok. 70 zjawia się tu w ciągu dnia. Żyją tu prawdziwi artyści. Niepełnosprawni doskonalą swoje umiejętności m.in. w pracowniach plastycznej, tkacko-krawieckiej, ogrodniczo-sadownicznej, rzemiosł różnych, stolarsko-modelarskiej, gospodarstwa domowego czy rękodzieła artystycznego. Powstają obrazy i ozdoby świąteczne, obrazy haftowane, maskotki dla dzieci, haftowane serwetki i obrusy, ozdobne poszewki na poduszki. Działa teatr.

– Osoby z niepełnosprawnością mogą dobrze funkcjonować, ale potrzebują wsparcia. W wielu językach osoba niepełnosprawna jest określana jako ta, której trzeba podać rękę. Społeczeństwo musi wyjść jej naprzeciw i pomóc – podsumowuje prezes fundacji i podkreśla, że to rodzaj wzajemnej terapii, bo niepełnosprawni są mistrzami bezinteresownej miłości, pogody ducha i pokory.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL