Dziś śmieje się, że nigdy nie był zbyt odporny na ból ani na widok krwi, a Dorota bezbłędnie to wyczuła. Opatrując bąble, zagadywała go więc, jak umiała. Czy od razu między nimi zaiskrzyło? Trudno powiedzieć, ale oboje wiedzieli, że skoro do końca pielgrzymki zostało jeszcze kilka dni, to znajdą okazję, by znów ze sobą porozmawiać. – Powiedziałem, że jeszcze do niej przyjdę, a ona – że też mnie znajdzie. W ten sposób wędrowaliśmy razem do Maryi. W kolejnych latach też wspólnie chodziliśmy w Pieszej Pielgrzymce Krakowskiej, choć początkowo nie wiedzieliśmy, że ta droga na Jasną Górę doprowadzi nas do ślubu. Tak stało się po 5 latach – opowiada Jarosław Kazubowski.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








